Wojna z Hamasem jak wojna o niepodległość. Izrael rozpoczął operację lądową

Dawno oczekiwana lądowa inwazja izraelskiej armii na Strefę Gazy nie stanowi przełomu w dążeniu do uwolnienia zakładników ani likwidacji Hamasu.

Aktualizacja: 30.10.2023 06:20 Publikacja: 29.10.2023 14:09

Czarny dym unoszący się nad Strefą Gazy w czasie toczących się starć pomiędzy Izraelem a palestyńską

Czarny dym unoszący się nad Strefą Gazy w czasie toczących się starć pomiędzy Izraelem a palestyńską grupą Hamas. Zdjęcie wykonane 29 października br. z granicy ze Strefą Gazy.

Foto: FADEL SENNA / AFP

Rozpoczęliśmy drugi etap wojny - ogłosił w sobotę wieczorem premier Benjamin Netanjahu na konferencji prasowej.  Zapowiedział, że wojna będzie ciężka i długa. 

-  Jest to nasza druga wojna o niepodległość - powiedział. Te słowa zrobiły największe wrażenie. Odnosiły się do wydarzeń sprzed 75 kiedy w wyniku zwycięskiej wojny powstało państwo żydowskie. Zabrzmiały teraz tak, jakby zagrożona była sama egzystencja Izraela. 

Czytaj więcej

Izrael ogłasza kolejny etap operacji przeciw Hamasowi. "Druga wojna o niepodległość"

W chwili gdy premier wypowiadał te słowa  w towarzystwie dwu członków swego gabinetu wojennego  izraelska armia zajmowała  północne obszary strefy Gazy. Trudno ocenić zasięg terytorialny operacji. Nie wiadomo też, czy armia  podejmie walkę z Hamasem w ruinach w obawie przed stratami po własnej stronie. Nie tylko z tego powodu okupacja całej Strefy Gazy nie wschodzi w rachubę.

Rezolucja ONZ wzywa do „humanitarnego rozejmu”. Hamasu nie potępia

Izraelskie władze musiałby wziąć odpowiedzialność za los ponad dwu milionów Palestyńczyków pod czujnym okiem społeczności międzynarodowej. O jej nastawieniu wobec Izraela świadczy przyjęta właśnie głosami 120 państw rezolucja Zgromadzenia Ogólne ONZ. Znalazło się w niej wezwanie do „humanitarnego rozejmu” bez potępienia terrorystycznego rajdu Hamasu.  Przeciwko głosowało 14 państw, w tym USA. Polska wstrzymała się od głosu.

Tak czy owak długo oczekiwana operacja lądowa jest faktem. Została poprzedzona bodajże najbardziej intensywnymi bombardowaniami oblężonej enklawy Strefy Gazy. W ciągu kilku godzin począwszy od piątkowego wieczoru izraelskie lotnictwo zaatakowało ponad 150 celów. Miały to być podziemne tunele i składy zaopatrzenia Hamasu.

Czytaj więcej

Erdogan nazywa Izrael zbrodniarzem wojennym. Izrael wycofuje dyplomatów z Turcji

Gaza jest już morzem ruin. Jak twierdzą władze administracyjne Strefy Gazy, niemal połowa budynków mieszkalnych jest całkowicie zniszczona lub nie nadaje się do zamieszkania. Na ulicach rozlewają się ścieki, brak lekarstw, żywności i wody. Tysiące zdesperowanych  ludzi wdarło się w ostatnich godzinach do magazynów UNRWA wynosząc stamtąd zapasy żywności.

Operacja lądowa w Strefie Gazy. Gwiazda Dawida nad gruzami

- Sytuacja humanitarna pogardza się z godziny na godzinę - oświadczył w niedzielę sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.  Do tego dochodzi brak sieci telefonicznej i internetu. Została w niedzielę częściowo odbudowana, ale i tak wzmaga to apokaliptyczne nastroje ludności palestyńskiej.   

Tymczasem już w sobotę  w izraelskich mediach pojawiły się fotografie zawieszenia izraelskiej flagi na jednym ze zrujnowanych domów w północnej części enklawy. Dokładnej lokalizacji nie podano. Przypomniano jednak, że izraelskie barwy narodowe załopotały w Strefie Gazy po raz pierwszy od 2005 roku, czyli od chwili wycofania się Izraela z tego skrawka palestyńskiej ziemi. Symboliczny powrót do przeszłości mógł stanowić pewne ukojenie dla spragnionego odwetu społeczeństwa po krwawym ataku Hamasu sprzed trzech tygodni. 

Cele operacji Izraela w Strefie Gazy są niemożliwe do realizacji 

Jak zapewniał Netanjahu, celem obecnej wojny jest likwidacja Hamasu oraz uwolnienie ponad 230 zakładników, w tym około 30 dzieci uprowadzonych do Gazy.  Mało kto wierzy, że cele te uda się osiągnąć. W żadnej z poprzednich czterech wojen nie udało się zniszczyć Hamasu ani nawet zbliżyć się do tego celu.

-Tak będzie i tym razem. Przywódcy Hamasu są za granicą. Mieszkają w luksusowych hotelach, np. w Katarze. Żadna lądowa inwazja nie jest też w stanie stanie zlikwidować samej idei Hamasu czyli walki zbrojnej z państwem żydowskim wszelkimi środkami w przekonaniu, że wszelkie dyplomatyczne rozwiązania są niemożliwe - mówi „Rzeczpospolitej” Nadim Shehadi, były dyrektor Libańsko-Amerykańskiego Centrum Akademickiego w Nowym Jorku.

Rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy w kierunku Izraela. Zdjęcie wykonane 28 października br. z izrael

Rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy w kierunku Izraela. Zdjęcie wykonane 28 października br. z izraelskiego miasta Sederot na południu kraju.

Foto: ARIS MESSINIS / AFP

Mało prawdopodobne, aby w czasie operacji militarnej udało się wyzwolić zakładników. Mają co do tego wątpliwości ich rodziny domagając się odmiennego podejścia, przede wszystkim  dalszych negocjacji z Hamasem. Trwają one od wielu dni w Katarze przy pośrednim udziale amerykańskiej dyplomacji. Już po rozpoczęciu obecnej inwazji Hamas zaoferował uwolnienie wszystkich zakładników z zamian za uwolnienie ponad pięciu tysięcy Palestyńczyków z izraelskich więzień. 

- To rodzaj psychologicznego terroru - oświadczył rzecznik Cahalu, izraelskiej armii. Zdaniem Hamasu ponad 50 zakładników miało już zginąć w wyniku bombardowań. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów. 

Konflikt izraelsko-palestyński. Hamas to nie OWP 

Izrael liczy na to, że pogłębiającą się katastrofa humanitarna w Gazie zmiękczy Hamas na tyle, że doprowadzi w końcu do uwolnienia zakładników. 

- Nie wykluczone, że uda się wynegocjować uwolnienie przynajmniej kobiet i dzieci - mówi „Rzeczpospolitej” Szmuel Bar, szef IntuView, firmy konsultingowej zajmującej się bezpieczeństwem. Jego zdaniem cała operacja będzie miała kilka etapów. W sumie chodzi o likwidację militarnych struktur Hamasu, podobnie jak to miało miejsce w przypadku ISIS czyli tzw. państwa islamskiego.  Przypomina , że w czasie wojny Izraela z Organizacją Wyzwolenia Palestyny (OWP)  bojownicy Jasera Arafata w 1982 r. zmuszeni zostali do opuszczenia Libanu i wyemigrowali do Tunisu.

Obecnie jedynym krajem, do którego mogliby się obecnie udać terroryści Hamasu, jest Iran. Jest to jednak mało prawdopodobne. 

Na razie prezydent Iranu Ebrahim Raisi oświadczył na platformie X, że Izrael przekroczył „czerwone linie”, co może może zmusić „wszystkich do podjęcia działań”. Nic w tym nowego i nie brzmi to jak wezwanie skierowane do głównie do liczącego 60 tys. uzbrojonych bojowników libańskiego Hezbollahu, aby rozpoczął rakietowy ostrzał Izraela.

Czytaj więcej

Ławrow ocenia izraelską kampanię w Gazie: Niehumanitarna

- Hezbollah zdaje sobie sprawę, że wyjście poza obecny etap sporadycznych ostrzałów spowoduje dewastującą reakcję Izraela - mówi Nadim Shehadi, obserwujący wydarzenia z Libanu niedaleko granicy z Izraelem. Jego zdaniem obawiać się raczej należy, że Izrael może wykorzystać obecną sytuację do osłabienia potęgi Hezbollahu. 

Rozpoczęliśmy drugi etap wojny - ogłosił w sobotę wieczorem premier Benjamin Netanjahu na konferencji prasowej.  Zapowiedział, że wojna będzie ciężka i długa. 

-  Jest to nasza druga wojna o niepodległość - powiedział. Te słowa zrobiły największe wrażenie. Odnosiły się do wydarzeń sprzed 75 kiedy w wyniku zwycięskiej wojny powstało państwo żydowskie. Zabrzmiały teraz tak, jakby zagrożona była sama egzystencja Izraela. 

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 876
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 875
Konflikty zbrojne
Ukraiński portal: Podczas walk o Krynki zaginęło kilkuset ukraińskich żołnierzy
Konflikty zbrojne
Putin zużywa rezerwy. Za rok Rosja wyczerpie postsowieckie zapasy uzbrojenia
Konflikty zbrojne
Kontrole ukraińskiej straży granicznej. Mężczyźni bez legitymacji będą zawracani