Państwowy wojewódzki inspektor sanitarny wymierzył spółce z o. o. karę 10 tys. zł za reklamę telewizyjną suplementu diety. Chodziło o użyte w niej sformułowania przypisujące produktowi właściwości zapobiegania chorobom. Jego zdaniem wprowadzały one w błąd.

Na pewno nie leczy

Inspektorowi chodziło o to, że w reklamie podano, że suplement wpływa korzystnie na florę bakteryjną pęcherza oraz wspomaga prawidłowy przepływ moczu. Pozwala uwolnić się od częstych wizyt w toalecie. Bardzo zdawkowo poinformowano jednak, że: „działanie wynika ze składników produktu". Nie podano żądnych konkretów.

Tymczasem prezentacja i reklama suplementu diety powinna podawać konsumentom rzetelną informację zawierającą niezbędne dane wynikające z funkcji i przeznaczenia produktu. Ponadto suplementy diety są przeznaczone dla osób zdrowych i mają utrzymać lub zachować podstawowe funkcje fizjologiczne organizmu, a nie zapobiegać chorobom lub ich leczyć.

Natomiast w celu przywrócenia lub odzyskania właściwego stanu zdrowia stosuje się produkty lecznicze.

Spółka odwołała się do głównego inspektora sanitarnego, ale ten karę utrzymał.

Kara wychowuje

Główny inspektor podkreślił, że spółka jest podmiotem z wieloletnią praktyką w branży farmaceutycznej i produkcji suplementów diety. Wcześniej również nie przestrzegała przepisów w zakresie prezentacji, reklamy i znakowania środków spożywczych. Wysokość kary musi być na tyle dotkliwa, aby spełniała cel prewencyjno-wychowawczy.

Powołał się na rozporządzenie nr 178/2002 Parlamentu Europejskiego, Rady Unii Europejskiej z 28 stycznia 2002 r. określające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego. W art. 8 precyzuje ono, że celem tego prawa jest ochrona interesów konsumentów i umożliwienie im świadomego wyboru związanego ze spożywaną przez nich żywnością. Prawo żywnościowe jednoznacznie określa, że „etykietowanie, reklama i prezentacja żywności, z uwzględnieniem ich kształtu, wyglądu lub opakowania, używanych opakowań, sposobu ułożenia i miejsca wystawienia oraz informacji udostępnionych na ich temat w jakikolwiek sposób, nie może wprowadzać konsumenta w błąd". Zatem obowiązkiem producenta jest wprowadzanie do obrotu produktów oznakowanych zgodnie z przepisami, w sposób rzetelny i nie wzbudzający wątpliwości konsumenta.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Zła interpretacja

Spółka wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zarzuciła naruszenie art. 46 ust. 1 pkt 2 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Jej zdaniem w reklamie nie pada nazwa jakiejkolwiek jednostki chorobowej, co wyłącza możliwość uznania, że ukazuje ona produkt jako przeznaczony do zapobiegania czy leczenia chorobom.

Reklama w warstwie słownej, jak i wizualnej nie sugeruje, by kobieta w niej występująca cierpiała na infekcję dróg moczowych. Nie zawiera jakiejkolwiek sugestii, by produkt przeznaczony był dla chorych. Wręcz przeciwnie, wszelkie informacje o działaniu produktu przekazywane w reklamie wskazują, że przeznaczony jest on dla osób zdrowych i powinien być spożywany w celu utrzymania prawidłowych funkcji fizjologicznych organizmu. Nie podobała się jej również wysokość kary.

Jednak kara

WSA uznał skargę za niezasadną. Przypomniał, że suplement diety oznacza środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety. Jest to skoncentrowane źródło witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny (art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia). Ponadto powinien on być wprowadzany do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego.

Zdaniem WSA środek spożywczy, w tym suplement diety różni się od produktu leczniczego. Różnica ta w szczególności dotyczy „innego efektu fizjologicznego", który w przypadku suplementu diet należy rozumieć jako optymalizację prawidłowych fizjologicznych funkcji organizmu (utrzymanie wspomaganie, optymalizowanie), a nie przywracanie, odbudowa, zapobieganie, czy też modyfikacja funkcji fizjologicznych, właściwych dla produktu leczniczego.

Ponadto produktem leczniczym jest substancja lub mieszanina substancji, przedstawiana jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób (...) lub podawana w celu (...) przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne.

Natomiast z art. 46 ust. 1 pkt 2 wspomnianej ustawy wynika, że oznakowanie środka spożywczego nie może przypisywać środkowi spożywczemu właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia albo odwoływać się do takich właściwości ( z małymi wyjątkami) oraz zawierać oświadczeń żywieniowych lub zdrowotnych niezgodnych z przepisami unijnego rozporządzenia.

Z kolei z art. 103 ust. 1 pkt 1 ustawy z  25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, kto nie przestrzega wymagań w zakresie znakowania środków spożywczych, w tym w zakresie prezentacji, reklamy i promocji podlega karze pieniężnej w wysokości do trzydziestokrotnego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej za rok poprzedzający, ogłaszanego przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w Dzienniku Urzędowym.

Inspektorzy mieli rację

Zdaniem WSA należy się zgodzić z orzekającymi organami, że sformułowania i treści użyte w reklamie telewizyjnej i radiowej suplementu diety przypisujące produktowi wpływ na układ moczowy oraz to, że osoba z reklamy cierpi na infekcję dróg moczowych mogą być w świetle tych przepisów szkodliwe.

Dla odbiorcy reklamy telewizyjnej znaczenie ma nie tylko dźwięk, czyli wypowiadany przez lektora tekst, ale również obraz. Zatem zastosowanie w reklamie ruchomego obrazu – w postaci kobiety biegnącej do toalety, zielonego sznura ciągnącego z powrotem do toalety oraz obracających się żółto – różowych strzałek wokół jej pęcherza moczowego wskazujących miejsce, w którym pojawia się określony problem – ma szczególne znaczenie w odbiorze reklamy. W konsekwencji wywołuje on wrażenie, że u osoby z reklamy występują zaburzenia zdrowotne w funkcjonowaniu układu moczowego i wspomniany środek posiada właściwości przywracające układ moczowy do zdrowia. A nie tak jak to przedstawiła spółka w swoich wyjaśnieniach, że w tym przypadku chodzi o dostarczenie składników takich, by nie doprowadzić do zaburzenia zdrowego układu moczowego.

W ramach uznania

Według WSA nie zasługuje na uwzględnienie także zarzut spółki dotyczący wysokości kary. Wojewódzki inspektor wymierzając ją wskazał dokładnie, co brał pod uwagę ustalając jej wymiar. To świadczy o jego działaniu w ramach przyznanego uznania administracyjnego. Uwzględnił przy tym zarówno aspekty działające na korzyść, jak i na niekorzyść spółki.

Decydujące jednak znaczenie miało to, że wcześniej spółka również nie przestrzegała przepisów prawa żywnościowego. Na tej podstawie organ I instancji, a za nim organ odwoławczy mógł nie tylko przyjąć, że spółka działała świadomie naruszając po raz kolejny przepisy dotyczące suplementu diety, ale też – że wysokość tej kary musi być na tyle dotkliwa, aby spełniała swój cel prewencyjno – wychowawczy.

Wyrok Wojewódzkiego Są?u Administracyjnego w Warszawie z 21 marca 2017 r.

sygnatura akt: VII SA/Wa 712/16

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl