Według dziennikarzy nie chodziło jedynie o akty wandalizmu, lecz o część kampanii mającej destabilizować brytyjskie społeczeństwo, podsycać napięcia społeczne i siać nieufność wobec państwowych instytucji.

Czytaj więcej

Płonące barykady i zawieszony transport. Zamieszki w Belfaście po ataku nożownika

Sprawa dotyczy wydarzeń z ubiegłego roku, gdy doszło do podpalenia samochodu należącego wcześniej do Starmera oraz dwóch nieruchomości związanych z obecnym premierem. W poniedziałek sąd Old Bailey uznał za winnych dwóch mężczyzn oskarżonych o udział w spisku mającym doprowadzić do tych ataków.

Jednym z nich był 22-letni obywatel Ukrainy Roman Ławrynowycz. Jak ustaliło BBC, młody mężczyzna został zwerbowany przez komunikator Telegram przez osobę ukrywającą się pod inicjałami „EL”. Kontakt początkowo wyglądał niewinnie. Ławrynowycz został odnaleziony w grupie zrzeszającej Ukraińców poszukujących pracy w Londynie. Z czasem otrzymywał kolejne zadania, począwszy od rozwieszania plakatów i malowania graffiti, aż po działania przestępcze o znacznie poważniejszym charakterze.

Śledztwo BBC wykazało, że tajemniczy „EL” miał prowadzić znacznie szerszą działalność. Według dziennikarzy osoba ta organizowała przez internet prowokacje polityczne, finansowała akty wandalizmu i zarządzała fałszywymi organizacjami mającymi sprawiać wrażenie autentycznych ruchów społecznych działających w Wielkiej Brytanii.

Działalność Direct Action UK

Szczególną uwagę śledczy zwrócili na grupę Direct Action UK. Organizacja przedstawiała się jako radykalny ruch antyimigracyjny i antyislamski. W rzeczywistości miała być sterowana przez osoby powiązane z Rosją. Grupa publikowała materiały nawołujące do przemocy, oferowała pieniądze za niszczenie meczetów i ataki na policję, a także rozpowszechniała propagandowe treści wymierzone w brytyjski rząd.

Według BBC działalność Direct Action UK doprowadziła do realnych incydentów. W Londynie zdewastowano kilka meczetów i szkołę islamską po tym, jak w internecie pojawiły się oferty wynagrodzenia za wykonanie antyislamskich napisów. Nagrania z tych zdarzeń były następnie wykorzystywane w mediach społecznościowych do dalszego podsycania napięć.

Czytaj więcej

Nowa teoria spiskowa Kremla. Reakcja Wielkiej Brytanii była błyskawiczna

Dziennikarze odkryli również istnienie innej fikcyjnej organizacji – Fundacji Takbir. Tym razem jej twórcy podszywali się pod radykalnych muzułmanów i próbowali zlecać wykonywanie islamskich graffiti. Zdaniem BBC celem było wywołanie reakcji skrajnej prawicy i pogłębianie podziałów społecznych. Obie operacje miały służyć temu samemu celowi – wzajemnemu antagonizowaniu różnych grup społecznych.

Kluczowym elementem śledztwa było ustalenie tożsamości osoby ukrywającej się pod inicjałami „EL”. BBC wskazuje, że wiele śladów prowadzi do Jewgienija Łukszyna, 23-letniego Rosjanina, syna wysokiego rangą dyplomaty. Mężczyzna miał studiować w prestiżowym Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), który kształci przyszłych rosyjskich dyplomatów. Według dziennikarzy uczestniczył także w programach poświęconych wojnie informacyjnej i propagandzie.

Rosyjskie działania hybrydowe w Wielkiej Brytanii

BBC podkreśla, że nie dysponuje niepodważalnym dowodem potwierdzającym, że Łukszyn i „EL” to ta sama osoba. Zebrane materiały wskazują jednak na liczne powiązania między młodym Rosjaninem a siecią kont oraz grup wykorzystywanych do prowadzenia operacji wpływu w Wielkiej Brytanii.

Cytowani przez BBC eksperci uważają, że sprawa wpisuje się w szerszy schemat rosyjskich działań hybrydowych obserwowanych w Europie od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Polegają one na wykorzystywaniu internetu do rekrutowania tzw. pełnomocników, którym oferuje się pieniądze za wykonywanie zadań o charakterze sabotażowym, propagandowym lub przestępczym.

Czytaj więcej

Brytyjskie nastolatki stracą dostęp do TikToka i Instagrama. Rząd stawia na zakaz

Były brytyjski minister obrony Ben Wallace ocenił, że ustalenia BBC mogą świadczyć o „celowej i zdecydowanej eskalacji” działań wymierzonych w państwo brytyjskie. Z kolei przedstawiciele policji antyterrorystycznej przyznali, że ataki miały na celu wywołanie strachu i zastraszenie brytyjskich władz, choć śledczy nie dysponują dowodami pozwalającymi formalnie przypisać operację rosyjskiemu państwu.

Rosyjska ambasada w Londynie odrzuciła wszystkie oskarżenia, twierdząc, że Rosja nie ma związku z opisanymi działaniami i nie prowadzi agresywnych operacji przeciwko Wielkiej Brytanii.