Chodzi o środki wykorzystywane do zwalczania owadów. Pyretroidy są dla nich trujące, jednak mało szkodliwe dla organizmów wyższych. A przynajmniej tak się dotąd wydawało. Pod lupę ich działanie wzięli naukowcy z Centrum Medycznego Szpitala Dziecięcego Cincinnati.

Zbadano 687 dzieci — chłopców i dziewczynek. Informacje pochodziły z lat 2000-2001, kiedy w USA przeprowadzono powszechne badania stanu zdrowia i żywienia (NHANES). Mniej więcej w tym samym czasie władze zakazały na obszarach zamieszkanych stosowania dwóch najpowszechniejszych wówczas pestycydów opartych na organofosforanach. To one wywoływały najpoważniejsze zatrucia ludzi. W ich miejsce zaczęto używać pyretroidów. Najczęściej wykorzystuje się do ochrony roślin (drewna), ale stosowane są również do zabijania owadów na terenach zamieszkanych.

Najważniejszym argumentem było to, że są względnie bezpieczne dla ludzi. Eksperymenty na zwierzętach wskazywały, że nawet po ostrym zatruciu prowadzą co najwyżej do nadpobudliwości i wzrostu agresji. Teraz okazuje się, że ten rodzaj środków owadobójczych może mieć poważniejsze działanie.

W badaniu NHANES pobierano m.in. próbki moczu dzieci i badano narażenie na pestycydy w grupie 8-11-latków oraz 12-15-latków. U tych samych dzieci przeprowadzono również testy psychiatryczne mające ujawnić ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi.

Okazało się, że u chłopców narażonych na działanie pyretroidów ryzyko wystąpienia ADHD wzrastało aż trzykrotnie w porównaniu z tymi, którzy nie mieli z pestycydami kontaktu. Dziesięciokrotnie podniesienie poziomu tych markerów (chodzi o tzw. 3-PBA świadczący o kontakcie z pyretroidami) skutkowało zwiększoną impulsywnością o 50 proc. Co ciekawe, taki związek stwierdzono tylko u chłopców.

- Biorąc pod uwagę powszechność stosowania tego typu środków oraz przekonanie, że pyretroidy stanowią bezpieczną alternatywę, wyniki naszych badań mają ogromne znaczenie dla zdrowia publicznego — przekonuje dr Tanya Froehlich, pediatra ze Szpitala Dziecięcego Cincinnati.