Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są najnowsze oceny dotyczące czasu, w jakim Rosja może być gotowa do ataku na państwo NATO po zakończeniu działań w Ukrainie?
- Jaki jest aktualny i potencjalny zakres zdolności militarnych Rosji, w tym w produkcji uzbrojenia i zasobach ludzkich?
- W jaki sposób, według analizy, Rosja mogłaby przeprowadzić atak na państwo NATO i jakie cele strategiczne miałby on realizować?
- Na jakich filarach powinna opierać się skuteczna strategia odstraszania i obrony przed potencjalną agresją?
Rosja nie potrzebuje czasu na odbudowę zdolności militarnych – twierdzi były dowódca estońskiej armii gen. Martin Herem. W jego ocenie kluczowe jest jedno: kiedy zakończy się aktywna faza wojny w Ukrainie.
– Jeśli walki ustaną jutro, mamy może rok. Jeśli za dwa lata – trzy. Nie istnieje żaden stały bufor bezpieczeństwa – podkreśla w rozmowie z WP.pl. To stanowisko stoi w kontrze do ocen części zachodnich wywiadów, które wskazują na kilkuletnie „okno przygotowań”.
Czytaj więcej
Prezydent Wołodymyr Zełenski ma wszystkie narzędzia ku temu, by przeprowadzić nad Dnieprem kończące wojnę referendum. Brakuje jedynie decyzji Władi...
Skala możliwości Rosjan: tysiące dronów i miliony pocisków
Według generała Rosja produkuje dziennie nawet 400 dronów typu Shahed, a w magazynach może mieć ich około 16 tys. Do tego dochodzą 3 mln pocisków artyleryjskich rocznie z własnej produkcji, 1,5 mln dodatkowych z Korei Północnej oraz od 500 do 1000 rakiet balistycznych i manewrujących.
Potencjał ludzki również pozostaje kluczowy. Przy mobilizacji na poziomie kilku proc. populacji Rosja mogłaby wystawić od 4 do nawet 6 mln żołnierzy. Szkolenie podstawowe trwa zaledwie 60 dni.
Czytaj więcej
Przebudzenie, które Europie zgotowali wespół Putin i Trump, jest przede wszystkim „zasługą” dziwnych kroków USA. Nie wystarczyła agresja, a nawet z...
Jak może wyglądać atak Rosji na państwo NATO?
Herem nie przewiduje klasycznej inwazji na stolicę państw NATO. Znacznie bardziej realny jest scenariusz ograniczonego uderzenia. – Wystarczy zająć fragment terytorium Estonii czy Łotwy na miesiąc, wywołać ciężkie walki i się wycofać – mówi. Efekt? Zniszczona infrastruktura, chaos społeczny i polityczny oraz spadek zaufania do władz i sojuszy. To miałby być kluczowy cel Moskwy.
Generał ostro krytykuje popularną w NATO narrację o obronie każdego fragmentu terytorium. – Granica nie daje przewagi. Skuteczna obrona zaczyna się kilka kilometrów w głąb kraju – tłumaczy.
W praktyce oznacza to konieczność dopuszczenia ograniczonego wtargnięcia przeciwnika i zniszczenia jego sił na własnym terytorium. To politycznie trudne, bo oznacza realne straty dla ludności cywilnej w strefach przygranicznych.
Zdaniem Herema skuteczne odstraszanie musi opierać się na dwóch filarach: uniemożliwieniu osiągnięcia celów przez przeciwnika oraz zadaniu strat, które przekroczą jego kalkulacje. Punktem krytycznym jest poziom strat. – Musimy być zdolni zniszczyć do 70 proc. rosyjskich sił w ciągu dwóch tygodni – podkreśla. W jego ocenie dopiero taka skala zmuszałaby Rosję do zatrzymania ofensywy.
Czytaj więcej
Czy należy łagodzić sankcje nałożone na rosyjską ropę, aby zahamować wzrost ceny tego surowca związany z wojną na Bliskim Wschodzie? O zdanie w tej...
Generał krytycznie ocenia również podejście Zachodu do modernizacji armii. – Zachwycamy się technologią, ale bez ładunku wybuchowego jest ona bezwartościowa – mówi.
Jego zdaniem problemem nie jest brak dronów, lecz brak systemowego podejścia w kwestii wykrywania zagrożeń, szybkiego przekazywania informacji oraz natychmiastowej reakcji ogniowej.
Gen. Herem podkreśla także, że choć drony zmieniły pole walki, ich skuteczność bywa przeceniana. – Nawet 95 proc. dronów FPV nie trafia do celu – wskazuje. Kluczowa jest masowość i integracja z innymi systemami walki. Jednocześnie najprostsze rozwiązania, w tym siatki maskujące, nadal pozostają skuteczne.
Jak Estonia przygotowuje się na możliwy atak Rosji?
Estońska strategia opiera się na natychmiastowej reakcji – także w sytuacjach niejednoznacznych, jak działania „zielonych ludzików”. – Wydałem rozkaz: strzelać do każdego uzbrojonego, kto blokuje działania obronne – ujawnia Herem. To podejście stoi w kontrze do wielu państw NATO, gdzie decyzje często uzależnione są od formalnych procedur i zgód politycznych.
Zdaniem generała Zachód musi zaakceptować, że Rosja zawsze uderzy jako pierwsza. Kluczowe w takim przypadku będzie odpowiednie zareagowanie. Dowódca wskazał na konieczność przetrwania pierwszego ataku oraz odpowiedniego zareagowania na kolejne. Przykładem skutecznej strategii jest Turcja, która po serii naruszeń przestrzeni powietrznej ostatecznie zestrzeliła rosyjski samolot.
Gen. Herem ostrzega także przed operacjami informacyjnymi Rosji, które mają skłócić społeczeństwa. – Celem jest, byśmy sami zaczęli traktować własnych obywateli jak wrogów – podkreśla. Jego zdaniem kluczowe jest utrzymanie zaufania społecznego i odporności państwa na dezinformację.
Czytaj więcej
- Trochę niepokoi, że prezydent Donald Trump mówi o NATO „oni”, mając na myśli kraje Europy, a nie „my” - mówił w Brukseli szef resortu spraw zagra...