Prezydent Donald Trump nie czekał do 12 maja z ogłoszeniem decyzji w sprawie porozumienia atomowego z Iranem. Tego dnia upływa kolejny 120-dniowy termin zawieszenia sankcji wobec Iranu po zawarciu porozumienia atomowego. Brak prolongaty zawieszenia oznaczać będzie automatycznie zerwanie przez USA porozumienia z Iranem. 

Czytaj więcej:

Iran: Możemy wzbogacać uran bardziej niż dotychczas

Francja, Niemcy i Wielka Brytania żałują decyzji Trumpa

Sondaż: Trump postąpił wbrew woli Amerykanów

Trump postanowił ogłosić swą decyzję we wtorek, 8 maja. Parę godzin wcześniej „New York Times” podał, że Trump zapowiedział w rozmowie telefonicznej prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi, że USA wycofują się z porozumienia. Wieczorne oświadczenie Trumpa potwierdziło te doniesienia.

- Kiedy coś zapowiadam, dotrzymuję słowa - mówił o decyzji o wycofaniu się USA z porozumienia Trump.

- Sam rdzeń porozumienia z Iranem stanowiła fikcja: przekonanie, że morderczy reżim pragnie tylko pokojowego programu atomowego - mówił prezydent USA.

Oprócz wypowiedzenia umowy z Iranem Trump zapowiedział wprowadzenie sankcji przeciwko Teheranowi. Zagroził też "każdemu państwu, które pomoże Iranowi w jego staraniach o broń nuklearną poważnymi sankcjami ze strony USA". - Ameryka nie będzie zakładnikiem nuklearnego szantażu - stwierdził.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Trump uzasadniając wypowiedzenie porozumienia z Iranem powołał się również na informacje zdobyte przez izraelski wywiad, o których przed tygodniem mówił Benjamin Netanjahu. Z informacji tych wynika, że Iran potajemnie pracuje nad uzyskaniem broni atomowej. 

- Gdybym pozwolił na dalsze trwanie tego porozumienia, wkrótce doszłoby do atomowego wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie. Wszyscy chcieliby uzyskać broń atomową zanim Iran wszedłby w jej posiadanie - przekonywał Trump.

Macron i Merkel bez sukcesu

Zdaniem Trumpa porozumienie z Iranem jest ułomne, a czas jego obowiązywania do 2025 roku jest zbyt krótki, aby zlikwidować niebezpieczeństwo wejścia przez Iran w posiadanie broni nuklearnej. Poza tym w opinii Białego Domu porozumienie nie zapobiega konstrukcji irańskich rakiet balistycznych mogących zagrozić w przyszłości USA. Sygnatariuszami wynegocjowanego w 2015 roku, za czasów  Baracka Obamy, porozumienia z Iranem są oprócz USA: Wielka Brytania, Francja, Niemcy oraz Chiny i Rosja. Negocjacje trwały lata i zakończyły się redukcją przez Teheran zasobów wzbogaconego uranu oraz ograniczeniem jego produkcji przez następne 15 lat. Iran zamknął też szereg jądrowych centrów badawczych, przy czym cały czas głosił, że cały program ma charakter wyłącznie cywilny. W zamian odmrożone zostały wielomiliardowe aktywa Iranu w USA oraz znoszone były sankcje handlowe w miarę realizacji porozumienia.

Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdyż porozumienie oddalało perspektywę pojawienia się na Bliskim Wschodzie islamskiego mocarstwa nuklearnego rządzonego częściowo przez fanatycznych ajatollahów.

Niezłomnym przeciwnikiem porozumienia pozostał Izrael, którego premier Beniamin Netanjahu ryzykował zerwanie specjalnych więzi z USA zwalczając wszelkimi sposobami plan administracji Obamy. – Lepsza konfrontacja z Iranem teraz niż później – mówił na niedzielnym posiedzeniu rządu w Jerozolimie. Za porozumieniem stoją nadal murem Berlin, Paryż i Londyn. Angela Merkel oraz Emmanuel Macron namawiali Donalda Trumpa w czasie niedawnych wizyt w Waszyngtonie, aby pochopnie nie zrywał porozumienia.

Brak strategicznego planu

– Niewykluczone, że Trump da czas europejskiej trójce na wynegocjowanie z Iranem nowych warunków porozumienia – mówił „Rzeczpospolitej” Gunter Mulack, szef berlińskiego Instytutu Orientalnego i były ambasador RFN w Syrii. Jego zdaniem zasadniczym motywem Trumpa jest chęć zerwania z dziedzictwem Baracka Obamy i stąd bierze się niechęć do porozumienia z Iranem.

Do tego dochodzi obawa przed dalszą ekspansją Iranu w rejonie Bliskiego Wschodu. Działająca w Libanie organizacja polityczno-militarna Hezbollah wspierana wojskowo i finansowo przez Teheran uzyskała nadspodziewane dobre wyniki w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Nie o Liban jednak chodzi. To dzięki Iranowi prezydent Baszar Asad zdołał przetrwać w konfrontacji ze zbrojną opozycją do czasu zaangażowania się po jego stronie Rosji w 2015 roku.

Iran wspiera szyickich rebeliantów Huti  w Jemenie i destabilizuje sytuację w Iraku stojąc po stronie dyskryminowanych przez lata szyitów.  Powstrzymywanie Iranu może być jedną z przyczyn decyzji Trumpa.

– Obawiam się, że jego administracja nie ma żadnego strategicznego planu dotyczącego Bliskiego Wschodu. Trudno doszukiwać się jego śladów zarówno w zacieśnieniu współpracy USA z Arabią Saudyjską czy nawet w decyzji o przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Efraim Inbar, szef Jerusalem Institut for Strategic Studies. Jego zdaniem Trump doprowadzi w efekcie do zacieśnienia więzi Iranu i Rosji, przynajmniej w Syrii, gdzie do tej pory Teheran działał niezależnie od Moskwy. Nie przewiduje jednak zmiany agresywnej polityki Iranu w regionie.

Teheran czeka

– Stany Zjednoczone pożałują decyzji o wypowiedzeniu porozumienia jak nigdy w historii – zapowiedział prezydent Iranu Hasan Rouhani. Zapewniał, że Iran jest przygotowany na każdy scenariusz.

– Iran nie będzie próbował powrócić do programu atomowego w celu konstrukcji ładunków nuklearnych. Byłby to krok niezwykle ryzykowny, biorąc pod uwagę zdecydowanie Izraela gotowego do ataku lotniczego na irańskie instalacje – mówi  „Rzeczpospolitej” sir Richard Dalton, były ambasador Wielkiej Brytanii w Teheranie. Jego zdaniem Iran nie zdecyduje się nawet na wypowiedzenie porozumienia licząc na dalszą współpracę z pozostałymi jego sygnatariuszami. Takie działanie jest podyktowane troską o utrzymanie obecnego reżimu zagrożonego wybuchem niepokojów społecznych w wypadku całkowitej izolacji Iranu, czego konsekwencją byłby spadek poziomu życia.