Reklama

Gilowska powalczy o prolustracyjnych wyborców Lecha Kaczyńskiego

Zyta Gilowska ma być tajną bronią Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich – ujawnia „Polska”. „Ma zapewnić poparcie umiarkowanych wyborców” – czytamy dalej.

Aktualizacja: 30.12.2009 11:12 Publikacja: 30.12.2009 09:24

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Na czym polega jej magnetyzm? „Jako były czołowy polityk Platformy może przyciągnąć bliższe centrum. – Liberalna polityka, jaką Gilowska prowadziła w rządzie PiS, może z kolei przysporzyć prezydentowi głosów ludzi biznesu – mówi Polsce członek władz PiS.”

To prawda, premier Gilowska ma wiele zalet. Przyciągnęłaby również tych wyborców, którzy w Gilowskiej widzą pewien symbol. Symbol niekonsekwencji braci Kaczyńskich w podejściu do lustracji. Cóż, nawet głosy osób, których kontakty z SB były podobnie problematyczne, jak byłej wicepremier, są potrzebne, by zostać prezydentem.

„Platforma Obywatelska szykuje w styczniu programową ofensywę. Rok 2010 w którym w Polsce odbędą się wybory prezydenckie, PO otworzy pełną prezentacją planu reform finansowych i zmian w konstytucji” – czytamy w „Dzienniku”. Ale – co ważne – nie w rubryce satyrycznej, ale całkiem poważnej.

Dlaczego mnie to dziwi? Przeprowadzenie konsekwentnej reformy finansów publicznych nie udało się jeszcze żadnej ekipie w III RP. Wiara w to, że uda się to w roku wyborczym byłaby naiwnością. Dlaczego więc PO przedstawi ten plan teraz? By pokazać, że ma plan na dalsze lata rządów, na prezydenturę Tuska. Ale czy po trzech latach rządów Tusk może wygrać wybory składając kolejne obietnice, skoro nie spełnił żadnej z kampanii wyborczej z 2007 roku? No może z wyjątkiem odsunięcia PiS od władzy, ale i to stało się dzięki głosom wyborców, a nie reform przeprowadzonych przez PO.

Projekt zmian w konstytucji premier ogłosił w połowie listopada. Miał w ciągu kilku dni przedstawić konkretne rozwiązania, tak by zdążyć ze zmianami ustawy zasadniczej przed wyborami, do których wówczas pozostał rok. Potem termin przesunięto do grudnia. Grudzień właśnie się kończy, więc PO zapowiada, że przedstawi projekty w styczniu.

Reklama
Reklama

Już półtora roku temu Platforma zapowiadała wrześniową kampanię ustaw. Wyszła nawet nie rewolucja październikowa, lecz powstanie listopadowe. Teraz powtórka – będzie powstanie styczniowe. Czy historycy w PO nie pamiętają, że zwyciężyło tylko powstania wielkopolskie?

„Prezydencka porażka Tuska ciąży nad polityką polską czwarty rok. (…) Po raz pierwszy funkcja premiera nie jest celem samym w sobie, spełnieniem politycznych aspiracji, ale środkiem do innego celu. (…) W strategii, jaką obrał Tusk nie chodzi zatem o władzę, ale o prestiż” – pisze w Dzienniku dr Rafał Matyja w tekście pod interesującym tytułem „Kolejny rok politycznej zemsty”. Czyżby zatem teza o wilczych oczach premiera z Platformy nie była tylko wymysłem politycznych przeciwników z PiS, ale znalazła teraz naukowe potwierdzenie?

Na okładce "Polityki" ludzie roku 2010. Wśród nich Fryderyk Chopin. Dalej nie przeczytałem.

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/szuldrzynski/2009/12/30/gilowska-powalczy-o-prolustracyjny-elektorat-lecha-kaczynskiego/]blog.rp.pl/szuldrzynski[/link]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Zmienna pogoda przed nami: 10 cm śniegu, a później 17 stopni Celsjusza
Kraj
Liczenie szabel w Sejmie. Początek przebudowy sceny politycznej
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama