Pogoda pokrzyżowała plany naddźwiękowego skoku z granicy ziemskiej atmosfery. Nie udało się napełnić balonu helem. Ale ekipa Red Bull Stratos nie rezygnuje. Następna próba w czwartek.
Od tygodnia kamery największych stacji telewizyjnych zainstalowane są w Roswell w Nowym Meksyku, gdzie ekipa „Nieustraszonego Felixa", emerytowanego wojskowego uprawiającego ekstremalne skoki spadochronowe, przygotowuje skok stulecia.
Balon napełniony helem ma wynieść Baumgartnera w specjalnej kapsule na 36 576 m – to będzie pierwszy rekord, nikt nie wzniósł się balonem na taką wysokość.
Człowiek w kombinezonie znajdzie sie trzy razy wyżej, niż latają pasażerskie odrzutowce, praktycznie nie ma tam już tlenu, ciśnienie wynosi zaledwie jedną setną ciśnienia na poziomie morza.
Tam „Nieustraszony Felix" otworzy kapsułę i skoczy. Pobije drugi rekord – nikt nie skoczył z takiej wysokości. Dotychczasowy rekordzista, amerykański pułkownik lotnictwa Joe Kittinger, skoczył w 1960 roku z 31 333 metrów.
Baumgartner otworzy spadochron dopiero 1500 m nad ziemią, bijąc rekord długości swobodnego opadania.
Po upływie pół minuty od wyskoczenia z kapsuły, na wysokości 30 km osiągnie prędkość ponad 1100 km/godz., Mach 1, tym samym przekroczy prędkość dźwięku, co nie udało się Kittingerowi, który uzyskał 988 km/godz. Gdy opadnie niżej, w gęstej atmosferze prędkośc zmaleje.
„Nieustraszony Felix" będzie opadał bez spadochronu 5 minut 30 sekund, ustanawiając kolejny rekord. Lot potrwa ok. 15 minut. O ostatnim rekordzie nikt nie wspomina, a jednak będzie to rekordowo drogi skok. Przygotowania trwały pięć lat i pochłonęły 20 mln dolarów.
Skoczek będzie wyposażony w kamery zapewniające transmisję ma żywo (www.redbullstratos.com).
Do jakiego stopnia skok tego rodzaju jest niebezpieczny? Nawet drobne uszkodzenie ciśnieniowego skafandra i kasku – co może się zdarzyć, na przykład z powodu uderzenia o kapsułę podczas wyskakiwania z niej lub ogromnej prędkości – spowoduje pęknięcie płuc i eksplozję mózgu. Na wysokości 36 km panuje temperatura -70 st. C, lot w takiej temperaturze w rozdartym skafandrze musi zakończyć się śmiercią. Ale skafander przeszedł już próby, Baumgartner skakał w nim już dwa razy, z wysokości 24 i 28 km.
Istnieje także ryzyko, że skoczek straci kontrolę nad swoim ciałem, wpadając w korkociąg – w takim przypadku wirowanie wokół własnej osi – około 200 obrotów na minutę – spowoduje utratę wzroku i uszkodzenia mózgu.
Ale to ostateczność, na którą ekipa jest przygotowana. W przypadku, gdyby Baumgartner nie był w stanie otworzyć spadochronu, automatycznie uruchomi się awaryjny.
—Krzysztof Kowalski