Przed świętami parlament Bułgarii zdecydowaną większością głosów zaakceptował listę rodzajów broni, która lada moment trafi do ukraińskiej armii. W gruncie rzeczy bułgarska broń jest w Ukrainie od dawna, lecz rząd w Sofii dementował dotychczas tego rodzaju doniesienia. Jak chociażby informacje jednego z Amerykanów walczącego w międzynarodowym korpusie ochotniczym, o zniszczeniu rosyjskiego czołgu za pomocą bułgarskiego granatnika.
– Do tej pory Bułgaria dostarczała Ukrainie niemało sprzętu wojskowego, ale na zasadach komercyjnych i za pośrednictwem państw trzecich. Teraz dostawy te, a przynajmniej ich część, będą przekazywane w formie pomocy, jak najbardziej jawnie – tłumaczy „Rzeczpospolitej” prof. Daniel Smilow, politolog z uniwersytetu w Sofii.
Czytaj więcej
Naszą odpowiedzią na pytanie, czy jesteśmy po dobrej, czy złej stronie historii, jest to, że jesteśmy po węgierskiej stronie historii - powiedział...
Lista planowanych dostaw jest tajna, ale wiadomo, że nie ma na niej ciężkiego sprzętu, co zresztą potwierdził minister obrony Dimityr Stojanow. Sofia nie zamierza się także pozbyć radzieckich systemów antyrakietowych S-300, o które prosił Kijów. Bułgaria ma dziesięć sztuk tych systemów służących między innymi do ochrony elektrowni atomowej w Kozłoduju.
Dostarczy najprawdopodobniej Ukrainie karabiny maszynowe, amunicję czołgową, granatniki oraz ręczne wyrzutnie przeciwlotnicze. Bułgaria jest szóstym największym producentem broni w Europie. Jest to w dużej mierze zmodernizowany sprzęt opracowany w czasach sowieckich.
Aleksander Michajłow, były szef jednej z bułgarskich firm zbrojeniowych, podzielił się niedawno w rozmowie z portalem Euractiv informacją, że o ile wartość zezwoleń ekspertowych broni wahała się w poprzednich latach w okolicach 1 mld euro, o tyle od początku wojny w Ukrainie wzrosła o 100 proc. Oznaczać to może, że to do Ukrainy trafiło do tej pory uzbrojenie wartości około 1 mld dol.
W działającym do początku grudnia rządzie premiera Kiriła Petkowa bezpośrednią pomoc wojskową dla Ukrainy blokowali postkomuniści z partii socjalistycznej BSP. Nie dążyli jednak do ograniczenia eksportu do państw trzecich.
Bułgaria jako jedno z pierwszych państw zamknęła przestrzeń powietrzną dla rosyjskich samolotów. Nie była to decyzja łatwa, biorąc pod uwagę, że Bułgarię odwiedza rocznie 0,5 mln rosyjskich turystów, a 50 tys. Rosjan nabyło w tym kraju nieruchomości. Na początku listopada Sofia uniemożliwiła przelot nad swym terytorium samolotu z ministrem Siergiejem Ławrowem. Trwają prace nad rezygnacją z rosyjskiego paliwa do elektrowni w Kozłoduju. Bułgaria uniezależniła się też w zasadzie od dostaw rosyjskiego gazu, otwierając gazociąg z greckiego portu Aleksandropolis nad Morzem Egejskim. Obecny tymczasowy rząd Bojko Borisowa nie ma większości w parlamencie, ale przeciwko współpracy z Ukrainą opowiadają się jedynie dwa prorosyjskie ugrupowania. Kraj czekają kolejne przedterminowe wybory, zapewne wiosną tego roku.