Powyższy problem jest pozostałością realizowanej przez wiele lat rządowej kampanii jednego dziecka. W 1996 roku defekty genetyczne występowały u 88 dzieci na 10 tysięcy. Jednak już w 2010 roku liczba ta uległa podwojeniu i wynosiła 150 dzieci na 10 tysięcy. Jakiś czas temu naukowcy zwrócili jednak uwagę, że problem jest związany ze… zniesieniem polityki jednego dziecka.

Jak to możliwe, że krytykowany program chińskiego rządu, zapewniał mniejszą liczbę dzieci przychodzących na świat z wadami genetycznymi?

Kiedy w 2015 roku zrezygnowano z polityki jednego dziecka, większość par decydujących się na posiadanie drugiego dziecka, miało więcej niż 35 lat. Młodsi obywatele Państwa Środka nie przejawiali zbytniego zainteresowania zakładaniem rodziny, nie mówiąc już o modelu 2+2. Osoby w wieku powyżej 35 lat zagrożone są zwiększonym ryzykiem dotyczącym prawidłowego przebiegu ciąży, który objawia się m.in. występowaniem wad genetycznych u płodu.

Ponadto w Chinach rząd zrezygnował z powszechnej diagnostyki przedporodowej. Oznacza to, że rodzice nie posiadają żadnej wiedzy na temat zdrowia ich przyszłej pociechy.

Obecnie w najludniejszym państwie na świecie żyje około 85 milionów osób niepełnosprawnych. W obliczu narastającego problemu, który już wkrótce może stać się największym zagrożeniem wśród społeczeństwa, chiński rząd zdecydował się przeznaczyć gigantyczne kwoty pieniędzy na rozwój inżynierii genetycznej oraz społecznego programu eugenicznego. Zaledwie kilka tygodni temu ruszyła rządowa kampania informacyjna dotycząca problemu występowania wad genetycznych.

Chińscy naukowcy należą do światowej czołówki zajmującej się eksperymentami genetycznymi. Ich praca ma za zadanie zapewnić narodziny dzieci pozbawionych wad genetycznych jak również likwidację defektów genetycznych u osób, które są nimi naznaczone od urodzenia. W każdym innym państwie na świecie powyższe działania spotkałyby się ze zdecydowanymi protestami dotyczącymi kwestii etycznych i moralnych. Chiny stanowią pod tym kątem wyjątek w skali całej kuli ziemskiej.