Reklama

Uśmiechnięci bez dopalaczy

Marlena Wilbik, autorka fraszek opowiada Janowi Bończy-Szabłowskiemu o poczuciu humoru Polaków.

Aktualizacja: 01.09.2015 22:04 Publikacja: 01.09.2015 21:38

Uśmiechnięci bez dopalaczy

Rzeczpospolita: Kiedy zaczęło się to pani fraszkopisanie?

Marlena Wilbik
: Mam wrażenie, że było zawsze. Gdy tych fraszek nazbierało się trochę, odważyłam się je pokazać znajomym krytykom. Powiedzieli zdecydowanie: „Ruda, musisz pisać". Więc piszę. A z czego się to wzięło? Myślę, że z dystansu do świata, z tego, że mimo wszystko lubię ludzi.

A jak patrzy pani na bliźnich? Z czego najchętniej się śmiejemy, czym najłatwiej nas obrazić?

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Już za 19 zł miesięcznie przez rok

Jak zmienia się świat i Polska. Jak wygląda nowa rzeczywistość polityczna po wyborach prezydenckich. Polityka, wydarzenia, społeczeństwo, ekonomia i psychologia.

Czytaj, to co ważne.

Reklama
Literatura
Jedyna taka trylogia o Polsce XX w.
Literatura
Kalka z języka niemieckiego w komiksie o Kaczorze Donaldzie zirytowała polskich fanów
Literatura
Neapol widziany od kulis: nie tylko Ferrante, Saviano i Maradona
Literatura
Wybitna poetka Urszula Kozioł nie żyje. Napisała: „przemija życie jak noc: w okamgnieniu.”
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Literatura
Dług za buty do koszykówki. O latach 90. i transformacji bez nostalgii
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama