Reklama
Rozwiń
Reklama

Prokuratura mówi „nie” Sumlińskiemu

Dziennikarz doniósł, że marszałek Sejmu mógł złożyć fałszywe zeznania. Śledczy odmówili wszczęcia postępowania w tej sprawie

Publikacja: 17.02.2009 02:06

– Prokuratura uznała, że takie postępowanie na tym etapie byłoby przedwczesne – tłumaczy Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO) oraz funkcjonariusza byłych Wojskowych Służb Informacyjnych płk. Leszka Tobiasza złożył 30 października ubiegłego roku dziennikarz Wojciech Sumliński. W doniesieniu stwierdził, że Komorowski i Tobiasz, „działając wspólnie i w porozumieniu”, złożyli fałszywe zeznania, które zrujnowały życie jego i jego rodziny.

Śledczy z Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej prowadzący dochodzenie w sprawie afery aneksowej (dotyczy domniemanej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI), opierając się na zeznaniach Komorowskiego i Tobiasza, zarzucili dziennikarzowi współudział w płatnej protekcji. Zdaniem prokuratury Sumliński miał za łapówkę pośredniczyć w załatwieniu Tobiaszowi pozytywnego zweryfikowania przez komisję.

Kilka miesięcy później „Nasz Dziennik” i „Rzeczpospolita” ujawniły, że w zeznaniach marszałka Sejmu i byłego oficera WSI są istotne sprzeczności, m.in. dotyczące chronologii i charakteru ich kontaktów. Okazało się też, że Tobiasz nie został pozytywnie zweryfikowany, a jego związki ze służbami specjalnymi mogą wskazywać, iż afera aneksowa jest prowokacją tych służb.

Sprawą zajęła się Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych, a Sumliński zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu złożenia fałszywych zeznań przez Komorowskiego i Tobiasza. Postępowania jednak nie będzie.

Reklama
Reklama

– Uznano, że materiał dowodowy zebrany w śledztwie w sprawie korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI uprawdopodabnia zarzuty stawiane Sumlińskiemu – mówi „Rz” prokurator Martyniuk.

Jak się dowiedzieliśmy, prokuratorzy, wydając decyzję, nie badali wiarygodności zeznań Komorowskiego i Tobiasza.

– Analizę, czy złożyli prawdziwe zeznania, będzie można przeprowadzić najwcześniej po wydaniu choćby nieprawomocnego orzeczenia w sprawie, w której Sumliński jest podejrzanym – twierdzi Martyniuk.

Na to dziennikarz może czekać równie długo jak Romuald Szeremietiew, były wiceszef MON (w rządzie Jerzego Buzka), i jego asystent Zbigniew Farmus. Po doniesieniach prasowych i zeznaniach funkcjonariuszy WSI zarzucono im korupcję. Po siedmiu latach procesu, w październiku 2008 r. Szeremietiewa uniewinniono. W 2006 r. z zarzutu łapownictwa oczyszczono Farmusa.

Zdaniem Szeremietiewa niewykluczone, że zarzuty i wniosek o areszt wobec Sumlińskiego miały go zmiękczyć, by zeznawał przeciw Komisji Weryfikacyjnej. – Takie działania wcześniej dotknęły Farmusa – dodaje.

– Decyzja prokuratury odkładająca w czasie śledztwo jest dla mnie niezrozumiała. Przecież po publikacjach mediów gołym okiem widać, że przynajmniej jeden z tych panów, jeśli nie obaj, mija się z prawdą – mówi „Rz” Sumliński. Złożył już zażalenie na decyzję prokuratury. 23 lutego rozpatrzy je sąd.

Reklama
Reklama

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:

[mailto=w.wybranowski@rp.pl]w.wybranowski@rp.pl[/mail][/i]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama