W poniedziałek przeprosin od Chin za zachowanie rzecznika MSZ zażądał premier Australii, Scott Morrison. Morrison nazwał zdjęcie "odrażającym".

Wpis rzecznika chińskiego MSZ, towarzyszący zdjęciu brzmiał: "Zaszokowani mordowaniem afgańskich cywilów i więźniów przez australijskich żołnierzy. Zdecydowanie potępiamy takie działania i wzywamy do pociągnięcia do odpowiedzialności winnych".

Wpis nawiązywał do ujawnienia przed kilkunastoma dniami, że australijscy komandosi dopuszczali się zbrodni wojennych w Afganistanie, zabijając nieuzbrojonych Afgańczyków.

- Nowa Zelandia przekazała bezpośrednio chińskim władzom nasze zaniepokojenie użyciem tego zdjęcia - powiedziała Ardern dziennikarzom.

- To był niezgodny z faktami wpis, co oczywiście nas niepokoi - dodała.

Nową Zelandię łączą bliskie relacje z Australią, z kolei Chiny są największym partnerem handlowym tego kraju.

Rząd Ardern, wbrew ostrzeżeniom Chin, poparł w ostatnim czasie udział Tajwanu w pracach WHO. Chiny uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję, która - jako taka - nie może przynależeć do organizacji międzynarodowych, których członkami są suwerenne państwa.