Organizacje B'Tselem i Lekarze na rzecz Praw Człowieka Izrael opublikowały raporty, w których stwierdzili, że Izrael prowadzi „skoordynowane, celowe działania mające na celu zniszczenie palestyńskiego społeczeństwa w Strefie Gazy”.

Sarit Michaeli, dyrektor ds. międzynarodowych B'Tselem, przyznaje, że jej organizacja spodziewa się ataków w związku z wysuwaniem takich oskarżeń w kraju, który wciąż odczuwa traumę po atakach Hamasu z 7 października 2023 r. To właśnie one poprzedziły wojnę w Strefie Gazy.

Czytaj więcej

Strefa Gazy. Zachód nie może już znieść informacji o umierających z głodu dzieciach

- Przyjrzeliśmy się wszystkim zagrożeniom, z którymi możemy się spotkać. Są to ryzyka prawne, wizerunkowe, medialne, inne rodzaje ryzyka, zagrożenia społeczne. Staraliśmy się je zminimalizować - powiedziała Michaeli, przedstawicielka organizacji uznawanej w Izraelu za neutralną politycznie, ale cieszącej się szacunkiem na arenie międzynarodowej.

Guy Shalev, dyrektor wykonawczy organizacji Physicians for Human Rights Israel, powiedział, że organizacja stanęła w obliczu „muru zaprzeczeń”. - Od miesięcy znajdujemy się pod presją, a po opublikowaniu raportu spodziewamy się jeszcze silniejszej reakcji. - Biurokracja, prawo, instytucje finansowe, takie jak banki, zamrażające konta, w tym nasze, to tylko niektóre z konsekwencji, których spodziewamy się w nadchodzących dniach – stwierdził w rozmowie z Reuterem. 

Czytaj więcej

Izrael zgodził się na zagraniczne dostawy żywności do Strefy Gazy

Izrael mówi o podsycaniu antysemityzmu

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela i biuro premiera nie odpowiedziały dotąd na prośbę o komentarz.

Krótko po opublikowaniu raportów rzecznik rządu David Mencer, pytany o tę kwestię odpowiedział, że w Izraelu panuje wolność słowa, lecz zdecydowanie odrzucił ustalenia zawarte w raportach. Stwierdził też, że takie oskarżenia podsycają antysemityzm za granicą.

Ocena kampanii militarnej w Strefie Gazy dzieli też izraelskie społeczeństwo. Jej przeciwnicy zauważają, że w jej wyniku zginęło ponad 60 tys. Palestyńczyków, zniszczona została duża część enklawy, w której zapanował powszechny głód. Społeczeństwo Izraela w większości odrzuca jednak oskarżenia o ludobójstwo, choć większość z 1200 osób zabitych i 251 wziętych jako zakładnicy w atakach na Gazę to cywile, w tym mężczyźni, kobiety, dzieci i osoby starsze.  - W tej atmosferze dojście izraelskich pracowników B'Tselem do jednoznacznego wniosku, że ich kraj jest winny ludobójstwa, było dla nich emocjonalnie trudne – powiedział dyrektor wykonawczy organizacji Julij Nowak. -Myślę, że wielu naszych kolegów zmaga się obecnie nie tylko ze strachem przed konsekwencjami, ale także z trudnościami w pełnym zrozumieniu tej kwestii. To (dla nich) naprawdę niepojęte, to zjawisko, którego umysł nie jest w stanie znieść - dodał. 

Czytaj więcej

Sondaż: Jak Polacy oceniają operację wojskową Izraela przeciw Iranowi?

 Jak społeczeństwo reaguje na doniesienia o izraelskich atakach na Strefę Gazy?

W artykule redakcyjnym zatytułowanym „Dlaczego jesteśmy ślepi na Gazę?”, opublikowanym w ubiegłym tygodniu w portalu informacyjnym Ynet, izraelski dziennikarz Sever Plocker stwierdził, że zdjęcia zwykłych Palestyńczyków cieszących się z ataków, a nawet podążających za bojownikami Hamasu, by wziąć udział w aktach przemocy, sprawiły, że w kolejnych miesiącach Izraelczycy nie potrafili współczuć mieszkańcom Gazy. „Zbrodnie Hamasu z 7 października głęboko poruszyły, na pokolenia. świadomość całej społeczności żydowskiej w Izraelu, która obecnie interpretuje zniszczenia i zabijanie w Strefie Gazy jako odstraszający, a zatem moralnie uzasadniony odwet” - napisał.

Czytaj więcej

W Gazie ludzie umierają z głodu. Izrael ogłasza „przerwy humanitarne”

Podobnego argumentu konsekwentnie używają władze Izraela, twierdząc, że działania w Strefie Gazy są uzasadnione samoobroną i wysuwając wobec Hamasu oskarżenia o wykorzystywanie cywilów jako żywych tarcz. Z kolei izraelskie media skupiły się bardziej na losie zakładników wziętych przez Hamas niż na konsekwencjach izraelskich ataków dla cywilnych mieszkańców Strefy Gazy. 

Izrael odpierał oskarżenia o ludobójstwo od początku wojny w Strefie Gazy, w tym sprawę wniesioną przez Republikę Południowej Afryki do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, którą premier Benjamin Netanjahu potępił jako „skandaliczną”.

Czytaj więcej

RPA może zerwać relacje dyplomatyczne z Izraelem

Choć izraelskie organizacje zajmujące się prawami człowieka twierdzą, że praca pod rządami skrajnie prawicowego rządu Izraela może być trudna, same organizacje nie doświadczają aż tak brutalnych represji, z jakimi spotykają się ich odpowiednicy w innych częściach Bliskiego Wschodu.