Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 358

Wersja ostatnich propozycji, do których dotarł brytyjski "Guardian", pokazała, że UE nie odpowiedziała na apel Wołodymyra Zełenskiego o umieszczenie na czarnej liście rosyjskiego przemysłu jądrowego w Europie.

Kiedy prezydent Ukrainy spotkał się z przywódcami UE w ubiegły czwartek, nalegał na ten krok, określając go jako „kwestię moralną”.

Szefostwo Komisji Europejskiej przekazało wcześniej krajom członkowskim, że spróbuje opracować sankcje wymierzone w rosyjski sektor jądrowy.

Pakiety sankcji UE są podzielone na wiele części: nowe przepisy dotyczące określonych sektorów, takich jak lotnictwo czy wojsko, oraz listy nakładające ograniczenia wizowe i zamrożenie aktywów na osoby fizyczne i firmy — ale żadna nie obejmuje sektora jądrowego

Portal Politico zauważa, że od tygodni unijni urzędnicy analizowali możliwość podjęcia działań mających na celu nałożenie sankcji na rosyjski przemysł nuklearny, co Węgry – klient Rosatomu – zagroziły zawetowaniem.

Węgry od dawna sprzeciwiają się celowaniu w sektor nuklearny, wskazując na swoją zależność od Rosatomu. Aby przezwyciężyć potencjalne weto Węgier, UE rozważała umieszczenie na liście poszczególnych pracowników Rosatomu i innych firm – ale ostatecznie zdecydowała się tego nie robić.

Niektórzy unijni dyplomaci wyrazili rozczarowanie tym posunięciem.

- To smutne. Jeśli chodzi o sekcję nuklearną, nikt nam nie powiedział, że będzie z tym jakiś problem - powiedział anonimowo unijny dyplomata. - Dlatego jesteśmy zaskoczeni.