Przejmując władzę siedem lat temu, Donald Tusk wyznaczył dwa podstawowe cele w polityce zagranicznej: nawiązanie ścisłej współpracy z Niemcami i przełamanie kryzysu w stosunkach z Rosją. Pierwszy w znacznym stopniu osiągnął, ale drugi zakończył się spektakularną klęską.
Premier potrzebował szybkiego sukcesu. Chciał pokazać, że winę za napięcia z Moskwą ponosi PiS, bo z Putinem można się porozumieć. Już w lutym 2008 r., niespełna trzy miesiące po objęciu władzy, był z pierwszą wizytą w Moskwie. Wcześniej doprowadził do zniesienia rosyjskiego embarga na niektóre polskie produkty żywnościowe w zamian za wycofanie przez Polskę weta na członkostwo Rosji w OECD.