Rosjanki wychodzą na ulice. Pierwsze protesty rodzin żołnierzy walczących na Ukrainie

Od początku listopada w mediach społecznościowych zaczęły głośno rozbrzmiewać głosy krewnych zmobilizowanych Rosjan. Nawet nie proszą, ale żądają, aby ich krewni, którzy od około roku przebywają w okopach, zostali odesłani do domów.

Publikacja: 20.11.2023 23:08

7 listopada. Protest podczas wiecu Komunistycznej Partii Federacji ROsyjskiej

7 listopada. Protest podczas wiecu Komunistycznej Partii Federacji ROsyjskiej

Foto: Путь Домой

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 635

Kobiety piszą do Dumy Państwowej, Ministerstwa Obrony i administracji prezydenta. Ubiegają się o zorganizowanie wieców, ale spotykają się z odmową. 

W tym miesiącu krewne żołnierzy wysłanych na Ukrainę w ramach „częściowej” mobilizacji 300 000 żołnierzy wysłanej w zeszłym roku przez prezydenta Władimira Putina na front, opublikowały apel na kanale Put' Domoj (Droga do Domu) na Telegramie, żądając „całkowitej demobilizacji”.

Czytaj więcej

Rośnie zmęczenie wojną. W Rosji i Ukrainie zaczynają się burzyć krewni żołnierzy

„Cywile nie powinni brać udziału w działaniach wojennych” – napisano w oświadczeniu.

„Nie narzucamy wyborów politycznych dotyczących władzy i stosunku do konfliktu zbrojnego na Ukrainie. Każdy ma prawo decydować o sobie. Będziemy jednak wspierać tego, który zwróci nam naszych bliskich” – napisały kobiety. „Jesteśmy zdeterminowane, aby za wszelką cenę ich odzyskać”.

W niedzielę grupa kobiet zorganizowała protest przeciwko mobilizacji w syberyjskim Nowosybirsku – podał niezależny dziennik „Wiorstka”. Na podobne protesty zaplanowane w Moskwie i  Petersburgu w tym miesiącu odmówiono zezwolenia, ale około 30 kobietom udało się zorganizować krótką pikietę w stolicy Rosji.

Czytaj więcej

Rosjanie chcą, by ranni żołnierze szybciej wracali do służby

W Czelabińsku władze lokalne zasugerowały, aby zamiast organizować protest przeciwko mobilizacji, żony zmobilizowanych żołnierzy spotykały się z pracownikami biur rejestracji i poboru do wojska, a także z lokalną organizacją „Bractwo Bojowe”.

Policja w domach potencjalnych demonstrantek

Policjanci weszli do domów kilku kobiet, które aktywnie uczestniczyły w czatach w Telegramie, gdzie organizowano protesty antymobilizacyjne.

Według portalu śledczego IStories policja odwiedziła domy co najmniej sześciu kobiet w obwodzie kemerowskim, ostrzegając je przed odpowiedzialnością za udział w nielegalnych protestach. W obwodzie krasnojarskim funkcjonariusze policji wywierali naciski na krewnych zmobilizowanych żołnierzy.

W rozmowie z IStories jedna z kobiet powiedziała, że policja przychodzi do tych, którzy opowiadali się za wiecami, lub dzwoni do nich z ostrzeżeniem o odpowiedzialności za ekstremizm.  - Nie mamy już prawa nawet myśleć o wiecu, od razu zarejestrują nas jako wrogów ludu - mówiła.

Czytaj więcej

Ilia Ponomariow: Marzenie o pięknej, demokratycznej Rosji po upadku Putina

W rozmowie z portalem nemoskva.net z kolei żona jednego ze zmobilizowanych żołnierzy relacjonowała, w jakim stanie był jej mąż, odesłany z frontu po roku walki na krótki urlop.

- To była zupełnie inna osoba, nie ta, która opuściła dom w zeszłym roku. Był zamknięty w sobie,  zmęczony i w ogóle nie chciał powiedzieć, co się tam dzieje. Powiedział: „Nie musisz wiedzieć, będziesz się bardziej martwić” - opowiadała.

Rosyjscy żołnierze, których nie wycofuje się z frontu po określonym czasie, mają wystawiać ręce ponad okopy, aby odnieść rany i móc odpocząć. Większość, która przyjeżdża do domów na krótki wypoczynek, jedno-, dwutygodniowy, zdradza wyraźne objawy stresu pourazowego.

„Sprawiedliwość to demobilizacja dla zmobilizowanych”

7 listopada żony zmobilizowanych i inni członkowie rodzin przybyli na wiec Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej w Moskwie i pikietowali z plakatami „Czas wracać do domu” i „Sprawiedliwość to demobilizacja dla zmobilizowanych”.

Ten ruch nie służy rotacji, ale demobilizacji. Rodziny uważają, że zmobilizowani powinni zostać wydaleni ze służby w siłach zbrojnych. Jednocześnie nie widzą potrzeby przeprowadzania nowej mobilizacji, ponieważ władze twierdzą, że rekrutacja objęła 410 tys. żołnierzy kontraktowych, są wojskowi zawodowi, którzy sami wybrali ten zawód, istnieje ponadto duża liczba struktur paramilitarnych, których członkowie mogą walczyć na froncie.

Kobiety piszą do Dumy Państwowej, Ministerstwa Obrony i administracji prezydenta. Ubiegają się o zorganizowanie wieców, ale spotykają się z odmową. 

W tym miesiącu krewne żołnierzy wysłanych na Ukrainę w ramach „częściowej” mobilizacji 300 000 żołnierzy wysłanej w zeszłym roku przez prezydenta Władimira Putina na front, opublikowały apel na kanale Put' Domoj (Droga do Domu) na Telegramie, żądając „całkowitej demobilizacji”.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Prokurator MTK chce aresztu dla Netanjahu i przywódcy Hamasu
Konflikty zbrojne
Ukraina rozmawia z partnerami o atakach na terytorium Rosji. Jakie są rezultaty?
Konflikty zbrojne
Izrael zamierza poszerzyć działania w Rafah. Wierzy, że znajdzie zakładników (WIDEO)
Konflikty zbrojne
Feliks Dzierżyński znów nie żyje. Zginął w Ukrainie
Konflikty zbrojne
Rosyjska ofensywa ostatecznie utknęła. Eksperci jednak nie chcą uwierzyć, że to już jej koniec
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?