W mediach społecznych trwa wymiana zdań między ambasador USA Georgette Mosbacher a Antonim Macierewiczem. Dołączył do niej Witold Waszczykowski.
Kilka dni temu Mosbacher skrytykowała europosłankę PiS Beatę Mazurek, zarzucając jej łączenie TVN z WSI.
Kolejnym powodem ostrej reakcji amerykańskiej dyplomatki były podobne zarzuty, jakie wobec TVN wystosował Antoni Macierewicz.
Były szef MON, a obecnie przewodniczący podkomisji smoleńskiej nie dawał jednak za wygraną i zasugerował, że ambasador Mosbacher nie zna polskich realiów.
Do grona polityków, którzy zarzucili przedstawicielce USA w Polsce dołączyli Ryszard Czarnecki i Witold Waszczykowski.'
Ryszard Czarnecki uznał, że ambasador, mimo że ma niewielkie doświadczenie w dyplomacji, powinna się już nauczyć, że "rolą ambasador USA ani dyplomatów innych państw nie jest wchodzenie w polemikę z politykami".
Witold Waszczykowski z kolei stwierdził we wpisie na Twitterze, że to "niebywałe, aby ambasador podejmował publiczną polemikę polityczną z politykami kraju, w którym sprawuje funkcję dyplomatyczną".
Dziś Mosbacher we wpisie odniosła się do komentarzy byłych ministrów rządu PiS.
"Złożenie przysięgi jako ambasador nie oznacza, że odrzuciłam etykę, wartości i umiejętność odróżniania dobra od zła" - napisała. "Jeśli widzę, że historia jest zniekształcana lub interpretowana ze złych pobudek, zabieram głos niezależnie od mojego stanowiska".
Dziś także politycy Konfederacji wypunktowali 9 ingerencji Georgette Mosbacher w polskie sprawy, a rządowi zarzucili bierność w tej kwestii.
- Spośród dziewięciu ingerencji w polski porządek prawny i polityczny, pięć dotyczy obrony stacji TVN. Są to wypowiedzi, na które nie może być zgody państwa polskiego - powiedział na konferencji w Sejmie Robert Winnicki.
Konfederacja zażądała, aby ambasador Mosbacher została uznana za persona non grata.