Korespondencja z Monachium

Hołub-Kowalik szykowała się już, żeby podać pałeczkę Justynie Święty-Ersetic, kiedy zobaczyła przed twarzą rękę Czeszki. Zatrzymała się zdumiona, przerażona była też koleżanka, więc zmiany dokonały w miejscu, właściwie na stojąco. - Wpadłyśmy na siebie, straciłyśmy bardzo dużo. Rywalki za to podanie na krzyż powinny zostać z miejsca zdyskwalifikowane - przyznaje nasza zawodniczka.

Jedną z najbardziej doświadczonych polskich biegaczek kłopoty na torze dopadły już podczas mistrzostw świata w Eugene, gdzie przy zmianie rywalka nadepnęła jej na stopę. Hołub-Kowalik dobiegła do mety z dziurą w nodze, a sztafeta nie awansowała do finału. - Przyciągam w tym roku całego pecha, ale spokojnie: zabieram go teraz ze sobą - mówi Hołub-Kowalik.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Adrianna Sułek medal wykuła z cierpienia

Ona w finale raczej nie pobiegnie, bo koleżanki są szybsze. Trenerzy Aleksander Matusiński i Marek Rożej postawią prawdopodobnie na Święty-Ersetic, Natalię Kaczmarek, Igę Baumgart-Witan oraz Annę Kiełbasińską - dwie ostatnie w piątek odpoczywały - choć formą błysnęła też Kinga Gacka, która na pierwszej zmianie miała lepszy czas niż rekord życiowy.

Polki były w swoim biegu trzecie, globalnie miały czwarty wynik dnia. - Moim zadaniem było dowiezienie awansu. Zastanawiałam się, czy atakować drugie miejsce, ale uznałam, że lepiej oszczędzić siły. Jestem przekonana, że wszystkie zmiany w finale będą mocne, dzięki czemu będziemy prowadzić od początku do końca - mówi Kaczmarek, czyli indywidualna wicemistrzyni Europy.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Adrianna Sułek nie mogła chodzić, ale walczy dalej

Rywalkami naszej sztafety będą przede wszystkim Holenderki oraz Brytyjki. Te pierwsze osiągnęły trzeci czas kwalifikacji, ale - podobnie, jak Polki - mają duży margines poprawy, bo odpoczywała Femke Bol, którą czeka wieczorem finał biegu na 400 metrów przez płotki (21:45). Indywidualnie najszybsza była Lieke Klaver. Ona o 22:22 powalczy o medal w biegu na 200 metrów.

Dziewiąte miejsce zajęła w kwalifikacjach sztafeta 4x400 mężczyzn, osłabiona brakiem Kajetana Duszyńskiego oraz Dariusza Kowaluka. Awans do finałów wywalczyły za to sztafety 4x100 metrów kobiet i mężczyzn. Panowie zaimponowali doskonałymi zmianami, dzięki czemu osiągnęli najlepszy czas od dziewięciu lat. - Możemy z niego coś jeszcze urwać - zapewnia Patryk Wykrota.