Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 412

Po tym, jak wyciek wyszedł na jaw w zeszłym tygodniu, wysocy rangą urzędnicy wywiadu USA, Departamentu Stanu i Pentagonu skontaktowali się ze swoimi odpowiednikami w innych krajach, aby rozwiać obawy dotyczące ujawnień danych wywiadowczych - pisze Politico, opierając się na informacjach uzyskanych od czterech anonimowych źródeł z różnych państw.

Jedno z nich powiedziało, że członkowie Five Eyes - konsorcjum wywiadowczego Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii - poprosili  Waszyngton o informacje, ale nie otrzymali jeszcze merytorycznych odpowiedzi. Zapytania zostały wysłane osobno do Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, Centralnej Agencji Wywiadowczej i Federalnego Biura Śledczego.

Czytaj więcej

Ujawnione dokumenty Pentagonu pokazują, jak USA szpiegują wrogów i sojuszników

Londyn, Bruksela, Berlin, Dubaj i Kijów zaczęły zadawać Waszyngtonowi pytania, w jaki sposób informacje niejawne trafiły do ​​Internetu, kto był odpowiedzialny za wyciek i co robią Stany Zjednoczone, aby zapewnić usunięcie informacji z mediów społecznościowych.

Interesuje ich także, czy Biały Dom podejmuje kroki w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się informacji wywiadowczych w przyszłości.

Ukraina już od dawna obawia się, że informacje, którymi dzieli się z USA,  wypływają na zewnątrz. - Ta sprawa pokazała, że Ukraińcy mieli w tym względzie całkowitą rację  - powiedział jeden z europejskich urzędników. - Amerykanie są teraz winni Ukraińcom przeprosiny i rekompensatę.

Przeciek doprowadził do kryzysu w stosunkach USA z sojusznikami. Nie jest jeszcze jasne, jak Waszyngton naprawi sytuację, która nazywana jest jedną z największych porażek amerykańskiego wywiadu od czasu ujawnienia tajnych dokumentów na stronie WikiLeaks.

 - Sposób, w jaki wyciekły dokumenty, jest nietypowy - powiedział Politico były analityk wywiadu USA. -  Nie przypominam sobie przypadku, w którym wyciek byłby tak obszerny i obejmowałby tak szeroki zakres informacji,  a które zostały po prostu umieszczone w mediach społecznościowych, nie przechodząc wcześniej przez ręce dziennikarzy, jak pliki Snowdena.