"Polska The Times" publikuje wyznanie pewnego polityka PO, który pociesza, że po wyborach minister Cezary Grabarczyk, specjalista od dróg szerokich i kolei szybkich nie zostanie ponownie ministrem. No pewnie, że nie - zostanie marszałkiem sejmu, albo szefem klubu PO, tak jak zdymisjonowany minister Klich zostanie senatorem, a senator Piesiewicz z senatora w sukience na aspirynie stanie się senatorem w spodnich na rutinoscorbinie. Bo z Platformy, mili państwo, droga jest tylko jedna - w górę, w górę, w górę. To pierwsza partia w Polsce, która sztukę karania przez awans opanowała do perfekcji.
Reporterzy polityczni "Dziennika Gazety Prawnej" dotarli do programu ludowców, który zostanie dziś oficjalnie przedstawiony. Gratulacje, jesteście Państwo dwojgiem jedynych ludzi w Polsce, których to interesuje. I prawdopodobnie jedynymi, którzy ten fascynujący dokument przeczytali, bo w PSL programu nie czytają nawet ci, którzy go piszą. Szkoda że nikt jeszcze nie ujawnił hasła wyborczego PSL, niezmiennego od lat: "Bierz forsę i w nogi".
Lubię, gdy "Gazeta Wyborcza" dba o standardy. Jak w czwartek, kiedy ubolewała na froncie nad złym wizerunkiem Polski i Polaków w Europie. Czyni to gazeta, której idolami są Jerzy Kosiński i Jan Tomasz Gross - jak wiadomo znani z budowy pozytywnego wizerunku Polaka w Europie i świecie. Gazeta, zakochana w partii rządzącej, która to partia wywaliła do śmietnika wszelkie objawy polityki historycznej, patriotyzm nazwała "pisizmem", a ze wszystkich inicjatyw promocji Polski w Europie najbardziej ukochała sobie dwie - puszczenie drewnianego bączka z okazji prezydencji w UE oraz budowę Muzeum II Wojny Światowej, które ma być podobno poświęcone głównie opowieści o tym, jak Niemcy cierpieli podczas wypędzeń.
W piątkowej "GW" inna ciekawa rzecz - dowód na to, że wśród ludzi którzy opuścili PiS nie brakuje idiotów. Jeden z "byłych polityków PiS" postanawia błysnąć bon-motem i w ogóle mózgiem (szkoda że anonimowo - przecież już nie jest w PiS, więc powinien być dumny?). I tłumaczy dziennikarzom dlaczego kierownictwo partii nie ujawniło jeszcze składu list wyborczych zdaniem: - Niektórzy posłowie będą zdradzeni o świcie.
Nie wiem czy tajemniczemu anonimowemu eks-politykowi PiS chodzi o to, że prezes Kaczyński zamierza wysłać wszystkich kandydatów jakimś tupolewem na zderzenie z brzozą, czy też może o to, że dostaną kulkę w potylicę. Ale cieszy mnie, że nie ma go w PiS. Bardziej cieszyłoby mnie, gdyby jego i jego poczucia humoru nie było już nigdy w żadnej partii i w żadnym parlamencie (także europarlamencie).