Reklama

Albarn nie wymięka

„Cracker Island", ósmy album Gorillaz, przynosi między innymi duety ze Stevie Nicks i raperem Bad Bunny.
Albarn nie wymięka

Foto: materiały prasowe

Nikt chyba nie przypuszczał, że zespół uważany za żart, zwany grupą wirtualną, powiązaną z kreskówkowymi postaciami stworzonymi przez Jamie Hewletta w 1998 r. będzie mógł się pochwalić aż ośmioma albumami.

Tym samym lider Damon Albarn pod szyldem Gorillaz wydał tyle samo płyt, co z Blur, a trzeba do tego dodać trzy solowe i bardziej efemeryczne projekty.

Gorillaz jest najbardziej poręczne, ponieważ kiedy trzeba Albarn jako 2-D nie wychyla głowy ze studia, zapraszając do współpracy największe gwiazdy rocka lub sceny tanecznej. Ale kiedy ma ochotę – organizuje tournee, a było już ich siedem.

Szeroko formuła stylistyczna pozwala na łączenie rocka, popu, hip hopu i elektroniki, można wręcz uznać, że Gorillaz jest takiego stylu protoplastą. Tak uważa m. in. Billie Eilish. Z pewnością Gorillaz osiągnął większe sukcesy w Ameryce niż Blur, zaś w Wielkiej Brytanii dał w 2017 r. okazję do sensacyjnego spotkania z Noelem Gallagherem, dawnym antagonistą z Oasis i czasów najbrutalniejszej wojny britpopu.

Najpierw Albarn, pardon  2-D, zapowiadał kontynuację „Song Machine, Season One: Strange Timez” z 2020 r., tymczasem dostaliśmy opowieść stylizowaną na concept album. Jednak historia tajemniczej wyspy, na którą można dostać się tylko łodzią podwodną – jest potraktowana w luźny sposób. Na pewno wyspa jest miejscem szalonego kultu. Pewnie 2-D chciałby, żeby to był kult jego nowej płyty. Recenzje w anlosaskiej prasie są skrajnie różne, a to dobry album. Początek jest dynamiczny. Dostajemy przebojową kompozycję tytułową, muzyczny melanż disco i funky z falsetami w chórkami, a zaraz potem znakomity duet ze Stevie Nicks „Oil”, który inteligentnie nawiązuje do „Little Lies”. Albarn wykorzystał chłód śpiewu Nicks i coraz mocniej wprowadza partię syntezatora z jej hitu.

Reklama
Reklama

Świetne jest funkowo-rapowe “New Gold” z udziałem Tame Impala  i Bootie. Spokojniejsze klimaty proponują „Baby Queen”, „The Third Influencer” i „Silent Running” z refleksyjnym śpiewem Adeleye Omotayo. Nawet gościnny udział najpopularniejszego dziś rapera Bad Bunny w „Tormenta” wprowadza reggaeton w refleksyjnej postaci. Takie też jest finałowe „Possesion Island”, które na płycie wpisującej się w obawy przed katastrofą klimatyczną i populizmem w polityce - stanowi prośbą o bycie razem do końca.

A jeśli karierę Gorillaz zaczął singel „Clint Eastwood”, teraz piękny duet z Beckiem kończy partia trąbki w stylu Ennio Morricone.

Po polsku krakers i herbatnik kojarzy się z wymiękaniem, po angielsku znaczy również kogoś szalonego, kogo można podziwiać. Angielskie krakersy, takie jak Albarn, nie wymiękają.

Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama