Reklama

Podróż jako tortura ekstremalna

Kiedy spotkałem Pałkiewicza po raz pierwszy, w ogóle nie skojarzyłem, że to Pałkiewicz.
Podróż jako tortura ekstremalna

Foto: ROL

Reklama

Niby nic dziwnego – jest raczej nazwiskiem niż twarzą, facetem z czasów przedcelebryckich, w których podróżnicy naprawdę podróżowali, a nie wozili się z ekipami telewizyjnymi, by stworzyć medialny show. Ale mimo wszystko. Przecież odkrył Pałkiewicz źródła Amazonki, szalupą przepłynął Atlantyk, a sztuki survivalu uczył nawet kosmonautów, choć w kosmosie akurat jeszcze nie był. Chyba...

Oczywiście potem już go kojarzyłem. Wpadał do „Życia Warszawy", przemykał przez korytarze „Rzeczpospolitej", do „Uważam Rze" też zdążył dać już kilka świetnych tekstów. – Niech mnie pan stąd zabierze – jęknąłem przysypany robotą, gdy odwiedził nas ostatnio.  – Dobra, ale niech pan najpierw to przeczyta – spojrzał na mnie ironicznie i wręczył swoją „Sztukę podróżowania". Wziąłem, bo co miałem zrobić? Może chociaż tak otrę się o dżunglę,  pustynie czy inne karaibskie plenery z piaskiem i palmami – pomyślałem.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama