Reklama

Kaja Godek: Aborcja w przypadku gwałtu? Jak stwierdzić czy był gwałt?

- Obrona życia to fundament, na którym należy budować partię prawicową - mówiła w #RZECZoPOLITYCE Kaja Godek, działaczka prolife, pytana o to, dlaczego startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego z list koalicji narodowo-wolnościowej.

Aktualizacja: 28.02.2019 09:03 Publikacja: 28.02.2019 08:45

Kaja Godek: Aborcja w przypadku gwałtu? Jak stwierdzić czy był gwałt?

Foto: tv.rp.pl

arb

Zdaniem Godek w postaci koalicji, z której list będzie ubiegać się o miejsce w PE "tworzy się prawica, której w Polsce brakowało". Jak dodała taka prawica "powinna zawierać silny fundament cywilizacyjny", stąd jej start w wyborach.

PiS-owi Godek zarzuciła, że partia ta "zamroziła na prawie rok projekt 'Zatrzymaj aborcję'" w sejmowej komisji. Zdaniem działaczki prolife jeśli PiS nie uchwali przepisów zabraniających aborcji w tej kadencji, nie zrobi tego w ogóle, bo "druga kadencja to już tylko trwanie".

Godek przekonywała, że w Polsce powinna obowiązywać "pełna ochrona życia". - Zakaz zabijania ludzi niezależnie od tego na jakim etapie życia się znajdują. Dzisiaj jest selekcja ludzi na lepszych i gorszych - przekonywała mówiąc o obowiązujących obecnie przepisach.

- To, że chcemy bronić naszego życia jest naturalnym pragnieniem - dlaczego tej ochrony mamy odmawiać tym, których bronić się nie mogą? - pytała. Godek nie zgodziła się też na określenie "chore płody" w stosunku do płodów, które obecnie mogą zostać poddawane aborcji w związku z uszkodzeniami wykrytymi w czasie badań prenatalnych. - To są chorzy ludzie. Jak pacjenci leżący w szpitalach. Im się należy szacunek. Zabijanie nie jest profilaktyką śmierci. Kategoria wyboru nie powinna być stosowana do ludzkiego życia. Nie można decydować o cudzym życiu - mówiła.

Godek wyjaśniła też, że działacze prolife umieszczają zdjęcia poddanych aborcji płodów m.in. przed siedzibą PiS ponieważ "to skutki tego, co robi PiS". - Moje dzieci widziały te zdjęcia. Pytały co to jest. Mówiłam, że to dzieci, które zostały zabite, bo były niepełnosprawne - stwierdziła Godek w odpowiedzi na pytanie, czy nie ma wątpliwości jeśli chodzi o prezentowanie takich zdjęć w przestrzeni publicznej, m.in. przez wzgląd na dzieci, które mogą je zobaczyć.

Reklama
Reklama

Na pytanie, czy chciałaby, aby na świat przychodziły dzieci, u których na etapie życia płodowego wykryto uszkodzenia, albo dzieci poczęte w wyniku gwałtu Godek odparła, że w przypadku tzw. aborcji eugenicznej "najczęściej zabija się dzieci z zespołem Downa". Jeśli chodzi o dzieci poczęte w wyniku gwałtu Godek wyraziła wątpliwość, czy w ciągu kilku tygodni można stwierdzić, że dziecko zostało poczęte w taki sposób. Jak mówiła o tym, że jest w ciąży, kobieta dowiaduje się zazwyczaj w 5-6 tygodniu, a tymczasem do 12 tygodnia można - jak mówiła - "zabić dziecko". Jej zdaniem w tak krótkim czasie nie da się ustalić, czy dziecko rzeczywiście zostało poczęte w wyniku gwałtu. - W wielu przypadkach może to być fikcja - dodała.

Godek nie zgodziła się też ze stwierdzeniem, że chce zmusić Polki do rodzenia. - Nie da się zmusić do rodzenia. Poród jest konsekwencją bycia w ciąży. Do tego się nie da zmusić - mówiła.

Jej zdaniem za przeprowadzenie aborcji powinny grozić konsekwencje karne. - Nie wolno zabijać ludzi. To jest takie proste - mówiła.

Godek podtrzymała też swoje słowa o tym, że - jak stwierdziła wcześniej - "homoseksualizm idzie w parze z pedofilią". Powołała się przy tym na "liczne badania przeprowadzone w USA na więźniach skazanych za pedofilię". - 40 proc. przypadków zgwałceń i molestowania dzieci to były przestępstwa dokonywane przez homoseksualistów - mówiła, zwracając uwagę, że w społeczeństwie jest zaledwie ok. 2 proc. homoseksualistów. Godek mówiła też, że również przypadki pedofilii ujawniane w Kościele mają zazwyczaj charakter homoseksualny.

- Homoseksualiści nie powinni pracować z dziećmi ponieważ jest to czynnik ryzyka. Nie życzę sobie, by do szkół wchodzili geje na etacie - w ten sposób Godek skomentowała podpisanie przez prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, tzw. Karty LGBT.

Godek stwierdziła też, że "edukacja seksualna nie jest edukacją". - To jest instruktaż seksualny, oswajanie dzieci z patologiami, czymś z czym dorosły człowiek nie chce mieć styczności - mówiła. 

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Chcą miliona nowych słupków na ulicach Warszawy. „To jedyny sposób ochrony przed dewastacją”
Kraj
Nerki spokojnie poczekają na przeszczep. Przełomowa technologia z Politechniki Warszawskiej
Kraj
Pfizer kontra Polska. Proces o szczepionki i 6 miliardów złotych
Kraj
„Rzecz w tym”: Polska 2050 w kryzysie. Brak trzeciej drogi groźny dla koalicji?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama