Wierna replika antycznej jednostki nosi nazwą „Kybele” na cześć bogini płodności i urodzaju czczonej w epoce brązu przez ludność Anatolii (dzisiejsza Turcja). Takim statkiem – właśnie z Anatolii – 600 lat p.n.e. koloniści przybili do miejsca, które wtedy nosiło nazwę Massala, a dziś – Marsylia. „Kybele” kotwiczy w zabytkowym starym porcie.

[srodtytul]Na starą modłę[/srodtytul]

Statek ma 19 metrów długości i cztery szerokości, jeden maszt, prostokątny żagiel i dwa rzędy wioseł. Jest to tzw. birema. Jednostkami takimi pływali Fenicjanie, Grecy i Rzymianie. Początkowo biremy były tylko wiosłowe, potem dodano im żagiel. Zaczęto je budować w VII w. p.n.e. Służyły do handlu, w razie potrzeby stawały się jednostkami wojennymi (handel z wojną szły wtedy w parze).

Replikę antycznego korabia zaprojektowali specjaliści z francuskiego Centre de Recherches Historiques i Uniwersytetu w Stambule. Pracami projektowymi kierował Osman Erkut, archeolog i kapitan wyprawy. Jednostkę zbudowała stocznia w Izmirze.

Kadłub jest drewniany, podobnie jak maszt, wiosła, liny skręcono z konopi. – Jest to najdokładniejsza jak tylko to możliwe kopia starożytnego statku. Przy budowie uwzględniliśmy informacje zgromadzone przez archeologów podczas badań starożytnych wraków, a także źródła ikonograficzne – wyjaśnia Osman Erkut.

„Kybele” wypłynęła 7 czerwca z Fokaji (Focja) w Turcji z miesięcznym opóźnieniem. Załoga złożona z archeologów i wioślarzy liczyła około 25 osób, wioślarze zmieniali się co kilka dni w portach, do jakich po drodze zawijała „Kybele” (w Turcji, Grecji, Włoszech, Francji). Trasa wiodła szlakiem, którym mogli płynąć koloniści, założyciele Marsylii. „Kybele” przebyła 1400 mil, czyli około 2600 kilometrów. Starożytni żeglarze nocą szukali schronienia na lądzie lub w bezpiecznej zatoczce. Podobnie przebiegał ten eksperymentalny rejs podzielony na ponad 20 etapów.

[srodtytul]Męczący eksperyment[/srodtytul]

– Celem wyprawy było sprawdzenie, czy do kolonizacji nadawały się nieduże i średnie statki z I tysiąclecia p.n.e. Czy potrafiły przebywać duże odległości bez zarzucania kotwicy w dogodnych miejscach – mówi prof. Hayat Erkanal z Uniwersytetu w Ankarze.

Archeolodzy na pokładzie „Kybele” przekonali się, że żegluga w starożytności była bardzo trudna. Prostokątny rejowy żagiel był użyteczny tylko wówczas, gdy wiatr wiał od rufy (zmieniło się to dopiero w XVII wieku po zastosowaniu przez Holendrów miecza). Okazało się także, że birema praktycznie nie jest w stanie płynąć pod wiatr napędzana wiosłami, gdy wieje „czwórka”, a tym bardziej gdy wieje mocniej.

[wyimek]2600 km - taki dystans przepłynęła replika antycznego statku z wioślarzami[/wyimek]

Z tego powodu na wielu odcinkach „Kybele” była po prostu holowana. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby tego rodzaju statek mógł przebyć trasę z Anatolii do Prowansji (Marsylia) w ciągu niespełna dwóch miesięcy – tyle bowiem trwał eksperymentalny rejs. Starożytni potrzebowali na to, kto wie, czy nie dwóch lub nawet więcej sezonów nawigacyjnych (od wiosny do jesieni), co mogło oznaczać, że wyprawa taka trwała po prostu kilka lat.

[srodtytul]Trudne chwile[/srodtytul]

Życie na wodzie pokazało, że starożytne maszty łamały się z łatwością, urywanie się steru należało do wydarzeń powszednich, podobnie jak pękanie wioseł i strzępienie się żagli.

– Przekonaliśmy się, że na pełnym morzu nasz 24-tonowy statek jest bardzo trudny do manewrowania. Gdy wiał wiatr z siłą 6 stopni w skali Beauforta, omal nie przełamał się w połowie. Ale nie jesteśmy rozczarowani. Archeologia eksperymentalna jest bardzo ważna, ponieważ pozwala weryfikować hipotezy, w naszym przypadku formułowane na podstawie pozo- stałości starożytnych wraków – uważa Osman Erkut.

Archeolodzy, uczestnicy rejsu „Kybele”, zgromadzili też wiedzę o warunkach życia na starożytnych pokładach i o technice żeglowania.

Wyprawa nie zakończy się w Marsylii. „Kybele” popłynie Rodanem, Soną, Sekwaną i jesienią tego roku zacumuje w Paryżu. Przewidziany jest również jej spływ Dunajem do Morza Czarnego – wiosną 2010 roku – a potem znów rejs wzdłuż wybrzeży Morza Czarnego i Śródziemnego do Izmiru. Tam zamknie się pętla.

Koszt przedsięwzięcia w ramach programu „Mare nostrum” sięga 750 mln euro.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:

[mail=k.kowalski@rp.pl]k.kowalski@rp.pl[/mail]