Artykuł pochodzi z magazynu "First Class"

Co jest fascynującego w jeździectwie? Dla jednych kontakt ze zwierzęciem i możliwość okiełznania jego natury. Dla drugich jazda konna to po prostu sport, idealny na poprawę kondycji i sylwetki. Jeszcze inni traktują to jak wyzwanie – doskonalenie własnych umiejętności i przezwyciężanie słabości. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu rekreacyjnie na konia wsiadali jedynie przedstawiciele wyższych sfer. Dziś dostęp do szkółek jeździeckich ma każdy. Nie zmienia to jednak faktu, że rozrywka ta wciąż jest zarezerwowana dla ludzi, którzy nie muszą się liczyć z każdym groszem. Konie to sport dosyć drogi. Na pewno jest luksusem, który przy sprzyjających okolicznościach może jednak przerodzić się w pasję. Na szczęście spore wydatki, jakie się z nim wiążą, szybko są rekompensowane przez niezliczone korzyści płynące z siedzenia w siodle.

Jazda konna to przede wszystkim ruch zbawienny dla organizmu człowieka, do tego na świeżym powietrzu. W siodle uruchamiamy nie tylko mięśnie ud i łydek, ale też górnych partii ciała. To sport, który zmusza nas do zachowania prawidłowej postawy ciała. Rozciąga mięśnie i wzmacnia je. Jest idealny dla tych, którzy po godzinach spędzonych za biurkiem zmagają się z bólami pleców. Pozytywnie wpływa na układ krążenia. I, co dla wielu jest najważniejsze, wymaga gigantycznego wysiłku. A za tym idzie szybkie spalanie kalorii, nawet do 600 podczas godzinnej jazdy. Pozytywny wpływ na psychikę wyróżnia jeździectwo spośród innych sportów. To, że wysiłek fizyczny likwiduje stres, jest oczywiste. Kontakt z koniem ma jednak dodatkowo właściwości terapeutyczne.

Jeździć konno może każdy. Tak samo, jak każdy może zacząć przygodę z jeździectwem. Bez względu na wiek oraz wagę. W siodle równie dobrze może sobie poradzić zarówno filigranowa pani, jak i barczysty pan z brzuszkiem. Nie liczą się bowiem kilogramy i budowa ciała, lecz umiejętności. A tych na szczęście można się nauczyć.

Podstawą jest uświadomienie sobie, że w jeździectwie najbardziej liczy się współdziałanie z koniem. Ci, którzy boją się zwierząt, będą mieli trudniej. Ludzkie emocje w prostej linii przenoszą się na zwierzę. Gdy jeździec czuje niepokój, to samo dzieje się z koniem. Do tego nie każdy koń jest taki sam i nie każdy człowiek ma predyspozycje, które sprawią, że w kilka miesięcy będzie dobrym jeźdźcem. Miedzy innymi dlatego jazda konna to sport wyjątkowy. Wiele w nim zależy nie tylko od człowieka, ale też od zwierzęcia.

Tak czy inaczej, na początku najważniejsze jest znalezienie dobrego instruktora, który wprowadzi nas w koński świat. Gdzie go szukać? Najlepiej w poleconej szkółce jeździeckiej. Jest w czym wybierać, bo na terenie całego kraju klubów, które przyjmą pod swoje skrzydła amatorów, są setki. Na obrzeżach dużych miast i na odludziach. Nie wszystkie są jednak godne polecenia. Dobra szkoła dysponuje nie tylko zespołem przeszkolonych instruktorów, ale też końmi, które bez strachu można polecić początkującym: cierpliwymi i spokojnymi, a nie takimi, które gryzą, kopią i mogą ponieść. Dlatego przed zainwestowaniem w lekcje warto popytać znajomych lub przejrzeć portale jeździeckie, na których na pewno trafimy na miejsce godne zaufania. Za godzinę jazdy zapłacimy około 40 zł. Trening na lonży zawsze jest tańszy niż przejażdżka w terenie. A jeśli zapragniemy szkolić się pod okiem zawodowego trenera, ceny mogą wzrosnąć nawet do kilkuset złotych za godzinę. Samodzielną naukę odradza się, głównie ze względu na bezpieczeństwo.

– Początkującym nie polecałbym również przedsięwzięcia typu: naucz się jeździć w tydzień – mówi Adam Grzelak, jeździec amator, który uprawia jadę konną już od ponad 20 lat. – Gwarantuję, że osoba, która nie miała wcześniej nic wspólnego z jeździectwem, po pierwszych jazdach będzie zmagała się z zakwasami. Intensywnego tygodnia czy dwóch w siodle raczej nie wytrzyma. Nawet jeśli jest wyjątkowo wysportowana. Jeżdżąc, uruchamiamy zupełnie inne partie mięśni niż podczas biegania, jazdy na nartach czy wspinaczki. A sam wysiłek jest gigantyczny.

Zanim amator dosiądzie konia, czeka go wizyta w boksie. Instruktor pokaże, jak bezpiecznie podejść do wierzchowca, jak ostrzec go o swojej obecności, do czego służą wodze, a nawet, jak osiodłać konia, oczyścić jego sierść i kopyta. Warto przyłożyć się do tych zajęć, a nawet umawiać się w szkółce na jak najczęstsze odwiedzanie zwierzęcia. To tam złapiemy kontakt z koniem, który jest niezbędny do opanowania sztuki ujeżdżania.

Pierwsze lekcje to jazda na lonży i nauka siedzenia w siodle.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

– Nie jest łatwo siedzieć na czymś, co się pod tobą rusza – mówi Katarzyna Skawska, dla której jazda konna to pasja i sport. Do tego dochodzą ćwiczenia: wymachy rąk, nóg, przekręcanie się w siodle. Te manewry pozwalają początkującemu jeźdźcowi poczuć się na koniu komfortowo i przede wszystkim nauczyć się utrzymywania równowagę. Dopiero potem można się skoncentrować na nauce, czyli technikach porozumiewania się z koniem. O tym, kiedy będziemy gotowi do jazdy galopem czy do przejażdżki w terenie, zadecyduje instruktor. Tak samo jak o tym, czy poradzimy sobie na konnej wycieczce bez opieki fachowca.

Tempo nauki jazdy zależy od predyspozycji ucznia i umiejętności instruktora. Jeden poczuje się pewnie na koniu po kilkunastu tygodniach, inny dopiero po roku. Jedno jest pewne, jeśli złapiemy bakcyla, jazda konna będzie towarzyszyć nam przez całe życie i stanie się sposobem na spędzanie wolnego czasu, wysiłek fizyczny i kontakt z naturą. Najwięksi zapaleńcy decydują się nawet na zakup własnego konia. Myli się ten, kto myśli, że wiąże się to z jednoczesnym wybudowaniem stajni na posesji. Przy większości stadnin istnieją pensjonaty dla koni, w których „prywatne" zwierzęta mają zapewnioną opiekę fachowców. Zadbają tam o boks dla naszego pupila, jego wyżywienie i zdrowie. Zakup konia to koszt od około 5–7 tys. zł w górę. Utrzymanie – od 1000 zł miesięcznie. W zamian otrzymujemy możliwość nieograniczonych jazd o każdej porze dnia i roku. Dla osób, dla których koszt zakupu i hodowania konia znacznie przewyższa ich możliwości, dobrym rozwiązaniem może być dzierżawa. Dwie, czasem nawet trzy lub cztery osoby składają się na utrzymanie konia (ogłoszenia właścicieli można znaleźć w Internecie) i korzystają z niego według ustalonego grafiku. Dla osoby, która chce w siodle spędzać dużo czasu, może to się okazać całkiem opłacalną inwestycją.

Bez względu na to, czy decydujemy się na zakup własnego konia, czy zamierzamy poprzestać na usługach okolicznej szkółki, jeździectwo wymaga poniesienia pewnych nakładów finansowych (pomijając opłaty za kurs czy wypożyczenie konia). W tej dyscyplinie dużą wagę przywiązuje się do stroju. Ochrona głowy to podstawa. Żaden odpowiedzialny instruktor nie pozwoli nam dosiąść konia bez toczka lub kasku na głowie.

– Polecam kaski. Wprawdzie nie wyglądają tak stylowo jak toczki, za to dają zdecydowanie lepszą ochronę – mówi pracownik sklepu z akcesoriami do jazdy konnej w Warszawie.

Na początku można go oczywiście pożyczyć w szkółce. Jeśli jednak chcemy spędzić w siodle jeszcze wiele lat, warto zainwestować we własny. Chociażby ze względów higienicznych.

Można jeździć w dresach, legginsach i sportowych butach. Są nawet tacy, którzy wzorem rasowych kowbojów wskakują na konia w dżinsach. Tu nikt nam nie będzie stawiał żadnych wymagań. Weterani polecają jednak wydać pieniądze na dobrej jakości bryczesy. Spodnie do jazdy konnej są tak uszyte, by wewnętrzny szew nie przebiegał w miejscu stykania się nogi z siodłem. Początkujący jeźdźcy, próbując złapać równowagę na wierzchowcu, zwykli mocno ściskać konia nogami.

– Dżinsów nie polecam, bo 40-minutową lekcję można przypłacić zmasakrowanymi udami – przestrzega Katarzyna Skawska. – Wbrew pozorom bawełniane spodnie też nie są zbyt dobre. Ślizgają się w siodle, co powoduje problemy z utrzymaniem równowagi. A to prowadzi do bolesnych otarć na wewnętrznej stronie ud.

Do tego warto dodać krótkie buty za kostkę i sztylpy, czyli specjalne cholewki zakładane do butów. Przydadzą się też rękawiczki jeździeckie, ze specjalnym wzmocnieniem między palcem małym a serdecznym (w miejscu, w którym przebiegają wodze). Za pełne wyposażenie zapłacimy od kilkuset nawet do kilku tysięcy złotych, jeśli zapragniemy wskoczyć w wyposażenie z najwyższej półki. To jednorazowy koszt. Przy założeniu, że hobby będziemy uprawiać w weekendy, ekwipunek powinien nam wystarczyć na wiele lat.

Większość ludzi zgadza się co do jednego – konie to jedne z najpiękniejszych zwierząt świata. Zwłaszcza te galopujące. Do tego są obdarzone wyjątkową inteligencją. To właśnie czyni jazdę konną sportem wyjątkowym.

– To kontakt ze zwierzęciem, mądrym i bardzo emocjonalnym – tłumaczy Skawska. –  Bywa, że jadę do stadniny, planuję dzień w siodle, a okazuje się, że koń ma zły dzień i muszę to uszanować. Z drugiej strony do niczego nie da się porównać uczucia, kiedy wychodzę na łąkę, na której pasie się koń, a on poznaje mnie, i to z daleka.

Większość sportów polega na opanowaniu sprzętu, w jeździectwie dotyczy to żywego stworzenia. Jeśli w końcu się to uda, można mówić o ogromnej radości i satysfakcji.

Aneta Walentek