Były minister sportu i były szef Klubu Parlamentarnego PO służyli pomocą dolnośląskiemu biznesmenowi Ryszardowi Sobiesiakowi w sprawie jego inwestycji w Zieleńcu – wynika z analizy materiałów CBA dla wrocławskiej prokuratury, do której dotarła „Rz”. Zawiera ona m.in. nowe, nieznane stenogramy podsłuchów z akcji biura o kryptonimie „Yeti” (to przy tej operacji funkcjonariusze wpadli na trop afery hazardowej).
Dokumenty te przeczą zeznaniom obu polityków, którzy przed sejmową komisją śledczą twierdzili, że nie pomagali Sobiesiakowi w jego interesach.
[srodtytul]Drzewiecki na telefon[/srodtytul]
– Nasza znajomość, sądząc po stenogramach (z podsłuchów CBA – red.), mogła sprawiać wrażenie dużej zażyłości, w praktyce sprowadzała się jednak do spotkań na turniejach golfowych i innych imprezach sportowych (...). Nie rozmawialiśmy na temat jego interesów, także tych związanych z hazardem. Nie pomagałem mu w sprawach związanych z jego działalnością gospodarczą – zeznał Mirosław Drzewiecki.
Jednak według dokumentów z akcji „Yeti” były minister był zorientowany w biznesowych problemach Sobiesiaka, któremu bardzo zależało na szybkim uruchomieniu wyciągu narciarskiego w Zieleńcu. Bez interwencji wysoko postawionych polityków nie otrzymałby tak szybko potrzebnej zgody resortu środowiska na wylesienie terenu. – Słuchaj, będę dzwonił, już zaraz się dowiem – zapewniał Drzewiecki biznesmena.
Sprawę przekazał szefowi swojego gabinetu Marcinowi Rosołowi. Postąpił tu podobnie jak w innej kwestii wymagającej zaufania – sprawie pracy dla Magdaleny Sobiesiak.
Jak wynika z dokumentów, Rosół interweniował w sprawie decyzji potrzebnej firmie Sobiesiaka w Ministerstwie Środowiska. W jakim charakterze: jako prywatny znajomy Sobiesiaka czy jako wpływowy pomocnik ważnego polityka? – to być może ustali komisja śledcza, przed którą Rosół ma się stawić w czwartek.
Z zapisów CBA wiadomo, że ówczesny szef gabinetu Drzewieckiego rozmawiał z Sobiesiakiem o tej sprawie przynajmniej sześć razy. A w styczniu 2009 r. wypoczywał w ośrodku biznesmena w Zieleńcu (wyciąg był już wtedy gotowy). Za wypoczynek, jak twierdzi, zapłacił z własnej kieszeni.
Pierwsza zarejestrowana rozmowa Rosoła z Sobiesiakiem miała miejsce 17 września 2008 r. Dwa dni wcześniej otwarty został Orlik w Gdowie, gdzie asystent był razem z Drzewieckim. Z obrad komisji hazardowej wiemy, że przyjechał tam także Sobiesiak. Według Drzewieckiego po to, by zobaczyć, jak wygląda takie boisko.
Dokumenty z akcji „Yeti” są też dowodem na to, że Mirosław Drzewiecki znał się lepiej z biznesmenem, niż twierdził.
Widać to już było wcześniej w sprawie próby zatrudnienia Magdaleny Sobiesiak w zarządzie Totalizatora Sportowego. Drzewiecki od momentu wybuchu afery hazardowej kilkakrotnie mówił co innego na ten temat – łącznie z tym, że nic nie wiedział i że była to samowolna inicjatywa Rosoła. Dziś wiemy, że Sobiesiakówna w czerwcu 2009 r. została zaprezentowana resortowi skarbu jako oficjalna kandydatka Ministerstwa Sportu.
Drzewiecki mówił też przed komisją, że ostatni raz z Sobiesiakiem spotkał się 22 września 2009 r. w hotelu Radisson. Biznesmen zaś zeznał, że widział Drzewieckiego w październiku na Florydzie.
[srodtytul]Chlebowski co tydzień i zagadka Schetyny[/srodtytul]
Zbigniew Chlebowski, podobnie jak Drzewiecki, twierdził, że nie utrzymywał zażyłych kontaktów towarzyskich z Sobiesiakiem. Nie ukrywał za to, że były to częste spotkania i rozmowy.
Jeśli do kalendarium jego kontaktów z Sobiesiakiem w sprawie ustawy hazardowej doda się te w sprawie inwestycji w Zieleńcu, to widać, że obaj panowie rozmawiali ze sobą prawie każdego tygodnia.
W świetle nowych materiałów zastanawia postawa Grzegorza Schetyny.
Były wicepremier spotkał się z Sobiesiakiem 29 września 2008 r. Schetyna twierdził, że rozmawiali wówczas o sprawach klubu Śląsk Wrocław. Dowodem miało być to, że Sobiesiak zadzwonił potem do Henryka Kalinowskiego, kierownika wrocławskiego Urzędu Stanu Cywilnego i jednocześnie działacza klubu, by zrelacjonować to spotkanie.
Według CBA wszystkie liczne rozmowy Ryszarda Sobiesiaka z Kalinowskim dotyczyły wyciągu narciarskiego w Zieleńcu. Można podejrzewać, że biznesmen gonił za wicepremierem 29 września właśnie w sprawie swojej inwestycji.
Dalsze jego ruchy wskazują, że wicepremier go spławił. Z materiałów biura wynika, że i Sobiesiak musiał szukać innych dojść. Dlaczego Schetyna nie pochwalił się tym przed komisją śledczą?
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z biznesmenem ani z politykami: Drzewieckim, Chlebowskim i Schetyną.
[ramka][srodtytul]Politycy Platformy rozmawiali o interesach Ryszarda Sobiesiaka (stenogramy CBA)[/srodtytul]
[b]Drzewiecki: Słuchaj, już będę dzwonił, zaraz się dowiem. Chlebowski: Melduje mi tu dyrektor na bieżąco[/b]
[i][b]22 września 2008 r. – rozmowa Ryszarda Sobiesiaka z Mirosławem Drzewieckim[/b][/i]
M.D.: Tak?
R.S.: Dzień dobry, dalej zajęci? Sobiesiak się kłania.
M.D.: Cześć Rysia.
R.S.: A cześć, panie ministrze. No to kurdemol ja już myślałem, że ty już kurna nie chcesz… to nie chcesz mi tu pomóc… nie zrobię tego wyciągu na zimę, no…
M.D.: Proszę?
R.S.: No nie zrobię tego wyciągu na zimę jak k...!
M.D.: Słuchaj, już będę dzwonił, zaraz się dowiem, bo teraz przejeżdżam z jednego miejsca do drugiego.
R.S.: Bo ja chciałem tam już, wiesz…
M.D.: Zaraz zadzwonię i oddzwonię do ciebie.
R.S.: Proszę cię bardzo, bo ja już tu chciałem panu Reinertowi dać, żeby dzwonił, żeby dzwonił do ciebie, bo ty ode mnie nie odbierasz. Nic nie potrzebujesz od pana Alojzego?
M.D.: Na razie nie, ale będę potrzebował okna jeszcze.
R.S.: Będziesz potrzebował jeszcze okna jeszcze…
M.D.: Duże takie jedno przesuwane, pięć metrów ponad.
R.S.: Pięć metrów ponad będziesz potrzebował. Dobra, powiem mu. A powiedz mi, czy był z tobą jakiś gościu na olimpiadzie – pan Magiera?
M.D.: Był.
R.S.: Leśniczy taki, co z urz… myśliwy, gdzieś tam razem polowali z panem…
M.D.: Tak, tak.
R.S.: To dobra, to nie przeszkadzam, Mirek weź proszę cię dopilnuj to.
M.D.: Dobrze, dobrze.
R.S.: Faksem potrzebuję to chociaż, no.
M.D.: Dobra, dobra.
R.S.: Dziękuję ci serdecznie, no ciao.
[i][b]17 listopada 2008 r. – rozmowa Ryszarda Sobiesiaka ze Zbigniewem Chlebowskim[/b][/i]
R.S.: Powiedz mi tylko jeszcze jedno. Ty masz gdzieś tam w tych…, w tych… Lasy to nie są wasze rejony? Szefostwo lasów?
Z.Ch.: Bardzo dobrze znam te Generalne Lasy. Przecież to wtedy, co tam chciałeś… Chłopaki ci obiecują, a ja później muszę szybko załatwiać…
R.S..: Ha ha ha! [...] Rozumiem, że ty jak tu byś był i mógłbyś [niezrozumiale] pogadać dwa słowa z tym naszym we Wrocławiu, to nie byłoby problemu?
Z.Ch..: Nie, żadnego
[i][b]24 listopada – rozmowa Ryszarda Sobiesiaka ze Zbigniewem Chlebowskim[/b][/i]
Z.Ch.: Halo?
R.S.: Tak?
Z.Ch.: Cześć Rysiu, Zbyszek się kłania.
R.S.: Cześć Zbyszku.
Z.Ch.: No byłeś tam we Wrocławiu wiem, jutro masz być… Macie spisać wszystko, czyli pod kontrolą wszystko?
R.S.: Tak, tak dziękuję, wszystko, no, byłem zaraz… Wszystko jest OK.
Z.Ch.: Melduje mi tu dyrektor na bieżąco wiesz…[…]
R.S.: No tutaj musimy ponieść jakąś karę, ale wszystko jest OK, no…
Z.Ch.: A ty, nie masz pojęcia, że gdyby nie ten, to w ogóle by nie chciał gadać z wami.
R.S.: No nie gadaj mi. Dziękuję ci serdecznie!
Z.Ch.: Pogadamy jak się spotkamy.
R.S.: Cześć, dziękuję, pozdrawiam. Ciao, pa![/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.gursztyn@rp.pl]p.gursztyn@rp.pl[/mail][/i]