Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych uważa, że ujawnione przez rp.pl pomiary Naczelnej Prokuratury Wojskowej nie wykluczają tez zawartych w raporcie komisji Millera. NPW poinformowała, że drzewo złamane jest na wysokości 666 cm. W raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego czytamy, że drzewo złamane jest 156 cm niżej.
- Nie mam powodu aby zmieniać swoje stanowisko. Na podstawie pomiarów przeprowadzonych przez członków komisji na miejscu zdarzenia stwierdzono, że samolot zderzył się z brzozą na wysokości 5.1 m. - mówi rp.pl Lasek.
- NPW podała, że przełamanie drzewa ma charakter nieregularny (...). Informacja przekazana przez NPW nie wskazuje, na jakiej wysokości samolot uderzył w brzozę. W związku z powyższym, według mojej opinii (z uwagi na zakończenie pracy przez komisję każdy z byłych jej członków wyraża swoje stanowisko w prezentowanych wypowiedziach) nie ma potrzeby przeliczania trajektorii samolotu po zderzeniu i utracie fragmentu lewego skrzydła - przekonuje Lasek i przyznaje, że nie jest w stanie odnieść się do rozbieżności w pomiarze. Jego zdaniem "najistotniejszą informacją, z punktu widzenia badania wypadku lotniczego, jest informacja na jakiej wysokości doszło do pierwszego kontaktu struktury samolotu z przeszkodą terenową".
Nie wiemy kto i jak mierzył
Nie znamy metody pomiaru drzewa zastosowanej przez komisję ani osoby, która była za to odpowiedzialna. Lasek powtórzył, że członkowie komisji byli w Smoleńsku w okresie od 11 do 23 kwietnia 2010 r. Zastrzegł, że "otrzymane wyniki pomiarów były komplementarne z danymi uzyskanymi z analiz przeprowadzonych na podstawie informacji zarejestrowanych przez inne obiektywne źródła danych". Szef PKBWL uważa, że dane osoby odpowiedzialnej za zmierzenie drzewa chroni ustawa Prawo lotnicze, a metod pomiarowych nie może ujawnić z uwagi na "brak dostępu do materiałów źródłowych oraz na zakres informacji, które decyzją Prezesa Rady Ministrów zostały upublicznione w Raporcie i Protokole wraz z załącznikami do nich".
Lasek bagatelizuje fakt rozbieżności między ustaleniami państwowych instytucji. Przypomina, że media w ostatnich dniach podawały różne wysokości złamania drzewa - "od nieskończonej wysokości czyli braku brzozy, poprzez 9 m, 7.7 m i na 666 cm kończąc". - Myślę, że warto jest poczekać w tym (i nie tylko tym) zakresie na zakończenie pracy przez zespół biegłych prokuratury wojskowej. Pozwoli to uniknąć odnoszenia się do nie zweryfikowanych informacji i wprowadzania w błąd opinii publicznej - wskazuje.