Reklama

Dobrze się ogrzać przy niedźwiedziu

Ukraina w zamian za tańszy gaz oddała Rosji kontrolę nad siecią gazociągów i przedłużyła o 25 lat dzierżawę bazy na Krymie.

Aktualizacja: 22.04.2010 11:08 Publikacja: 22.04.2010 11:04

Hubert Salik

Hubert Salik

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

I choć wszystko odbyło się zgodnie z przewidywaniami – nowy prezydent Wiktor Janukowycz jest co najmniej prorosyjski – trudno wyjść z zaskoczenia jak łatwo Ukraina zaprzepaściła ostatnie kilka lat starań, by być bliżej zachodu Europy i wyjść z cienia i strefy wpływów rosyjskiego niedźwiedzia.

[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/salik/2010/04/22/dobrze-sie-ogrzac-przy-niedzwiedziu/]skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]

Bo co właściwie oznacza rosyjska baza na Krymie? Przede wszystkim to, że Ukraina ma nikłe szanse na wejście do NATO. Trudno wyobrazić sobie, by sojusz był tolerancyjny dla faktu stacjonowania do 2042 roku (sic!) obcych wojsk na terytorium państwa członkowskiego.

Po podpisaniu wczorajszego porozumienia, prezydenci obu krajów - Janukowycz i Miedwiediew – podkreślali gospodarczy aspekt porozumienia. Na tańszym gazie Ukraina „ma” zaoszczędzić 40 mld dol. Innymi słowy Kijów „przehandlował” swoją polityczną przyszłość. Nawet jeśli cena wydaje się komuś przyzwoita.

Niespodziewanie kościół odwołał zgodę na pochowania szefa IPN Janusza Kurtyki w tzw. Panteonie Narodowym w kościele Świętych Piotr i Pawła. Pogrzeb miał odbyć się w piątek. Jak można przeczytać w „Gazecie Wyborczej” za anonimowym rozmówcą: „Fundacja Panteonu przekonała kardynała, że mają tam być pochowani ludzie, którzy swoją działalnością rozsławili Polskę na świecie. Bez względu na zasługi Janusza Kurtyki, nie wpisuje się on w ten nurt”.

Reklama
Reklama

Nawet jeśli argument jest trafny, trzeba było go jednak uwzględnić przy podejmowaniu decyzji. Stwierdzenie, że zmarły nie zasługuje na pochówek tam, gdzie uznano, że powinien spocząć, jest skandaliczne.

Z kolei w „Polsce” można przeczytać, że „Bruksela chce wprowadzić specjalny program dofinansowania podróży zagranicznych dla obywateli Unii Europejskiej”. – Podróże turystyczne są naszym podstawowym prawem. Sposób, w jaki spędzamy wolny czas, jest niczym innym jak wskaźnikiem jakości naszego życia” – podkreśla pomysłodawca projektu unijny komisarz ds. transportu Antonio Tajani. Oczywiście bardzo miło usłyszeć, że jest szansa na tańsze wakacje, ale mimo to ma się wrażenie, że „bogatemu się w głowie przewraca”. Zamiast pobudzać gospodarkę, zmniejszać bezrobocie, inwestować w edukację, Unia Europejska będzie dofinansowywać wycieczki. A przecież ta sama Unia wymyśliła dokument o nazwie Strategia Lizbońska – o zwiększaniu innowacyjności, wydajności i konkurencyjności unijnej gospodarki. Teraz można go tylko oprawić w ramki. Będzie atrakcja turystyczną Lizbony.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama