Reklama

Nie tylko śmigus-dyngus

Nadchodzi czas na bicie Judasza, wieszanie śledzia czy przywołówki szymborskie

Publikacja: 21.04.2011 01:54

W czasie przywołówek szymborskich (na zdjęciu w 2008 r.) członkowie Klubu Kawalerów z trybuny odczyt

W czasie przywołówek szymborskich (na zdjęciu w 2008 r.) członkowie Klubu Kawalerów z trybuny odczytują satyryczne rymowanki pod adresem mieszkańców

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki

– Oj lało się kiedyś panienki wiadrami! Żadna sucha nie wróciła do domu, ale za to potem szybko mężów poznawały – tak wspomina śmigusa-dyngusa Józef Kowalczyk spod Białegostoku.

Tradycja oblewania się w Poniedziałek Wielkanocny jest jednym z najbardziej znanych świątecznych zwyczajów. – Wiosna to moment budzenia się przyrody do życia, odnowienia świata. Oblewając się w tym czasie, ludzie rozpoczynali nowe życie, dokonywali oczyszczenia z brudu i grzechu – wyjaśnia Robert Piotrowski, etnograf z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Dlatego każdy szanujący się gospodarz o świcie polewał swą ziemię wodą, licząc na obfite plony. Przed Wielkanocą zaś malował cały dom. – W wielu miejscach można jeszcze spotkać ludzi zażywających rezurekcyjnych kąpieli w wodzie źródlanej lub rzeczce – dodaje Piotrowski.

Zdaniem ks. Andrzeja Smolenia, proboszcza parafii św. Józefa w Płocku, świeckie rytuały w mieście odchodzą do lamusa. – Ale kiedy patrzę na frekwencję w kościele podczas święcenia pokarmów w Wielką Sobotę czy liczbę palm, jakie przynieśli wierni do święcenia na pamiątkę radosnego wjazdu Jezusa Chrystusa do Jerozolimy, jestem spokojny o kultywowanie wielkanocnych tradycji.

Według zwyczaju poświęcona palma chroni domy i mieszkańców przed nieszczęściem. – Ale i leczy – przekonuje Józef Kowalczyk. I wyjaśnia: – Kiedyś palmy robiło się w naszych stronach z gałązek wierzby, a kto połknął choćby kawałek bazi, gardło miał cały rok zdrowe.

Do ubiegłego roku w Pruchniku na Podkarpaciu odbywało się w Wielkanoc widowisko „Bicie Judasza". – W Wielki Czwartek około północy kukłę Judasza wieszano na drzewie. Następnego dnia ciągnięto ją do sędziego, który wymierzał 30 uderzeń symbolizujących 30 srebrników, za które Judasz zdradził Jezusa. Na koniec dzieciaki ciągnęły kukłę nad rzekę, odcinały jej głowę i wrzucały do wody – opowiada Janusz Kochanowicz z Pruchnika.

Reklama
Reklama

W tym roku znów zabrakło chętnych do zorganizowania spektaklu.

W niektórych regionach wieszano śledzia jako symbol końca postu (rybę karano za to, że nie można było jeść przez ten czas mięsa). Gdzieniegdzie z postem rozprawiano się za pomocą kołatek, z którymi chłopcy biegali po wsi od Wielkiego Czwartku do rezurekcji. Niektórzy wierzyli, że dźwięk kołatek nie tylko zakończy Wielki Post, ale przepędzi z okolicy złe duchy.

Wciąż żywa jest tradycja przywołówek szymborskich. Od 179 lat w Szymborzu (kiedyś wieś pod Inowrocławiem, dziś część miasta) w Niedzielę Wielkanocną kawalerowie wygłaszają „krytyki", tj. wesołe, czasem ośmieszające rymowanki pod adresem niesfornych mieszkańców. – Jak kawaler nabroił, to wie, że po naszej krytyce będzie wstyd na całe Szymborze – mówi Paweł Małachowski, prezes Stowarzyszenia Klub Kawalerów, organizującego przywołówki.

– Wielkanocne obrzędy i zwyczaje wciąż są żywe głównie na wsi, ale ich rola się zmienia – uważa dr Anna Weronika Brzezińska, etnolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. – Kiedyś miały charakter rytuału. Dziś są częściej po prostu ozdobą lub ludycznym, popkulturowym wydarzeniem. Tradycja jest procesem. Modyfikuje się, ale trwa.

– Oj lało się kiedyś panienki wiadrami! Żadna sucha nie wróciła do domu, ale za to potem szybko mężów poznawały – tak wspomina śmigusa-dyngusa Józef Kowalczyk spod Białegostoku.

Tradycja oblewania się w Poniedziałek Wielkanocny jest jednym z najbardziej znanych świątecznych zwyczajów. – Wiosna to moment budzenia się przyrody do życia, odnowienia świata. Oblewając się w tym czasie, ludzie rozpoczynali nowe życie, dokonywali oczyszczenia z brudu i grzechu – wyjaśnia Robert Piotrowski, etnograf z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Dlatego każdy szanujący się gospodarz o świcie polewał swą ziemię wodą, licząc na obfite plony. Przed Wielkanocą zaś malował cały dom. – W wielu miejscach można jeszcze spotkać ludzi zażywających rezurekcyjnych kąpieli w wodzie źródlanej lub rzeczce – dodaje Piotrowski.

Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Kraj
Zniszczą rezerwat, bo tak chciał Piłsudski? Kontrowersje wokół budowy Narodowego Centrum Sportu
Kraj
Warszawa coraz wyżej w rankingu inteligentnych miast
Warszawa
Tarasy widokowe na Varso Tower. Highline Warsaw już za kilka dni. Znamy ceny biletów
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Warszawa
Trasa Łazienkowska zniknie pod parkiem? Rada Miasta uchwaliła plan
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama