Reklama
Rozwiń
Reklama

Urzędnik z nagrodą po uważaniu

Pracownicy samorządów nie wiedzą, jaki jest klucz przyznawania im nagród – wynika z ankiety przeprowadzonej przez NIK.

Publikacja: 25.07.2013 01:22

Jacek Jezierski

Jacek Jezierski

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Aby premie działały motywująco, powinny je otrzymywać osoby wyróżniające się w pracy. Praktyka dowodzi czego innego. Nagrody daje się po równo, niezależnie od tego, czy ktoś dobrze pracuje, czy nie, a w wielu urzędach brak jest jasnych zasad nagradzania. Tak twierdzi NIK, która wzięła pod lupę samorządy.

– Taki sposób postępowania powoduje, iż nagroda traci swoją funkcję motywacyjną i nie jest zachętą do podnoszenia wyników w pracy zawodowej – mówi „Rz" Jacek Jezierski, prezes Izby.

NIK zbadała, jak nagradza się pracowników w 45 urzędach samorządowych na szczeblu powiatu, gminy i województwa (sprawdzała też, jak prowadzi się nabór, o czym pisaliśmy wczoraj). Na nagrody wydano w nich w 2010 r. 55 mln zł, rok później 57 mln, a do połowy 2012 r. – ok. 15 mln. Na premie odpowiednio: 6,3 mln, 6,6 mln oraz 2,4 mln zł.

W 40 proc. urzędów (czyli 18 z 45) nie przestrzegano zasad nagradzania pracowników. W kilku nagrody przyznano osobom, które nie spełniały wymogów ustalonych w wewnętrznych regulaminach, dawano równe nagrody dla wszystkich, lub uznaniowe z okazji świąt.

W Starostwie Powiatowym w Limanowej starosta przyznał przez dwa i pół roku 15 pracownikom 76 nagród za 94,7 tys. zł, powołując się na wewnętrzny regulamin. Ten mówił, że można przyznawać nagrody z okazji „świąt państwowych, kościelnych i innych". Zdaniem NIK jest to sprzeczne z ustawą o pracownikach samorządowych, która przesądza, że nagrodę można przyznać za szczególne osiągnięcia zawodowe.

Reklama
Reklama

– Po kontroli zmieniliśmy regulamin i już nie dajemy nagród z okazji świąt kościelnych. Niedawno były tylko z okazji dnia samorządowca dla wyróżniających się pracowników. Ale skromne, po ok. 500 zł, bo jak wszyscy oszczędzamy – mówi Franiszek Dziedzina, wicestarosta limanowski.

NIK skrytykowała też jednakowe nagrody dla urzędników w zamojskim ratuszu i w urzędzie marszałkowskim województwa kujawsko-pomorskiego w Toruniu. Przyznano je bez uzasadnienia.

– Rzeczywiście, jednorazowo zdarzyło się, że wszyscy dostali takie same nagrody, po kilkaset złotych – przyznaje „Rz" Karol Garbula, sekretarz miasta w zamojskim urzędzie i zaznacza, że po uwagach NIK się to nie powtórzyło. – Przyjęliśmy zasadę, że pracownicy w wydziałach będą oceniani przez dyrektorów, którzy każdy wniosek o nagrodę muszą uzasadnić i podać, dlaczego konkretny pracownik na nią zasługuje – dodaje.

Przejrzyste zasady są tym bardziej konieczne, że ankieta przeprowadzona w trakcie kontroli NIK wykazała, iż sami urzędnicy nie wiedzą, czym kieruje się szef, przyznając im nagrody. Prawie 40 proc. o to pytanych nie zna zasad premiowania bądź ocenia je jako nieprzejrzyste. Tyle samo nie dostrzega, by obecny system motywował ich do lepszej pracy.

NIK zwraca uwagę, że regulaminy nagradzania w urzędach są, ale prawdopodobnie szefowie nie informują o nich pracowników.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama