Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, jak sieci sklepów Biedronka oraz Lidl przekazują informacje o przyznanych zniżkach na ekranach kas samoobsługowych, kas tradycyjnych i na paragonach. Interwencja była efektem sygnałów od klientów obu sieci, w których skarżyli się na trudności z weryfikacją rabatów podczas zakupów.

„Jeżeli kupuję 10 produktów, z których 5 jest na promocji, to na dole rachunku wyświetla mi się całościowy upust z tych wszystkich 5 produktów. I teraz do mnie należy, żeby sobie przypomnieć przy kasie, jakie były warunki promocji, jaka była cena promocyjna, jaka to jest różnica co do ceny regularnej, którą mam na rachunku i czy ujemna suma 5 obniżek mi się zgadza z rachunkiem” – napisał do UOKiK jeden z klientów.  „To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka pasjonata” – dodał. 

Czytaj więcej

Przedsiębiorcy źle podają ceny towarów i usług. A najczęściej nie podają wcale

Klienci mogli mieć problem ze zrozumieniem tego, jaka promocja została im naliczona

Analiza przeprowadzona przez urzędników potwierdziła, że klienci Biedronki i Lidla mogli mieć problem ze zrozumieniem tego, jaka promocja została im naliczona, zanim zapłacą za zakupy. W przypadku Biedronki informacja o zniżkach podawana była na ekranie kas zbiorczo, a nie przy każdym skanowanym produkcie, którego promocja dotyczy. Z kolei Lidl wskazywał kilka okazji cenowych pod tym samym hasłem, a informacje o obniżkach były niejednoznaczne. 

Z ustaleń urzędników wynika, że podobne niejasności występowały w przypadku kumulacji kilku rodzajów promocji, np. okazyjnej ceny z gazetki i upustu za zakupy na określoną kwotę. „Sposób, w jaki przedsiębiorcy pokazywali zniżki na ekranie kas i paragonach, nie pozwalał konsumentom ustalić, czy wszystkie ceny zostały prawidłowo naliczone. Chodzi o sytuację, gdy zamiast przyznawać każdorazowo zniżkę na konkretny produkt objęty promocją, np. -15 proc., a następnie rabatować np. -20 zł od ceny zakupów, klienci dostawali informację o proporcjonalnym pomniejszeniu należności każdej pozycji na rachunku. W efekcie nie mogli zweryfikować rodzaju zniżki, jej wysokości czy cen produktów z informacjami podanymi na półkach sklepowych, w gazetkach czy aplikacji mobilnej. Brakowało też łącznej wartości przyznanych rabatów w podsumowaniu zakupów. Z takimi działaniami mogli się spotkać klienci obu sieci handlowych” – wskazał UOKiK. 

Czytaj więcej

„Co mają wspólnego tulipany z mrożonkami?”. Biedronka ukarana przez UOKiK

Biedronka i Lidl zmieniają praktyki

W poniedziałkowym komunikacie poinformowano, iż w wyniku interwencji właściciele obu sieci zmienili praktyki, które mogły wprowadzać konsumentów w błąd. Biedronka wdrożyła nowy sposób wizualizacji cen skanowanych zakupów. Dzięki temu klienci otrzymują bardziej jednoznaczne i przejrzyste informacje o rodzaju i kwocie upustów przy konkretnym produkcie oraz przy podsumowaniu rachunku. Również Lidl wprowadził zmiany w sposobie prezentowania przyznanych rabatów na ekranach kas.

Urząd zapowiada, iż z uwagi na dużą zmienność strategii marketingowych i polityki rabatowej sieci handlowych, będzie w dalszym ciągu monitorował sposoby informowania o przyznanych promocjach cenowych – zarówno na ekranach kas, paragonach, jak i na wywieszkach sklepowych oraz w reklamach i aplikacjach mobilnych.