Reklama

Następna wojna będzie inna niż wszystkie

– Rosja może zacząć wrogie działania wcześniej, niż się spodziewamy, i znacznie wcześniej, niż my moglibyśmy to zrobić w podobnych okolicznościach – przestrzegł szef sztabu generalnego brytyjskiej armii.

Aktualizacja: 24.01.2018 20:01 Publikacja: 23.01.2018 18:00

Następna wojna będzie inna niż wszystkie

Foto: 123RF

Występując w Królewskim Zjednoczonym Instytucie Studiów Obronnych, generał Nicholas Carter porównał obecną sytuację międzynarodową z przededniem wybuchu pierwszej wojny światowej. – W 1912 r. rosyjskie władze doszły do wniosku, że lepiej rozpocząć wojnę teraz, gdyż do 1925 r. kraj będzie zbyt słaby w porównaniu ze zmodernizowanymi Niemcami – powiedział.

– A Japonia doszła do identycznego wniosku w 1941 r. i zdecydowała się zaatakować USA – przypomniał.

Według brytyjskich ekspertów wystąpienie generała było głosem w ostrej debacie budżetowej. Rząd próbuje znów zmniejszyć wydatki na armię, zwolnić kolejne 14 tys. żołnierzy i wycofać oddziały nadal stacjonujące w Niemczech. Tymczasem generał Carter jest przeciwny ewakuacji bazy koło Moenchengladbach, która stała się „wsparciem dla wschodniej flanki NATO”.

Carter zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie Rosja 12-krotnie zwiększyła swój arsenał rakiet dalekiego zasięgu, a wojnę w Syrii „wykorzystała do zdobycia doświadczenia wojskowego przez swoich oficerów, którego nie mogli zebrać na Ukrainie. Przetestowała tam też 150 rodzajów broni”. – To jest najbardziej złożone i groźne wyzwanie dla naszego bezpieczeństwa, przed jakim staliśmy od czasu zimnej wojny. Zagrożenie stoi na progu Europy. (…) Rosjanie rozbudowują coraz bardziej agresywne wojska ekspedycyjne – powiedział.

Brytyjscy wojskowi obawiają się, że po kolejnych cięciach budżetowych rząd postawi na obronę przed terroryzmem i cyberzagrożeniami – bowiem jest to tańsze niż modernizacja armii. Tymczasem „główny brytyjski czołg Challenger 2 był modernizowany 20 lat temu”, a najnowsza rosyjska armata T4 jest produkowana od roku. Według szacunków zajmującego się wojskowością wydawnictwa Jane’s Rosja wydaje na zbrojenia ok. 30 proc. swego budżetu.

Reklama
Reklama

– Rosja nie może jednak mierzyć się z NATO na lądzie, dlatego próbuje zyskać przewagę pod wodą – uważa jeden z ekspertów samej RUSI Peter Roberts. Inni potwierdzają, że „w ostatnich latach znacznie zmniejszyła się odległość, z jakiej nasze okręty podwodne mogą słyszeć rosyjskie, samemu nie będąc słyszanymi”.

– (Wojna) zacznie się od czegoś, czego się nie spodziewamy – stwierdził jednak generał Carter. Według niego „bronią w następnej wojnie nie będzie (wyłącznie) coś, co strzela, ale i energetyka, korupcja, cyberataki, fake’owe wiadomości, propaganda i zastraszanie siłą wojskową”.

Wyjściem jest „szukanie słabych stron Rosji i działanie asymetryczne”. – Nasze słabe strony są w Londynie, tam ich szukajcie – natychmiast odpowiedział rosyjski wicepremier ds. kompleksu zbrojeniowego Dmitrij Rogozin. Prawdopodobnie chodziło mu o rosyjskich biznesmenów i oligarchów, którzy uciekli do Wielkiej Brytanii w obawie przed prześladowaniami w domu. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego byli słabym miejscem Rosji.

Konflikty zbrojne
Wyborców Donalda Trumpa poproszono o wskazanie celu następnej interwencji militarnej. Oto wynik
Konflikty zbrojne
Donald Trump grozi Iranowi. USA wysyłają lotniskowce na Bliski Wschód
Konflikty zbrojne
Ilu żołnierzy traci Rosja, by zająć kilometr kwadratowy Ukrainy? Nowe szacunki
Konflikty zbrojne
Jak Władimir Putin walczy z Ukraińcami zimą i mrozem
Konflikty zbrojne
ISW: Rosja używa Starlinków. Rosyjskie drony mogą dolecieć do Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama