Spektakle multimedialne BEKSIŃSKI.LIVE z udziałem m.in. Nosowskiej, Fisza i Roguckiego, poszerzają odbiór dzieł Beksińskiego. A jakiej muzyki on słuchał?
Oczywiście Beksiński miał swoich ulubionych twórców, do których regularnie powracał. Szczególne miejsce zajmowali najwięksi symfonicy XX wieku – Dymitr Szostakowicz, a nade wszystko Gustav Mahler i Alfred Schnittke. Beksiński odczuwał swoistą wspólnotę artystyczną z wymienionymi twórcami, a w swoim malarstwie pragnął zakląć atmosferę ich dzieł filharmonicznych, a nadto potencjał do poruszania odbiorcy.
Czytaj więcej
Spektakl multimedialny BEKSIŃSKI.LIVE powiększa zainteresowanie twórczości wybitnego, tragicznie zmarłego malarza. W tym roku zaplanowano koncerty...
Jednak Beksiński nie ograniczał się do jednego gatunku muzycznego. Był wprawdzie od dzieciństwa zakochany w muzyce klasycznej i tej miłości pozostał wierny do końca życia, ale po drodze pojawiały się fascynacje związane z duchem czasu. Był to więc big-beat, była epoka jazzu, a potem – poniekąd za sprawą syna, doskonale znanego Tomka – na przykład rock. O muzyce Beksiński powiedział i napisał bardzo wiele, był zresztą nie tylko melomanem, ale również znakomitym koneserem. O muzyce wypowiadał się z wielkim znawstwem i pokorą. Co więcej, w pewnym momencie podjął incydentalne próby – jako kompozytor tworzył muzykę konkretną.
Film „Ostatnia rodzina” pokazywał muzyczne konteksty życia Beksińskich. Jak muzeum je prezentuje?
Tej ważnej sferze życia Zdzisława Beksińskiego poświęcono naturalnie uwagę w ramach ekspozycji stałej w sanockiej Galerii Beksińskiego. Światło na muzyczne pasje artysty rzucono w części, w której można oglądać zrekonstruowaną w najmniejszych detalach pracownię warszawską. Można w niej podziwiać oryginalną płytotekę mistrza obejmującą około 1500 płyt, głównie z muzyką klasyczną. Ale również poszczególne fotografie dokumentalne zdradzają fascynację muzyką: możemy więc zobaczyć pracownię sanocką wypełnioną po brzegi sprzętem muzycznym oraz artystę malującego ze słuchawkami na uszach.
W jaki sposób muzeum zaangażowane jest w projekt BEKSIŃSKI.LIVE?
Przede wszystkim projekt wymagał odpowiedniej zgody i licencji ze strony dysponenta praw autorskich do twórczości Zdzisława Beksińskiego, a tak się składa, że te prawa są wyłącznie przy muzeum. W rozmowach, trzeba to przyznać, nie spieszyliśmy się i dawaliśmy sobie dużo czasu na ostateczne decyzje (od podjęcia rozmów do finalizacji umowy trzeba było czekać ponad dwa lata). Jako muzealnicy mamy, jak łatwo odgadnąć, dość blade pojęcie o sztucznej inteligencji, zwłaszcza angażowanej w projekty sceniczne. Dlatego też zarezerwowaliśmy sobie prawo do korekt i uwag dotyczących sfery wizualnej i tego, jak potraktowane zostaną przez algorytm dzieła Zdzisława Beksińskiego. Szło przede wszystkim o to, by cyfrowe przetworzenia nie odeszły nazbyt daleko od oryginału i nie straciły atmosfery prac mistrza. Mam wrażenie, że nie nadużywaliśmy tego prawa, ale tam, gdzie czuliśmy potrzebę zgłoszenia wątpliwości, czyniliśmy to wyraźnie, i trzeba przyznać, że nasi partnerzy – twórcy projektu – traktowali nas bardzo poważnie. Ta współpraca daje nam coraz większą satysfakcję, a każda kolejna odsłona samego koncertu zdaje się wynosić projekt na wyższy poziom.
Czy muzeum zauważa większe zainteresowanie Beksińskim wśród młodych odbiorców?
Prawdę powiedziawszy, taka właśnie nadzieja przyświecała nam od początku: liczyliśmy na poszerzenie zasięgu oddziaływania tej niezwykłej sztuki i wyjście z jej promocją poza muzealny szablon. Z pewnością też nie zawiedliśmy się w naszych oczekiwaniach, czego wyrazem są rekordowe wyniki frekwencji w muzeum za rok 2023, ale również inne przejawy bezprecedensowej popularności Zdzisława Beksińskiego i jego sztuki. Szczególnie cieszy tak entuzjastyczny odbiór wśród młodzieży. Pozwala to formułować najlepsze prognozy dla sztuki Zdzisława Beksińskiego także na przyszłe lata.
Czytaj więcej
Nosowska dołączyła do artystów, którzy wystąpią podczas multimedialnego spektaklu Beksiński.Live. Odbędzie się też dedykowany malarzowi koncert muz...
Jakie plany ma muzeum?
Aktualnie twórczość mistrza prezentowana jest na niezwykłej wystawie w Pabianicach. Obok obrazów ze zbiorów muzealnych prezentowane są tam dzieła z kolekcji prywatnych, na co dzień niedostępne dla publiczności, pośród nich prawdziwe perełki. Przeszło 70 prac malarskich ubogaca wybór fotografii artystycznej i twórczość rzeźbiarska. Największe słowa uznania należą się naszym partnerom – współorganizatorom wystawy z Pabianic, którzy zadbali o niezwykle interesujący i intensywny program wydarzeń towarzyszących. W ramach wernisażu odbyły się oprowadzania kuratorskie, m.in. z Piotrem Dmochowskim, koncert Włodka Pawlika, a w dalszej perspektywie zaplanowano m.in. spotkania autorskie z pisarzami i ludźmi z otoczenia Zdzisława Beksińskiego. W sierpniu Zamek Królewski w Sanoku będzie również gościć Podkarpacki Szlak Filmowy. Tegoroczna odsłona będzie w dużej mierze poświęcona filmowym produkcjom dedykowanym Zdzisławowi Beksińskiemu i jego rodzinie.
Jakich działań promujących dorobek Beksińskiego możemy się jeszcze spodziewać?
Już niebawem, bo w lutym przyszłego roku, obchodzić będziemy 20. rocznicę tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego. Muzeum przygotowuje więc szereg wydarzeń, które – mamy taką nadzieję – przyciągną do Sanoka entuzjastów sztuki mistrza z kraju i ze świata. Mogę już zapowiedzieć wyjątkową wystawę, która zadowoli nawet najwybredniejszych pasjonatów sztuki Zdzisława Beksińskiego. Dzięki życzliwości naszych partnerów uda się sprowadzić do naszego muzeum unikatowe prace, a wystawę uświetnią również nieprezentowane niekiedy nigdy wcześniej dzieła z naszych magazynów. Oczywiście prowadzone są rozmowy z naszymi partnerami, a na stole są bardzo ciekawe, kreatywne i odważne pomysły.