Reklama

Strach pomyśleć

„Polska” donosi o cięciach budżetowych, które planuje narzucić ministrom szef rządu Jacek Rostowski. „Szuka, bagatela, 30 mld złotych” – pisze gazeta i wyjaśnia, że ta - mówiąc delikatnie - całkiem duża kwota, to właśnie tyle, ile nie wpłynie do budżetu państwa z podatków osobistych oraz VAT i akcyzy w tym roku, a premier oraz minister finansów wraz z całym rządem i koalicją, przegłosowując ustawę budżetową myśleli, że wpłynie.

Aktualizacja: 27.01.2009 10:18 Publikacja: 27.01.2009 10:11

Eksperci i opozycja mówili wprawdzie, że przychody są przeszacowane, założony poziom wzrostu gospodarczego za wysoki i że kryzys, ale jak pamiętamy ani na szefie finansów,ani na szefie rządu nie robiło to wrażenia. Teraz zatem źle skrojony budżet trzeba sztukować. „MON dostanie mniej o 1,8 mld. (...) Zagrożone są inwestycje na lotniskach wojskowych, budowa składów paliwowych oraz nowych osiedli mieszkaniowych” – wymienia „Polska”. W resorcie zdrowia „zabraknie pieniędzy na remonty szpitali i przychodni”. „Ministerstwo spraw wewnętrznych zetnie wydatki na policję”. „Począwszy od stycznia policjanci nie dostaną dodatków i premii”. „Zrobimy wszystko, aby wystarczyło na pensje, paliwo oraz naboje” – mówi „Polsce” szef biura logistyki w Komendzie Głównej Policji.

Donald Tusk chętnie powtarza w wywiadach frazę, że strach pomyśleć coby było, gdyby w czasie obecnego kryzysu rządziła poprzednia koalicja. Wydaje się, że strach też myśleć, co jeszcze z finansami publicznymi zdarzy się pod rządami obecnej.

Tymczasem „Dziennik” donosi, że premier Donald Tusk leci na szczyt do Davos. „W tym roku najważniejszym tematem spotkania będzie światowy kryzys. Premier będzie na nim przekonywać, że Polska jest spokojną wyspą w oceanie recesji”.Przekonywać ma przede wszystkim biznesmenów. „Premier będzie mówił o Polsce,jako kraju o mocnych fundamentach gospodarczych, w którym walczymy ze skutkami kryzysu i recesji szalejącymi za naszymi granicami” – snuje nić marketingową „Dziennikowi” Sławomir Nowak, szef gabinetu premiera.

Wypada zatem Tuskowi kibicować i mieć nadzieję, że do Davos nie dotrą informacje o monstrualnej dziurze budżetowej do jakiej dopuścił obecny rząd. Wówczas urocze opowieści o„mocnych fundamentach” mogą się także w Davos skojarzyć z... propagandą.

A „Gazeta Wyborcza” na pierwszej stronie donosi, że „prąd kopnął firmy”. Po tym jak Urząd Regulacji Energetyki uwolnił ceny prądu dla przedsiębiorców (była to decyzja rządu Donalda Tuska, przypomnę dla porządku), tylko w zeszłym roku podrożał on o 25-30 procent. W tym roku: „90 procent. Nawet o tyle może podrożeć prąd dla firm w tym roku” donosi Gazeta. I twierdzi, że„przedsiębiorcy są oburzeni” i zapowiadają, iż podwyżki prądu zmuszą ich do oszczędności i zwolnień pracowników.

Reklama
Reklama

– „Jesteśmy całkowicie bezbronni wobec monopolistycznych, bezzasadnych podwyżek” – przekonuje „Wyborczą”jeden z przedsiębiorców. Wydaje się, że rządzący też są bezsilni, bo w każdym razie z tekstu z „Wyborczej” nie widać, by coś w tej sprawie konkretnego robili.

Rzeczywiście strach pomyśleć, co byłoby, gdyby krajem rządziła inna ekipa.

[ramka][link=http://blog.rp.pl/lichocka/2009/01/27/strach-pomyslec/]Skomentuj[/link][/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
awaria ciepłownicza
Zimne kaloryfery w Ursusie i we Włochach. Lista adresów
Kraj
„Drogi i chodniki będą śliskie”: IMGW wydał ostrzeżenia
Kraj
Roma Tower zmieni krajobraz stolicy. Rusza budowa 170-metrowego wieżowca
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama