Niemiecki episkopat wiązał z dawno oczekiwaną wizytą ad limina w Watykanie nadzieje na dyskusję z Franciszkiem na temat proponowanych zmian w Kościele. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Papież spotkał się w ubiegłym tygodniu z 62 niemieckimi biskupami, omawiając ogólne problemy Kościoła. Nie przybył jednak na spotkanie następnego dnia, kiedy zamierzano przedyskutować niemieckie postulaty. Dotyczą celibatu, ordynacji kobiet, wprowadzenia święceń kapłańskich dla osób świeckich – mężczyzn, którzy sprawdzili się jako wierni mężowie, dobrzy ojcowie i cieszą się autorytetem w swej lokalnej społeczności. A także możliwości zawierania kościelnych związków małżeńskich przez członków mniejszości seksualnych, zmiany w katechizmie tak, aby nie były grzechem intymne relacje pomiędzy osobami tej samej płci, uzyskania wpływu przez świeckich na mianowanie kościelnych hierarchów.

Watykan zna te propozycje od dawna i traktuje je jako wstęp prowadzący do drugiej reformacji. – W Niemczech jest bardzo dobry Kościół ewangelicki. Nie potrzebujemy drugiego – ocenił już wcześniej Franciszek.

Niemiecki Kościół chciałby się nauczyć od polskich hierarchów, w jaki sposób radzą sobie „systemowymi przyczynami tysiąckrotnych nadużyć”

Niemieccy biskupi wiedzieli o tym od dawna, ale liczyli na bezpośredni dialog z papieżem. Tym bardziej że ubiegłotygodniowa wizyta ad limina była pierwszą od siedmiu lat i pierwszą od rozpoczęcia w 2019 r. procesu o nazwie Synodalna Droga. Jest to zgromadzenie przedstawicieli Kościoła i reprezentantów organizacji świeckich katolików z potężnym Komitetem Centralnym Niemieckich Katolików (ZDK) na czele. Grono to zajmuje się opracowaniem reform służących „nawróceniu i odnowie” w obliczy kryzysu Kościoła. Od samego początku Stolica Apostolska ostrzegała niemiecki Kościół, że nie rozumie on „ducha czasów”, co grozi „oderwaniem się od Kościoła powszechnego”.

Jedyne ustępstwo, jakie uzyskali niemieccy biskupi, polega na tym, że nie została przyjęta propozycja moratorium dla Synodalnej Drogi, czyli zamrożenia wszelkich dyskusji reformatorskich.

Niemiecki episkopat nie daje za wygraną i zamierza w marcu przyszłego roku przedstawić końcowy rezultat prac Synodalnej Drogi. – Zakładam, że zdecydowana większość biskupów opowie się za reformami. Nie chodzi przy tym o przedstawienie postulatów wiążących dla Watykanu i Kościoła powszechnego – mówi „Rzeczpospolitej” Christian Weisner, rzecznik organizacji „My jesteśmy Kościołem”, współpracującej ZDK.

Czytaj więcej

Urodziny Cyryla. Putin chwali patriarchę, patriarcha mówi o „pokoju na terenach historycznej Rusi”

Kolejnym forum, na którym niemiecki episkopat zamierza przedyskutować program reform, będzie Zgromadzenie Synodalne dla Europy zwołane na luty w Pradze. Może tam dojść do konfrontacji z przedstawicielami polskiego Kościoła. Jak udowadniał kilka miesięcy temu abp Stanisław Gądecki w liście do przewodniczącego niemieckiego episkopatu bpa Georga Bätzinga, kryzys wiary w Europie „ma swe przyczyny, do których należą te standardowe prośby o zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet, o komunię dla rozwiedzionych czy błogosławienie związków jednopłciowych”. W odpowiedzi usłyszał, że niemiecki Kościół chciałby się nauczyć od polskich hierarchów, w jaki sposób radzą sobie „systemowymi przyczynami tysiąckrotnych nadużyć”. Bp Bätzing miał na myśli skandale pedofilskie.