Pani projekt będzie przykładem sztuki zaangażowanej społecznie, ale ma mieć formę oratorium, tyle że świeckiego. Dlaczego zdecydowała się pani na tak tradycyjną muzykę w tak niekonwencjonalnym ujęciu?

Czytaj Kulturę w Życiu Warszawy


Zorka Wollny:

To pewna przewrotność z naszej strony, bo ten projekt tworzymy we trójkę z kompozytorami Anną Szwajgier i Arturem Zagajewskim. Oratorium jest formą muzyki poważnej, zazwyczaj religijnej, a my chcemy ją nie tylko zdesakralizować, ale też skontrastować z elementami muzyki współczesnej i problemami dzisiejszego społeczeństwa. Zamierzam tę formę potraktować bardzo swobodnie – będzie ona tylko punktem wyjścia do tego, co ma ostatecznie powstać. Cały projekt będzie się dynamicznie kształtował w trakcie tych kilku miesięcy.

To znaczy, że nie ma pani jeszcze konkretnej wizji?

Niezupełnie. To ma być rodzaj manifestacji mieszkańców stolicy, podobnej do tych, które już znamy, jednak nie dostrzegamy w nich potencjału artystycznego, dramatycznego. Scenariusz powstanie w trakcie moich spotkań z ludźmi, którzy przystąpią do projektu. Mam nadzieję, że będą z różnych środowisk. Bo chodzi też o to, żeby te grupy nawiązały ze sobą dialog.

Do „Oratorium na orkiestrę i chór mieszkańców Warszawy" zaprasza pani m.in. organizacje pozarządowe. Rozmawiała już pani z Sylwią Chutnik z fundacji MaMa.

Tak. I niedługo się dowiem, kto z tej organizacji zechce wziąć udział w projekcie. Na tym w ogóle polega pierwszy etap – na szukaniu i poznawaniu bliżej różnych grup, zdobywaniu lepszej wiedzy o spornych kwestiach. Z jednej strony zapraszam ludzi, którzy od dawna manifestują, takich jak mniejszości seksualne czy stowarzyszenia zajmujące się ochroną środowiska. Z drugiej jednak też tych, którzy zazwyczaj o swoich problemach nie mówią głośno. To są na przykład mniejszości etniczne, osoby niepełnosprawne i starsze.

Nie boi się pani zarzutu, że pokaże niepełny obraz społeczeństwa? Co np. z kibicami?

Z nimi też chcę rozmawiać. Nawet już zaczęłam. To od nich będzie zależało, czy się do nas przyłączą. Jedynym warunkiem uczestnictwa w projekcie jest pokojowe podejście do siebie nawzajem, to ma być pozytywna i budująca współpraca. Ale nie będziemy mówić tylko o poważnych rzeczach, padają też propozycje lżejszych tematów. Zgłosiły się do mnie np. dziewczyny ze szkoły wizażu z postulatem do warszawiaków, żeby ubierali się bardziej kolorowo, bo stolica jest strasznie szara i smutna. Moim zadaniem w tym wypadku jest wyważenie proporcji spraw poważnych i tych bardziej swobodnych.

Jak dużą grupę wyprowadzi pani na ulicę?

Koncert odbędzie się w przestrzeni miasta. Myślę, że wystąpi w sumie około stu osób ustawionych na całej długości ul. Chłodnej. Ich historie będą prowadzone przez 25 członków Związku Kompozytorów Polskich. Muzykę stworzy Artur Zagajewski.

Trzeba umieć śpiewać, żeby wziąć udział w sobotnim naborze do projektu?

Nie. Zapraszam każdego, kto ma coś do powiedzenia, chciałby przyłączyć się do którejś z grup albo po prostu wziąć udział w Warszawskiej Jesieni. Ważniejsza jest umiejętność używania głosu. Samego śpiewu będzie niewiele. O tym, co ważne i wymaga zmiany, będziemy mówić, szeptać albo krzyczeć.

A co jeszcze, to się dopiero okaże.

* Nabór do „Oratorium na orkiestrę i chór mieszkańców Warszawy" – Zachęta, Warszawa, pl. Małachowskiego 3, sobota, 18.06, (godz. 12 – 16)