Czy pamiętacie czas gdy przestrzeń przed Pałacem Kultury i Nauki, była jednym wielkim targowiskiem, ze szczękami i łóżkami sprężynowymi? Rodzący się kapitalizm zaowocował eksplozja handlu. W książce "Byłem ziemniaczanym oligarchą. Jak prowadzić biznes w Rosji i nie zwariować" John Mole opisuje fascynację tą sferą biznesu wśród naszych wschodnich braci, tak jak u nas, miasta z czasu przemian zmieniały się w wielkie bazary:
"Każdy w Rosji chciał robić pieniądze. Albo żeby przetrwać, albo żeby się wzbogacić. Dla najbiedniejszych: emerytów bezrobotnych i tych, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia, ocierała się to niemal o żebranie - w Jekaterynburgu wykupiliśmy od jednej babuszki cały jej towar, czyli jeden but. Dla reszty było to jak eksplozja tłumionego pożądania. Zarówno artykuły pierwszej potrzeby i dobra luksusowe, jaki i te dziwaczne, bezwartościowe, czy bezużyteczne, kupowano i sprzedawano dla czystej przyjemności handlowania zakazanego przez trzy pokolenia. Klienci tłoczyli się na stadionach, placach, dworcach kolejowych, ulicach i w metrze. Na każdego sprzedawcę przypadało dziesięć osób oglądających towar. Nikt nie chciał rubli. Płaciło się dolarami albo marlboro.
- Znaczit, ktoś powinien napisać o tym pracę naukową. Najstarszym zawodem świata nie jest kurwa, tylko ekspedient"
Książka Mole'a nie jest podręcznikiem przetrwania w biznesowej rosyjskiej dżungli, a jednak, napisana z humorem, może okazać się bardzo pomocna dla każdego kamikadze, który podobnie jak Brytyjczyk zamarzy o „zrobieniu" na wschodzie dużych pieniędzy.
Mole, który spędził w Rosji kilka lat, próbując zbijać pieniądze na rosyjskich ziemniakach, czy pionierskich restauracjach sieciowych nie pojawił się w kraju pierestrojki przypadkiem. Brytyjczyk, absolwent studiów MBA z wieloletnim doświadczeniem w międzynarodowej korporacji, autor książek o tematyce biznesowej, podróżujący po kraju z serią wykładów o skutecznym prowadzeniu firmy jako ekspert i trener przedsiębiorców, zdecydował się w końcu działać praktycznie i rozpocząć obiecującą działalność w terenie.
Najzabawniejszą część opowieści stanowią soczyste opisy biurokratycznych przygód biznesmana, jego potyczki z lokalna mafią, walka o znalezienie optymalnej odmiany ziemniaka, czy próba przyjaźni ze Związkiem Rolników. Relacja Brytyjczyka z jednej strony może zaskakiwać, z drugiej może coś nam przypominać.
KONKURS
Dla naszych czytelników mamy trzy książki „Byłem ziemniaczanym oligarchą. Jak prowadzić biznes w Rosji i nie zwariować". Aby je wygrać, wyślij we wtorek (13 listopada) esemes o treści "ZW.01.imię nazwisko + adres do wysyłki" na nr 71601 (cena 1 zł plus VAT - 1,23 zł).
Wygrywa co drugi esemes nadesłany na dany kod w godz. 13-15 w dniu 13 listopada, do momentu wyczerpania puli nagród (nagrody prześlemy pocztą).