Reklama
Rozwiń
Reklama

Desperat miał rację

Umorzono śledztwo, choć wykryto nieprawidłowości skarbówki

Aktualizacja: 27.12.2012 07:58 Publikacja: 27.12.2012 00:09

Żydek zarzucał przełożonym, że nie wszczynali postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe p

Żydek zarzucał przełożonym, że nie wszczynali postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe po to, by się przedawniły.

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Były nieprawidłowości w praskiej skarbówce, ale kwalifikujące się do postępowania dyscyplinarnego, a nie zarzuty karne – uznała warszawska prokuratura i przed świętami definitywnie umorzyła śledztwo. To koniec głośnej sprawy sprzed ponad roku – na znak protestu były inspektor urzędu skarbowego Andrzej Żydek podpalił się przed Kancelarią Premiera.

– Prokurator prowadząca śledztwo przez ponad rok bardzo wnikliwie analizowała stan faktyczny w referacie karnoskarbowym Urzędu Skarbowego Warszawa-Praga, a analiza sięgała od 2003 r. Nie dopatrzyła się przestępstwa, choć nieprawidłowości rzeczywiście były, ale kwalifikujące się do postępowania służbowego – tłumaczy „Rzeczpospolitej"  prokurator Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Czy prokuratura skieruje ustalenia śledczych w sprawie dyscyplinarek do Ministerstwa Finansów?

– Nie. Wcześniejsze kontrole resortu ustaliły nieprawidłowości i nakazały wprowadzić zmiany, a one nastąpiły – twierdzi prok. Mazur.

Żydek zarzucał przełożonym, że nie wszczynali postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe po to, by się przedawniły. Według niego o procederze wiedziało nadzorujące skarbówki Ministerstwo Finansów, ale zatajano te patologie.

Reklama
Reklama

Zdaniem śledczych nieprawidłowości, o których mówił były inspektor, wynikały z braków kadrowych.

– To bzdura – mówi dziś „Rz" Andrzej Żydek, który pracował w referacie i wskazywał na patologie. – W 2008 r. w trzy osoby wszczęliśmy tyle samo postępowań, ile w połowie 2007 r. – wskazuje.

Umorzone właśnie śledztwo wszczęto po próbie samobójczej byłego inspektora i analizie akt umorzonego śledztwa (z doniesienia Andrzeja Żydka), która wykazała, że umorzenie było przedwczesne.

Wątpliwości jednak pozostały.

„Rz" ujawniła kilka miesięcy temu, że po kontroli z Ministerstwa Finansów (z inicjatywy inspektora), o której dziś mówi warszawska prokuratura, to właśnie Andrzeja Żydka przełożeni obciążyli odpowiedzialnością za nieprawidłowości, które ujawnił.

Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły lat 2001–2008, listę nieprawidłowości wraz z poleceniem ich wyeliminowania przekazano naczelnikowi urzędu, który miał wskazać winnych.

Reklama
Reklama

Bożena Szewczyk, p.o. naczelnika urzędu, tego jednak nie zrobiła. Nie złożyła też doniesienia do prokuratury  w sprawie niedopełnienia obowiązków przez podległych pracowników i czyny się przedawniły.

Kiedy zaczęła się tego domagać kontrolująca ją po raz drugi Izba Skarbowa w Warszawie, Szewczyk wskazała w końcu osoby odpowiedzialne za powstanie nieprawidłowości – byłego kierownika referatu, od czterech lat będącego na emeryturze, oraz Andrzeja Żydka, który pracował tam tylko rok – od połowy września 2007 r.

– Zostałem kozłem ofiarnym – uważa Żydek.

Kontrola ministerstwa w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga wykazała, że od 2001 r. nie prowadzono ewidencji wszczętych postępowań karnoskarbowych, nie monitorowano spraw, co umożliwiało przedawnianie się przestępstw skarbowych w setkach, a nawet tysiącach spraw.

Także przekazywano pracownikom do realizacji sprawy, które się już przedawniły.

Naczelnikiem praskiej skarbówki w latach 1996–2006, a więc także w czasie, gdy istniały nieprawidłowości, był Andrzej Pierz, obecny wicedyrektor warszawskiej  Izby Skarbowej do spraw nadzoru, która odpowiadała za kontrolę przeprowadzoną po doniesieniach Andrzeja Żydka.

Reklama
Reklama

Były inspektor sprawę komentuje gorzko. – Czyli prokuratura uznała, że winni nieprawidłowościom są niewinni. A co ze stratami budżetu państwa, który na tym procederze tracił? – pyta w rozmowie z „Rz".

Podkreśla, że policjanci w przypadku śledztwa w sprawie Krzysztofa Olewnika zostali oskarżeni przez prokuraturę, bo nie dopełnili swoich obowiązków. Tu prokurator uznał, że nikt za nieprawidłowości nie odpowie. – Szefowie urzędu skarbowego zadbali o to, by postępowania dyscyplinarne nie zostały wszczęte w odpowiednim czasie. Zadbali o siebie i im na to pozwolono – dodaje.

Tuż po próbie samobójczej Andrzeja Żydka premier Donald Tusk zapewniał, że w praskiej skarbówce nie było żadnych nieprawidłowości.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, i.kacprzak@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama