Zgodnie z teorią dwóch kondykcji nieważność umowy kredytu frankowego powoduje powstanie dwóch wierzytelności: konsumenta o zwrot uiszczonych kwot tytułem spłaty umowy kredytu oraz banku o zwrot kapitału udostępnionego konsumentowi. Wierzytelności banku i konsumenta mogą być dochodzone w sposób niezależny. Powoduje to multiplikowanie postępowań. Klienci wytaczają bankom powództwa, w których domagają się stwierdzenia nieważności umowy kredytu, a banki powództwa o zwrot kapitału.
Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości chciało zachęcić strony do rozliczania wzajemnych roszczeń w jednym postępowaniu, dzięki wykorzystaniu instytucji potrącenia.
Zgodnie z obecnie obowiązującym art. 203[1] kodeksu postępowania cywilnego, zarzut potrącenia wierzytelności może być podniesiony nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna.
Czytaj więcej
Droga do wykazania abuzywności klauzul zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku WIBOR wydaje się być wyjątkowo stroma.
W pierwszej wersji ustawy frankowej zawarto propozycję wydłużenia terminu na podniesienie tego zarzutu aż do momentu zakończenia postępowania w drugiej instancji. Rozwiązanie takie spotkało się z krytyczną opinią kancelarii frankowych.
Organizacje zrzeszające frankowiczów czy część prawników krytykowała to rozwiązanie, podnosząc, że będzie to prowadzić do przedłużania postępowań o kolejne lata, jeśli bank zgłosi zarzut potrącenia tuż przed końcem postępowania w drugiej instancji.
Dlatego podczas czwartkowego posiedzenia połączonych sejmowych komisji gospodarki i rozwoju oraz sprawiedliwości i praw człowieka posłowie przyjęli poprawkę, zgodnie z którą pozwany może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch miesięcy od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna. Zarzut potrącenia nie będzie mógł jednak być podniesiony po zamknięciu rozprawy przed sądem pierwszej instancji albo wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji na posiedzeniu niejawnym.
Eksperci podzieleni w sprawie zarzutu potrącenia w sprawach frankowych
– Skrócenie terminu na podniesienie zarzutu potrącenia, zaproponowane przez komisje sejmowe oceniam pozytywnie, bo ogranicza możliwość taktycznego „przetrzymywania” tego zarzutu przez banki do końcowego etapu postępowania i przywraca równowagę procesową stron. W poprzedniej wersji projektu ustawy to bank de facto decydował o momencie rozliczenia, pozostawiając konsumenta w stanie niepewności nawet do II instancji – mówi mec. Karolina Pilawska z kancelarii Pilawka Zaorski Adwokaci.
– Jednocześnie uważam, że sama ingerencja w konstrukcję potrącenia jest kierunkowo błędna. Banki już dziś mają w k.p.c. instrumenty pozwalające skutecznie podnosić swoje roszczenia, ale z nich nie korzystają nie dlatego, że terminy są za krótkie, tylko dlatego, że wymagalność ich roszczeń oznaczałaby konieczność przyznania nieważności umów – dodaje mec. Pilawska.
Przeciwnego zdania jest mec. Robert Wechman z kancelarii Lawspective, reprezentujący w sprawach frankowych banki. – Moim zdaniem termin na podniesienie zarzutu potrącenia nie powinien być ograniczany. Warto podkreślić, że nawet Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Herboski (C-902/24) zauważył, że potrącenie pozwala uniknąć sytuacji, w której bank decyduje się na wytoczenie odrębnego powództwa w celu dochodzenia swojej wierzytelności wobec konsumenta, prowadzącej do mnożenia postępowań, a tym samym dodatkowych kosztów, co nie jest w interesie konsumenta – zauważa mec. Wechman.
Podobnie uważa mec. Adrian Goska, na co dzień reprezentujący kredytobiorców.
– Skoro samo potrącenie, co do zasady, ma zmierzać do umarzania wzajemnych wierzytelności, to w mojej ocenie powinno być możliwe nawet do końca postępowania przed sądem drugiej instancji. Jeśli chcemy ograniczyć liczbę powództw wzajemnych lub odrębnych, to nie powinno być w tym zakresie żadnych ograniczeń – uważa radca prawny, dodając, że potrącenie dokonane w sprawie z powództwa klienta, chroni go też przed znacznie większymi kosztami procesu, jakie musiałby ponieść jako strona przegrana w procesie o zwrot kapitału.
Jak przyznaje mec. Goska, sąd będzie musiał oczywiście ocenić, czy wierzytelność zgłoszona do potrącenia istnieje, w jakim zakresie, czy była wymagalna etc., ale nawet za cenę tego wydłużenia, per saldo będzie to korzystniejsze niż nowy proces, na którego rozpatrzenie będzie potrzeba znacznie więcej czasu. Poza tym jeśli to bank pozywa klienta o zwrot kapitału, koszty dla klienta, jako strony przegranej, są o wiele większe niż w przypadku kosztów jakie ponosi bank w przypadku, gdy to klient wnosi powództwo.
Czytaj więcej:
Kredytobiorcy w postępowaniach sądowych sprzeciwiają się możliwości rozliczenia z bankiem poprzez potrącenie. TSUE potwierdził, że jest ono dopuszc...
Pro
Jak przypomina mec. Goska, zarzut potrącenia działa w obydwie strony, bo zdarza się, że muszą po niego sięgnąć klienci, kiedy są pozwani przez bank. – Na przykład w sytuacjach, gdy bank występuje o zwrot całego kapitału nie zauważając, że we wcześniejszym postępowaniu zainicjowanym przez klienta, dochodził on nie całej sumy, jaką przez lata wpłacił do banku, lecz pomniejszoną o kwotę kapitału. Mało tego, zdarzały się sytuacje, w których klient nigdy nie pozywał banku, spłacał cały kredyt, a bank, najpewniej na skutek jakiejś pomyłki, wytaczał powództwo o zwrot kapitału. W takiej sytuacji gdyby pozwany klient nie zdążył z podniesieniem zarzutu potrącenia, to bank zasądziłby spłatę kapitału, który ten klient dawno spłacił wraz z odsetkami. Oczywiście to jest do „wyprostowania” jednak wymagałoby kolejnego powództwa ze strony klienta, co oznacza dodatkowe koszty – przytacza mec. Goska.
Banki w sprawach frankowych dostaną nowe szanse na potrącenie
Nowe zasady podnoszenia zarzutu potrącenia, mają być stosowane do postępowań zainicjowanych po wejściu w życie ustawy frankowej. Jednak posłowie przegłosowali też poprawkę, dzięki której strony będą miały szanse na podniesienie tego zarzutu już w toczących się postępowaniach w terminie trzech miesięcy od dnia wejścia w życie nowych regulacji.
Podczas posiedzenia komisji przedstawiciele Związku Banków Polskich zwracali uwagę, że w związku z tysiącami toczących się postępowań, nawet termin trzech miesięcy będzie zbyt krótki. Jednak jak zauważa mec. Goska, nawet jeśli termin na podniesienie zarzutu potrącenia minął, to banki często powołują się na wygaśnięcie wierzytelności na skutek potrącenia. A na ten fakt można powołać się w każdym momencie.
Uproszczone uzasadnienia wyroków frankowych
Komisja wniosła też poprawkę zmierzającą do uproszczenia uzasadnień. Zgodnie z projektowanym art. 9, jeżeli okoliczności sprawy nie stoją temu na przeszkodzie, uzasadnienie wyroku sądu pierwszej instancji może ograniczać się do powołania się na pozew, odpowiedź na pozew lub dalsze pisma przygotowawcze, doręczone stronie przeciwnej przed zamknięciem rozprawy oraz powołania się na przepisy prawa, na których sąd się oparł. W takim wypadku sąd oznacza w uzasadnieniu pisma i twierdzenia, na które się powołuje.
- W sprawach frankowych występuje wysoki stopień powtarzalności zarówno twierdzeń faktycznych, jak i podstaw prawnych. Pozwala to na zastosowanie uproszczonej formy uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji poprzez odesłanie do treści pism procesowych stron, bez konieczności każdorazowego szczegółowego rozpisywania identycznych argumentów prawnych i faktycznych (przytaczanych przez strony w pozwie, odpowiedzi na pozew i dalszych pismach procesowych) – argumentują autorzy poprawki, zaznaczając, że wprowadzenie tej regulacji znacząco przyspieszy rozpoznawanie spraw, redukując czas potrzebny na sporządzenie uzasadnień.
- To kontrowersyjna propozycja. Już teraz w uzasadnieniach wyroków pierwszej instancji dostrzegalne jest, że sędziowie posługują się szablonami, przez co jeśli w sprawie są jakieś szczególne okoliczności, to sądy nie zawsze to dostrzegają. Usankcjonowanie tej praktyki pozbawi stronę możliwości weryfikacji, czy sąd dokonał rzetelnej analizy sprawy. Postrzegam to jako krok w stronę automatyzmu, który nie zawsze jest dobry - mówi mec. Wechman.
Etap legislacyjny: przed drugim czytaniem