Nowo odkryty układ planetarny znajduje się w galaktyce Drogi Mlecznej, ok. 300 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Muchy. Gwiazda, wokół której powstał (a właściwie nadal powstaje, ponieważ cały układ jest bardzo młody), została nazwana YSES-1. Ma masę zbliżoną do Słońca. Jest jednak od niego nieporównywalnie młodsza – ma zaledwie ok. 16 milionów lat (Słońce ma ok. 4,5 mld). Dwie planety krążące wokół YSES-1 zaobserwowane przez Webba to YSES-1b oraz YSES-1c.
Planety (a właściwie egzoplanety, bo tak astronomowie nazywają planety krążące wokół gwiazd innych niż Słońce) i ich cechy charakterystyczne zostały opisane w artykule, który na początku czerwca ukazał się w „Nature”. O odkryciu poinformowały m.in. „The Guardian”, Reuters i Space.com.
Chmury piasku w atmosferze nowych egzoplanet
YSES-1b jest najbardziej wewnętrzną z planet nowego układu. Ma masę około 14 razy większą niż Jowisz (największa planeta Układu Słonecznego) i krąży wokół gwiazdy YSES-1 w odległości 160 razy większej niż Ziemia krąży wokół Słońca i ponad pięć razy większej niż Neptun (który jest ostatnią od Słońca planetą w naszym układzie). YSES-1b otoczona jest dyskiem drobnoziarnistego pyłu. Webb zauważył również wodę i tlenek węgla w jej atmosferze.
Czytaj więcej
W debacie o ewolucji tyranozaurów pojawił się właśnie nowy, zaskakujący element. Po ponownej analizie skamieniałości, które wykopano w Mongolii w l...
Z kolei YSES-1c to najbardziej zewnętrzna planeta nowo odkrytego układu. Ma masę około sześć razy większą niż Jowisz i krąży wokół gwiazdy w odległości 320 razy większej niż odległość Ziemi od Słońca. Jej atmosfera jest ewenementem, ponieważ wypełniona jest chmurami z ziaren krzemianu magnezu, być może z odrobiną żelaza. W jej atmosferze znajduje się również metan, woda, tlenek węgla i dwutlenek węgla. Nie ma wokół siebie żadnego dysku materii.
„Obserwowanie chmur krzemianowych, które są zasadniczo chmurami piasku, w atmosferach planet pozasłonecznych jest ważne, ponieważ pomaga nam lepiej zrozumieć, jak działają procesy atmosferyczne i jak powstają planety, temat, który jest wciąż przedmiotem dyskusji, ponieważ nie ma porozumienia co do różnych modeli” — komentuje Valentina D'Orazi z Narodowego Instytutu Astrofizyki, jedna z autorek artykułu w „Nature”, cytowana przez Space.com. „Odkrycie tych chmur piasku, które utrzymują się w górze dzięki cyklowi sublimacji i kondensacji podobnemu do cyklu wody na Ziemi, ujawnia złożone mechanizmy transportu i formowania się w atmosferze (…)” - dodaje.
Czytaj więcej
Wielki Wybuch to najpopularniejsza teoria odpowiadająca na pytanie o początek wszechświata. A co, jeśli nie tak to wszystko się zaczęło? Nowe wylic...
Znaki zapytania w teorii formowania się planet
Dr Kielan Hoch, astrofizyczka z Space Telescope Science Institute w Baltimore i współautorka artykułu w „Nature” wyjaśnia mediom, że obie zaobserwowane przez Webba planety wciąż się formują, dlatego cały czas są wystarczająco jasne, abyśmy mogli je wykryć. Fakt, że teleskopowi Webba udało się zobrazować je na tak wczesnym etapie rozwoju, sprawia, że naukowcy mogą je potraktować jako „wyjątkowe laboratorium” do testowania teorii formowania się planet.
Teoria ta zakłada, że planety powstają z dysku protoplanetarnego – obłoku gazu i pyłu, który otacza młodą gwiazdę. W tym dysku materia zaczyna się gromadzić w coraz większe obiekty – aż do powstania planet. W kontekście tej teorii charakterystyka nowo odkrytych egzoplanet zaskoczyła naukowców. „Nie spodziewalibyśmy się, że planety będą się tak różnić od siebie, jeśli powstały w tym samym dysku protoplanetarnym” – powiedziała dr Hoch cytowana przez „The Guardian”. Zagadką jest też ich duża odległość od gwiazdy macierzystej. Kolejny znak zapytania to fakt, że jedna z planet nadal ma wokół siebie wirujący dysk materiału – zgodnie z dotychczasowymi teoriami na tym etapie jej formowania powinien on już opaść.