"Dwa szczury w łódce (nie licząc psa)” – taki podtytuł, nawiązujący do klasyka literatury satyrycznej Jerome K. Jerome, noszą za oceanem przygody Sheera i Bosmana. Osiem przetłumaczonych na język angielski plansz i okładkę opublikowała na stronie internetowej prestiżowa amerykańska oficyna Top Shelf (to ona wydała m.in. jedną z najważniejszych nowel graficznych ostatnich lat – „Blankets” Craiga Thompsona).
[srodtytul]Szczurze metafory[/srodtytul]
Jednoplanszowe czarno-białe historyjki w większości prezentują dyskutujące na łajbie gryzonie. Duże ograniczenie? Owszem, niemniej autorzy wykorzystali możliwości, jakie taka sytuacja stwarza.
– Wewnątrz tych sztywnych ram mamy swobodę działania, a czytelnik wiele możliwości interpretacyjnych – mówi Robert.
I wyjaśnia: przecież łódź może być postrzegana jako klatka, w której szczury są cały czas obserwowane. Albo jako metafora ucieczki od rzeczywistości. W końcu żaden z bohaterów nie czeka z utęsknieniem na widok stałego lądu. Wręcz przeciwnie, im dalej w wielką wodę, tym myśli przepływają swobodniej.
– Klimat plansz jest bardzo różnorodny – od ciężkawych refleksji, przez filuterne „szpasiki”, aż po śmiałe eksperymenty formalne. Zależało nam, żeby ten album nie był monotonny – zachwala Wyrzykowski.
[srodtytul]Praca z kibicem[/srodtytul]
Marcin Podolec, pomysłodawca, rysownik i autor części scenariuszy „Kapitana Sheera”, obawiał się nudy do tego stopnia, że wstępnie chciał, by tworzyli z nim różni autorzy. Zaczął od publicysty i – podobnie jak on sam – fana japońskiej serii „Usagi Yojimbo”, czyli Roberta Wyrzykowskiego właśnie. Zaskoczyło. I przestał szukać dalej.
– Robert na bieżąco komentował moje plansze. Ma oko do szczegółów i szybko wyraża opinie. Jest też moim najwierniejszym kibicem – mówi Podolec.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/503552_Wielka_woda_i_przemyslenia_gryzoni.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]