Podczas akcji zginęło dwóch jej uczestników a szesnastu zostało rannych.

Byłemu zastępcy komendanta stołecznej policji, byłej naczelnik wydziału do spraw walki z terrorem kryminalnym Komendy Stołecznej, a także byłemu dowódcy oddziału antyterrorystycznego, grozi do ośmiu lat więzienia.

W marcu 2003 roku grupa funkcjonariuszy podjęła próbę zatrzymania Roberta Cieślaka i Igora Pikusa, podejrzanych o udział w zabójstwie policjanta w podwarszawskich Parolach, rok wcześniej, a także w wielu innych morderstwach osób, związanych z działalnością podwarszawskich gangów. Przestępcy zaminowali zajmowaną przez siebie posesję. To właśnie w wybuchu min zginęło dwóch policjantów. Przestępcy praktycznie cały czas prowadzili ostrzał z blisko trzydziestu jednostek broni, w tym automatycznej i maszynowej.

Kilku policjantów po akcji w Magdalence rozstało się w wyniku szoku ze służbą w formacjach policyjnych. Na skutek wymiany ognia budynek częściowo się zawalił, spłonął, a obaj przestępcy zginęli - prawdopodobnie wysadzając się granatem.

Pierwszy proces rozpoczął się w październiku 2005 roku. Szczegóły sprawy sąd utajnił. Wśród zarzutów, najczęściej wymienianych przez media, był brak odpowiedniego rozpoznania terenu akcji, policyjnych strzelców wyborowych i karetek pogotowia. W związku ze sprawą przesłuchano ponad 100 osób.

W czerwcu 2006 roku sąd uniewinnił policjantów. Jednak rok później warszawski Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i zdecydował o kolejnym procesie.