Projekt zmienia przede wszystkim status sprostowań. Zamiast nich redakcje będą musiały publikować odpowiedzi, i to taką samą czcionką jak tekst, do którego się odnoszą. Jeśli odmówią, czekają je szybkie i niejawne procesy. By to złagodzić, projekt PiS znosi karanie więzieniem dziennikarzy za pomówienie.
– Nie jest to doskonały projekt, ale może być punktem wyjścia do dyskusji o dekomunizacji prawa prasowego i wprowadzeniu zmian, które obronią wszystkich przed niesprawiedliwymi publikacjami – mówi Arkadiusz Mularczyk (PiS), autor nowelizacji.
Projekt budzi kontrowersje. – Musiałam go włączyć do porządku prac. Ale za wcześnie, by mówić o konkretach – uważa Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), szefowa Komisji Kultury. Dodaje, że PO nie zamierzała zmieniać prawa prasowego.
– Projekt ma przykręcić śrubę dziennikarzom – krytykuje Jerzy Wenderlich (SLD). – Jeśli PiS przekonuje o czystych intencjach, nie sposób w nie uwierzyć.
– Przeanalizujemy projekt i wtedy zajmiemy stanowisko. Ale na pewno będziemy popierać rządowe – deklaruje Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.
Proponowane zmiany dają osobom opisywanym w artykułach nadmierne uprawnienia – uważa rząd. Mogą też spowodować wzrost liczby pozwów przeciw redakcjom, a rozpatrywanie ich na posiedzeniach niejawnych sądu może być niezgodne z konstytucją – krytykuje Kancelaria Premiera. Odrzuca też zapis wykreślający z kodeksu karnego niemal cały rozdział o karaniu za „przestępstwa przeciwko czci”. Zniesienie kary więzienia dla dziennikarzy rząd zamierza uregulować w nowelizacji kodeksu karnego. Nieoficjalnie wiadomo, że własne propozycje nowelizacji prawa prasowego ma przygotować Ministerstwo Kultury.
Medioznawcy podkreślają, że przestarzałe prawo trzeba zmienić, ale nie tak, jak chce PiS.
– Wojna na opinie byłaby zabójcza dla prasy – mówi o pomyśle zamieszczania odpowiedzi na teksty Krystyna Mokrosińska, prezes SDP. Jej zdaniem wystarczyłoby doprecyzować przepisy dotyczące sprostowań.
[ramka][srodtytul]Jak wziąć w ryzy redakcje[/srodtytul]
Projekt PiS wprowadza wiele zmian zwiększających uprawnienia osób opisywanych przez prasę. Zamiast sprostowań – „odpowiedzi”, które mogłyby się odnosić nie tylko do faktów, ale też zawartych w artykule ocen. Redakcja musiałaby opublikować odpowiedź przynajmniej tej samej objętości co tekst. Jeśli by odmówiła, projekt przewiduje tzw. szybką ścieżkę sądową w sprawach o ochronę dóbr osobistych. Pozew musiałby być rozpatrzony w ciągu miesiąca na posiedzeniu niejawnym. Projekt zwiększa odpowiedzialność majątkową wydawców. Sądy nie mogłyby zasądzić przeprosin w innym medium niż to, w którym pojawił się dany materiał. Projekt przewiduje wykreślenie z kodeksu karnego art. 212 umożliwiającego skazanie dziennikarza za pomówienie na dwa lata więzienia. [/ramka]