Microsoft zaproponował medialnemu potentatowi News Corp. wycofanie z wyszukiwarki Google wszystkich informacji i materiałów koncernu. W grę wchodzi ogromna liczba informacji – News Corp. jest właścicielem m.in. stacji telewizyjnych Fox, wytwórni filmowej 20th Century Fox oraz wielu dzienników, w tym "The Wall Street Journal", "The Sun" i "The Times".

Jak poinformował "Financial Times", Microsoft gotów jest zapłacić News Corp. za rozwód z Google'em. Pod jednym warunkiem – że to firma założona przez Billa Gatesa miałaby wyłączność na uwzględnianie w wyszukiwaniu materiałów News Corp. Jak twierdzi "FT", podobną propozycję koncern złożył już innym wydawcom.

[srodtytul]Odebrać trochę reklam[/srodtytul]

– Mamy światowe starcie gigantów. Nie tylko Microsoft jest jednak zaniepokojony światowym monopolem Google'a. Przecież to Rupert Murdoch (właściciel News Corp.) jako pierwszy zaczął mówić o konieczności pobierania opłat za treści wydawców w Internecie – mówi Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy.

Walka toczy się o wielkie pieniądze. Reklamy ukazujące się przy wynikach wyszukiwania to główne źródło przychodów Google'a. Ich globalną wartość szacuje się na 30 mld dol. rocznie. Dzięki jego zdominowaniu Google stał się maszynką do robienia pieniędzy. W ostatnich pięciu latach od giełdowego debiutu spółka zarobiła na czysto ponad 17,5 mld dol. Lekko licząc, to ok. 50 mld zł. O połowę więcej, niż Polacy zapłacą w tym roku podatku dochodowego.

Microsoft z chęcią odebrałby Google'owi kawałek rentownego rynku. W tym celu w czerwcu wypuścił swoją nową wyszukiwarkę Bing. W kilka miesięcy zdobyła 10 proc. udziałów w amerykańskim rynku i 3,5 proc. na świecie. (Choć w Polsce niepodzielnie króluje Google – 97 proc.). Każdy procent wart jest setki milionów dolarów.

To nie pierwszy raz, gdy te dwie firmy wchodzą na kolizyjny kurs. Dotychczas to jednak Google sprawiał bardziej agresywne wrażenie. Kilka dni temu pokazał światu własny system operacyjny Chrome OS – konkurenta Microsoft Windows. Wcześniej zaoferował darmowy pakiet biurowy, z którego można korzystać przez Internet, zamiast kupować i instalować Microsoft Office. Rok temu wypuścił przeglądarkę Chrome, konkurenta Internet Explorera.

[srodtytul]Nie tylko Google?[/srodtytul]

– Gdyby News Corp. naprawdę chciał ukryć swoje treści przed wyszukiwarką Google, dawno by to zrobił. Technicznie to bardzo proste – mówi Tomasz Skalczyński z firmy Apetonic, współtwórca polskiej wyszukiwarki Netsprint. pl. Jego zdaniem byłaby to dosyć odważna decyzja. – Google ma tylu użytkowników i oferuje wyszukiwanie tylu stron, że jest wyjątkowo ważnym narzędziem promocyjnym. Firmy dopłacają, żeby znaleźć się wysoko w jego wynikach wyszukiwania. Ale Bing daje szansę na przełamanie tej hegemonii – podkreśla.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

Koniec monopolu Google'a oznaczałby, że zamiast jednej przeglądarki do wszystkiego musielibyśmy używać co najmniej dwóch. – Nie jestem jednak przekonany, czy takie rozwiązanie to dobra droga. Czy w ten sposób nie zastąpimy jednego monopolu drugim? – pyta Wiesław Podkański.