Mariusz Adamiak, organizator i szef Jazz Jamboree, nie ukrywa, że trudne czasy nadeszły również dla jazzowych festiwali.

– Można się spodziewać, że będą skromniejsze niż do tej pory, ale najważniejsze jest to, żeby się odbywały co roku. Na tegorocznym Jazz Jamboree będzie mniej gwiazd niż rok temu, ale mam nadzieję, że obroni się atrakcyjnym programem.

Czytaj więcej

Arctic Monkeys zaparkują na szczycie list przebojów

Festiwal rozpocznie wieczór basisty, gitarzysty Krzysztofa Ścierańskiego i jego gości. To kontynuacja pomysłu sprzed roku, kiedy bohaterem wieczoru był Zbigniew Namysłowski.

Bohater otwarcia

– Zapraszam aktywnych muzyków, którzy mają bogate życie sceniczne i uczestniczyli w wielu projektach – mówi Adamiak. – Za rok być może będzie Jan „Ptaszyn” Wróblewski, bo wrócił do grania. Natomiast Krzysiek Ścierański ma teraz swoje pięć minut. Wydał autobiografię, ukazała się nowa płyta „Jazz Rock i Święty Spokój”. Na scenie Stodoły to on będzie mistrzem ceremonii, zapraszając gości, muzyków, z którymi współpracował w zespołach: Laboratorium, String Connection, The Colors oraz w trzech formacjach firmowanych własnym nazwiskiem. Wystąpi także solo.

W piątek 28 października wystąpi intrygujący saksofonista z Sardynii Enzo Favata, który grał z wieloma gwiazdami amerykańskimi. – W Europie są setki zespołów, które mają bogaty dorobek artystyczny, a do nas nie docierają. Favata właśnie do nich należy, a prezentuje bardzo dobry jazz z elementami muzyki świata i elektroniki – zaznacza Adamiak.

Więcej informacji na stronie bileteria.adamiakjazz.pl

Multiinstrumentalista Edward Cawthorne aka Tenderlonious jest przedstawicielem brytyjskiej sceny, znanym z płyt czołowych klubowych wytwórni, założycielem wydawnictwa 22a Music przyciągającego młodych, ambitnych muzyków londyńskiej sceny, a także liderem formacji 22archestra. Jego eksperymentalny zespół Ruby Rushton, w którym gra na saksofonie, inspiruje się muzyką Johna Coltrane’a i Yusefa Lateefa, dodając elementy hip hopu, afrobeatu, bebopu i funku.

– Tego trzeba posłuchać, bo to drogowskaz dla następnych festiwali WSJD i Jazz Jamboree – podkreślał Mariusz Adamiak. – Wielka Brytania, a szczególnie Londyn, jest wielkim kotłem, a mieszkający tu muzycy przewijają się przez wiele zespołów, grają czasem w kilkunastu formacjach. To jest zagadką nawet dla menedżerów. Jednak największą niewiadomą Jazz Jamboree będzie kwintet Bena LaMara Gaya wykonujący muzykę, którą można określić „od Sasa do lasa”, bardzo różnorodną, trudną do zdefiniowania. Choć Ben LaMar Gay jest przedstawicielem nowego pokolenia w Ameryce, jest już poważany na scenie chicagowskiej, a mieliśmy ostatnio niewielu muzyków stamtąd pochodzących. Jestem ciekaw, jaki da koncert – podkreśla Adamiak.

Nowy zespół Ulmera

Gwiazdą sobotniego wieczoru w Stodole będzie wokalistka Lizz Wright, ale najpierw wystąpi perkusista i raper Kassa Overall z kwartetem.

– To postać kontrowersyjna, jednych zachwyca, a innych nie – komentuje Adamiak. – Kilka razy był już w Polsce, w mniejszych salach, ale ponieważ zawsze staramy się pokazywać coś nowego, zdecydowałem się go zaprosić, dlatego że jego muzyka nie będzie konfliktowała z tym, co zaprezentuje Lizz Wright, wokalistka o najpiękniejszej barwie głosu. Gościliśmy ostatnio kilka wielkich wokalistek, można dyskutować, która z nich jest największa, ale co do barwy głosu panuje zgoda, że pierwszeństwo należy się Wright.

Ostatni dzień Jazz Jamboree rozpocznie big band Don’t Problem, grający nowoczesną, bardzo energetyczną muzykę.

– W finale festiwalu 30 października wystąpi mój ulubiony od lat zespół gitarzysty Jamesa Blood Ulmera Music Revelation Ensemble z udziałem saksofonisty Davida Murraya, perkusisty Calvina Westona i nowego basisty, wirtuoza Marka Petersona – powiedział Adamiak. – Ulmer był wielokrotnie na moich festiwalach, ale nie z tym zespołem. Jego występ będzie dla mnie największym wydarzeniem, choć wiadomo, że dla publiczności najważniejsza będzie Lizz Wright. Pod względem nowości najciekawszy będzie piątek, a biorąc pod uwagę wydarzenie towarzyskie – z pewnością czwartkowy wieczór, ponieważ Krzysiek Ścierański jest lubiany i ma swoją wierną publiczność.