"Gazeta Wyborcza" cytuje płk. Krzysztofa Parulskiego, Naczelnego Prokuratora Wojskowego, odpowiedzialnego za śledztwo. Podkreśla on, że ciągle musimy czekać z analizą istotnych dowodów na formalne przekazanie ich przez Rosjan.
A na to, kiedy to się stanie - jak się wydaje - mamy niewielki wpływ. Prokurator zastrzega też, że ujawnienie zapisów rozmów z kabiny pilotów prezydenckiego Tu- 154 to zdarzenie przyszłe i niepewne.
"Dziennik Gazeta Prawna Prawna" pisze, że według Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta Rosjanie mają to zrobić w ciągu dwóch tygodni. Ale nie wiadomo, czy przekażą nam oryginały, czy kopie nagrań.
Jak zauważa jednak "Polska The Times", nawet kiedy skrzynki już trafią do Polski, wcale nie jest pewne, czy i kiedy zostaną ujawnione. Taką decyzję ma podjąć dopiero prokurator odpowiedzialny za śledztwo.
Tymczasem w sprawie katastrofy ciągle pojawiają się nowe rewelacje. Prokuratura do dzisiaj nie wie, o której godzinie rozbił się pod Smoleńskiem prezydencki samolot Tu-154M. Godzina 8.56 (10.56 czasu rosyjskiego) nie jest prawdziwa - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna", powołując się na źródła zbliżone do polsko-rosyjskiej komisji badającej przyczyny katastrofy.