- Wszyscy wiemy, co dzieje się na granicach naszej ojczyzny. Dlatego uważam, że nasi wojskowi nie mogą mieć żadnych wątpliwości, że obrali bardzo słuszną drogę w swoim życiu - mówił patriarcha Cyryl dzień przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę.

Czytaj więcej

Tuż przed inwazją na Ukrainę patriarcha Moskwy mówił rosyjskim żołnierzom, że wybrali słuszną drogę

11 dni po rozpoczęciu konfliktu patriarcha moskiewski wciąż bronił decyzji Władimira Putina o ataku na Ukrainę. 

- Wiosna tego roku została przyćmiona poważnymi wydarzeniami związanymi z pogorszeniem sytuacji politycznej w Donbasie - mówił.

- Przez osiem lat próbowano zniszczyć to, co istnieje w Donbasie. W Donbasie mamy do czynienia z odrzuceniem, fundamentalnym odrzuceniem tak zwanych wartości, które proponują dzisiaj ci, którzy roszczą sobie prawo do władzy nad światem. Dzisiaj jest taki test na lojalność tego rządu, rodzaj przepustki do tego "szczęśliwego" świata, świata nadmiernej konsumpcji, świata widocznej "wolności". Czy wiecie, na czym polega ten test? Test jest bardzo prosty, a zarazem straszny - to parada gejów. Żądania wielu osób, by zorganizować paradę gejów, są testem lojalności wobec tego bardzo potężnego świata; a wiemy, że jeśli ludzie lub kraje odrzucają te żądania, to nie wchodzą do tego świata, stają się mu obcy - przekonywał.

- Jeśli ludzkość uzna, że grzech nie jest pogwałceniem prawa Bożego, jeśli ludzkość zgodzi się, że grzech jest jedną z opcji ludzkiego zachowania, to na tym skończy się ludzka cywilizacja. A parady gejów mają na celu pokazanie, że grzech jest jednym z wariantów ludzkiego zachowania - kontynuował.

Zdaniem patriarchy trwająca wojna "ma znaczenie nie tylko polityczne. Mówimy o czymś innym i o wiele ważniejszym niż polityka. Mówimy o ludzkim zbawieniu, o tym, gdzie skończy ludzkość, po której stronie stanie Bóg Zbawiciel, który przychodzi na świat jako Sędzia i Stwórca, po prawej czy po lewej stronie... Wszystko to wskazuje na to, że weszliśmy w walkę, która ma znaczenie nie fizyczne, ale metafizyczne."