Jak relacjonuje program „Uwaga!” TVN, dramat rodziny rozpoczął się od wymiotów i bólu brzucha. Początkowo ojciec trzyletniego Kacpra przypuszczał, że syn przechodzi infekcję żołądkowo-jelitową. Wieczorem dolegliwości się nasiliły, a przed godziną 23 chłopiec zaczął wymiotować żółcią nawet po wypiciu wody. Zaniepokojony ojciec wezwał pogotowie.

Ratownicy rozważali przewiezienie dziecka do szpitala w Warszawie lub Grodzisku Mazowieckim. Rodzina usłyszała, że w placówce przy ul. Banacha w Warszawie kolejka wynosi siedem godzin, podczas gdy w Grodzisku nie było oczekujących pacjentów.

Czytaj więcej

Coraz dłuższe kolejki do lekarzy. Przybywa pacjentów „pilnych”, na cito nie oznacza już „natychmiast”

W grodziskim szpitalu lekarze podejrzewali zakażenie meningokokami i rozpoczęli leczenie w tym kierunku. Nie wykonano jednak USG ani RTG jamy brzusznej. Po kilku godzinach od przyjęcia stan trzylatka krytycznie się pogorszył. Reanimacja nie uratowała jego życia.

Sekcja zwłok przyniosła odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci. Jak podaje „Uwaga!” TVN, chłopiec zmarł wskutek zadzierzgnięcia jelita połączonego z martwicą, a nie z powodu podejrzewanego zakażenia meningokokowego.

Szpital komentuje

Rodzice chcą ustalić, czy wcześniejsze rozpoznanie problemu w jamie brzusznej mogło zmienić przebieg wydarzeń. Chirurg dziecięca dr Aleksandra Jasińska wskazuje, że objawy u Kacpra wymagały szerszej diagnostyki.

– Dziecko trafiło na SOR w bardzo ciężkim stanie. U takiego pacjenta powinno być wykonane badanie radiologiczne jamy brzusznej i badanie USG, ponieważ takie objawy mogą świadczyć o infekcji. Ale przyczynami takich objawów może być również coś, co się dzieje się w jamie brzusznej i wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej – mówi ekspertka w materiale „Uwagi!” TVN.

Czytaj więcej

Wiele szpitali nadal czeka na środki ze zbiórki Łatwoganga. Pieniądze są na lokacie

Ordynator Iwona Bubisz-Dukat ze Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim tłumaczy, że lekarze rozpoczynają diagnostykę od najczęstszych przyczyn dolegliwości, a następnie oceniają reakcję pacjenta na leczenie.

– Mamy do czynienia z postępowaniem prokuratorskim. Nie chciałabym wchodzić w szczegóły, które mogą ważyć na tym, jaka będzie dalsza ocena. Współpracujemy z prokuraturą. Staramy się przekazywać wszystkie informacje – zaznacza.

Jak zaznaczają twórcy reportażu „Uwaga!” TVN, rodzice zmarłego trzylatka chcą wiedzieć, dlaczego nie wykonano badań obrazowych ich syna. Zastanawiają się też, czy Kacper miałby większe szanse na przeżycie, gdyby trafił do specjalistycznego szpitala dziecięcego.

Czytaj więcej

Brakuje pieniędzy na leczenie dzieci. Ministerstwo prosi o pomoc prezydenta