Wielkim rozczarowaniem reformatorów zakończyło się kolejne zgromadzenie uczestników procesu reform kościelnych Droga Synodalna (Synodale Weg). Z powodu oporu części niemieckich biskupów upadł projekt liberalizacji pojęcia katolickiej moralności seksualnej. Był to jeden z wielu tematów kolejnej edycji Drogi. Jest to gremium złożone z ponad 200 przedstawicieli hierarchii kościelnej, świeckich katolików, działaczy społecznych oraz polityków przygotowujące od kilku lat program reform, z którym niemieccy biskupi pojadą na Światowy Synod do Rzymu.

Dyskusja trwa nad postulatami zniesienia celibatu, ordynacji kobiet, wprowadzenia święceń kapłańskich dla tzw. viri probati, zmian w katechizmie tak, aby nie były grzechem intymne relacje pomiędzy osobami tej samej płci, możliwość zawierania kościelnych związków małżeńskich przez członków mniejszości seksualnych oraz uzyskanie wpływu przez świeckich na mianowanie hierarchów. Wszystkie te sprawy są materią wybuchową dla Watykanu, który nie kryje swego oburzenia z drogi, którą wybrał niemiecki Kościół.

 Często zarzuca się nam, że Droga Synodalna jest wyjątkową niemiecką ścieżką i to, co robimy, jest zalążkiem schizmy

Bp Georg Bätzing, przewodniczący episkopatu

W sprawie święceń kapłańskich kobiet sprawa jest jasna i postulat ten popiera zdecydowana większość niemieckich biskupów (80 proc.). Większość (61 proc.) jest także za liberalizacją w sferze moralności seksualnej katolików, a więc odejścia od dogmatu aprobaty seksu jedynie pomiędzy kobietą i mężczyzną i to w związku małżeńskim w celu poczęcia. Mimo tego na zgromadzeniu Drogi Synodalnej nie doszło do przyjęcia dokumentu w tej sprawie, gdyż w głosowaniu wśród biskupów nie udało się uzyskać wymaganej większości dwu trzecich. Widać jednak wyraźnie, jak kształtują się relacje w episkopacie.

– Często zarzuca się nam, że Droga Synodalna jest wyjątkową niemiecką ścieżką i to, co robimy, jest zalążkiem schizmy. Jednak w całym światowym Kościele panuje atmosfera przełomu, i to z inicjatywy papieża Franciszka – tłumaczył bp Georg Bätzing, przewodniczący episkopatu.

Jednym z rezultatów ostatniego zgromadzenia jest utworzenie nowego ciała – Rady Synodalnej, które ma być ciałem decyzyjnym i doradczym w sprawach o znaczeniu ponad diecezjalnym. W jej skład wejdą przedstawiciele potężnej organizacji świeckiej, jaką jest Komitet Centralny Niemieckich Katolików (ZdK). Tym samym świeccy uzyskują dodatkowy wpływ na działalność Kościoła.

W przeciwieństwie do Konferencji Niemieckiego Episkopatu nowy organ ma obradować jawnie, na wzór Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech. Nie brak głosów, że takie rozwiązanie świadczy, iż wzorcem planów reformatorskich Kościoła katolickiego jest Kościół ewangelicki. Tak widzi to papież Franciszek. – W Niemczech jest bardzo dobry Kościół ewangelicki. Nie potrzebujemy drugiego – powiedział niedawno. Polski Kościół jest bardziej konkretny. Zdaniem abp Stanisława Gądeckiego kryzys wiary w Europie „ma swe przyczyny, do których należą te standardowe prośby o zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet, o komunię dla rozwiedzionych czy błogosławienie związków jednopłciowych”. Napisał to w liście do bp Bätzinga.

– Chciałbym się od Was nauczyć, jak Wy radzicie sobie z systemowymi przyczynami tysiąckrotnych nadużyć, które dostrzegamy u nas w Niemczech, u Was w Polsce, ale także na całym świecie – odpowiedział ironicznie szef niemieckiego episkopatu, przypominając, że program reform jest właśnie odpowiedzią na liczne skandale pedofilskie w Kościele.